S.Q.U.A.T.

Michał "Mikeal" Kostrzewa poniedziałek, 21 września 2015

"S.Q.U.A.T." jest debiutancką powieścią Konrada Kuśmiraka, której historia zabiera nas na postapokaliptyczną Ziemię. Jeżeli akcja dzieje się w uniwersum o takim zabarwieniu, to wiadomo, że musiało dojść do jakiejś katastrofy. Była to wojna nuklearna, użyto broni biologicznej, a może wielki meteoryt uderzył w naszą planetę? Nic takiego. Sprawcą całego zamieszania okazało się Słońce. Pewnego dnia wybuch na jego powierzchni wygenerował olbrzymią ilość promieniowania gamma, które następnie poleciało w kierunku Ziemi i wypaliło ją. Dwadzieścia lat po katastrofie główny bohater, Kamyk, trudniący się mało szlachetnym fachem przemytnika, otrzymuje propozycję nie do odrzucenia.

Kamyk to swój chłop. Napije się, zagryzie, pofilozofuje, ot słowiańska dusza. Oprócz tego to typowy człowiek, którego można spotkać na pustkowiu, trochę cham, trochę cynik, trochę romantyk, trochę samarytanin. Jego monologi nie nudzą, a czytelnik może łatwo się z nim zżyć. Jedyne, co irytuje, to momenty, gdy stara się być sarkastyczny. Można to porównać do uczucia, kiedy ktoś opowiada kawał, a po puencie w towarzystwie zapanowuje wymowna cisza i wszyscy patrzą w sufit. Szkoda tylko, że bohaterowie poboczni to całkowity niewypał. Poza olbrzymem o gołębim sercu – Przepióreczką, nikt nie pozostaje w pamięci. Nie są źle napisani, tylko dostają za mało czasu, aby rozwinąć skrzydła. Jakby poświęcono im dziesięć – dwadzieścia stron więcej, byłoby znacznie lepiej. To samo dotyczy antagonisty. Z paroma stronami więcej i lepiej opisaną historią byłby ciekawszą postacią, wywołującą większe emocje.

Autor oszczędnie opisuje świat przedstawiony w książce. Mamy zarys sytuacji, mniej więcej wiemy co i jak, ale najważniejsze szczegóły pozostają ukryte. Co stało się z resztą świata, czy istnieją inne squaty położone poza terenem, na którym rozgrywa się akcja? Pytań bez odpowiedzi pozostaje sporo. Niestety brakuje sztandarowych dobrodziejstw postapokalipsy – mutantów i anomalii. Główny bohater wspomina o strzygach, wąpierzach, a wilkołaki odgrywają małą rolę w fabule i nawet wypowiadają kilka zdań, ale oprócz tego nie liczcie na coś więcej. Rozumiem, że główną myślą autora było „to ludzie są prawdziwymi potworami, ich trzeba obawiać się najbardziej”, tylko że parę potyczek ze wspomnianymi wcześniej mutantami dodałoby książce klimatu i dynamiki. Na szczęście z przyjętej konwencji autor wywiązuje się wzorowo. Ufać można tylko własnej spluwie i towarzyszom broni (do czasu), resztę rodzaju ludzkiego najlepiej omijać. Nigdy nie wiadomo, czy spotkany wędrowiec nie strzeli nam w plecy albo nie ukradnie naszego dobytku.

s.q.u.a.t.

Fabuła jest nierówna. Zapowiedziane na tylnej okładce poszukiwanie zaginionych ludzi to ostanie sto stron książki. Zanim do tego dojdzie, Kamyk długo podróżuje z miejsca na miejsce starając się wykonać zadanie wspomniane w pierwszym akapicie. Trochę mnie to zawiodło – oczekiwałem, że ten wątek zostanie zasygnalizowany wcześniej i będzie się przewijał przez znaczną część powieści. Na szczęście mimo początkowych rozczarowań i paru nudnych momentów fabuła zaczyna nabierać rozpędu i mocno wciąga czytelnika, a ostanie strony czytałem jednym haustem. Co prawda punkt kulminacyjny wziął się trochę znikąd (powiedzmy, że Kamyk wyróżnia się pod pewnym względem od reszty ludzkości i z tą innością były powiązane porwania), ale muszę przyznać, że był interesujący.

Mimo pewnych potknięć "S.Q.U.A.T." jest wciągającą książką, wartą polecenia każdemu fanowi postapokalipsy, a panu Kuśmirakowi życzę dalszych sukcesów pisarskich.

Dziękujemy wydawnictwu Czwarta Strona za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8,33 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...