Sandman. Preludia i nokturny

2 minuty czytania

sandman. preludia i nokturny

"Preludia i nokturny" rozpoczynają wielokrotnie nagradzaną serię "Sandman". Niebawem jej ekranizacja trafi na Netfliksa, ale wcześniej warto poznać pierwowzór, który przez lata nic nie stracił na swojej sile. Opowieść o władcy snów jest fantasmagorią na najwyższym poziomie.

Morfeusz to jeden z siedmiorga Nieśmiertelnych – potężnych istot reprezentujących najważniejsze siły rządzące światem. Śmierć, Rozpacz, Maligna, Pożądanie, Zniszczenie, Los i wspomniany główny bohater serii, czyli Sen. Ostatni z nich zostaje schwytany przez śmiertelników za sprawą magicznego rytuału. Narusza to równowagę w królestwie snu i powoduje szereg reperkusji, takich jak częste koszmary, trudności z wysypianiem się czy śpiączki. Mija wiele lat i Sandmanowi w końcu udaje się uciec, ale powrót do dawnej roli pana snów nie będzie łatwy. Po pierwsze, protagonista jest osłabiony. Po drugie, utracił swoje atrybuty. Po trzecie, musi zmierzyć się z powstałym podczas jego nieobecności bałaganem.

W trakcie czytania komiksu Neila Gaimana dostałem pytanie, dlaczego zapoznaję się z nim już drugi raz. Rzeczywiście zdarza mi się to bardzo rzadko, bo ponowne lektury mają w sobie zbyt wyraźne poczucie déjà vu, a do tego liczba czekających na odkrycie nowości jest wręcz przytłaczająca. Niech to będzie najlepszą rekomendacją dla "Sandmana" – jest tak ciekawie napisany, że za kolejnym razem zapewnia nawet lepsze wrażenia niż za pierwszym. Mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać, miałem ułożony w głowie obraz dzieła i dlatego początki serii o Morfeuszu wydały mi się jeszcze bardziej harmonijne i uporządkowane – paradoksalnie inaczej niż ma się sytuacja bohatera.

Chcę przez to podkreślić przystępność "Preludiów i nokturnów". Ekspozycja świata i postaci idzie w parze z atrakcyjnym opowiadaniem, kojarzącym się z nocną porą i zawierającym elementy grozy, dramatu czy czarnego humoru. Co do ostatniego aspektu, należy wyróżnić zaskakująco szczerą rozmowę szaleńca z zakładniczką – mistrzostwo pokazujące rozeznanie scenarzysty w gatunkowych tropach. Kulturowa świadomość Gaimana i ukazywanie znanych motywów na nowo sięga także biblijnych historii (zupełnie inne, brutalne i smutne zarazem, spojrzenie na Kaina i Abla).

sandman. preludia i nokturnysandman. preludia i nokturny

To dopiero początki, ale już na tym etapie świat "Sandmana" jest ogromny, a gościnny występ zalicza w nim John Constantine czy Lucyfer. Jednocześnie opowieść Morfeusza zachowuje swoją niezależność i oferuje też parę poruszających wątków pobocznych dotyczących szarych ludzi. Za pomocą kilku zdań jesteśmy zapoznawani z ludzkimi losami, na które wpływają potężne, wieczne istoty. W "Preludiach i nokturnach" udaje się łączyć rozmach i tajemnicę wszechrzeczy, nęcącą, oniryczną fantazję oraz przyziemne, minimalistyczne historie jednostek.

Najmocniejsze fragmenty są niczym wyjęte z koszmaru szukającego granicy, za którą nasz umysł powie "STOP". Mrocznie, z napięciem jak w thrillerze i szaleńczą grozą. Naprawdę podziwiam ułożenie tych wszystkich klocków przez Gaimana, jak i powołanie ich do życia przez ilustratorów, którzy potrafią zachwycić fantazją, przerazić okropieństwami i poruszyć emocjami na twarzach postaci. Czyli też łączą różne doznania, tyle że na stronie graficznej. "Sandman" to popis słowny i wizualny. Polecam go doświadczyć na własnej... wyobraźni. Może po lekturze przyśni wam się coś niezwykłego?

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
9 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...