szczury_wroclawia_szpital

Nocarz

Stojąc w księgarni przed półką pełną ulubionej, polskiej fantastyki długo nie mogłam się zdecydować, na jaką powieść właściwie mam ochotę. A książki potrzebowałam na gwałt, bowiem groziło mi śmiertelne zanudzenie. Nocarza, co przyznaję bez bicia, wybrałam głównie z powodu okładki. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to nieśmiertelnik z napisem „Nocarz” oraz postać w czarnym mundurze maskującym z nienaturalnie białymi oczami i MP5-tką wymierzoną w nieznany cel. W tle niewątpliwie rozgrywa się jakaś bitwa. Jak można później wywnioskować z tekstu, jest to po prostu jeden z Nocarzy. Ale po kolei.

Jerzy Arlecki, niesiony chęcią zmiany swojego nudnego życia akwizytora farmceutycznego, decyduje się na wykorzystanie otrzymanej szansy wstąpienia w szeregi ABW. Oczywiście od razu wymarzyła mu się kariera Jamesa Bonda. Biuro wydziału sekcji III Biura Białego Wywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego początkowo okazuje się ponurym budynkiem położnym w nigdzie, zwanym również Emowem pod Warszawą. Pierwszym zadaniem szeregowego Arleckiego jest wyszukanie za pomocą google.com wszelkich informacji o wampirach. Te z kolei po pewnym czasie wydają mu się bardziej realne niż na początku. W dodatku są na drodze zawarcia przymierza z ludźmi, a on właśnie został zrekrutowany do wampirzego oddziału walki z wampirami. I tu akcja nabiera tempa. Szybko dowiadujemy się, że krwiopijcy są podzieleni na złych i tych mniej złych, którzy zrezygnowali z niepotrzebnej przemocy na rzecz koegzystencji z ludźmi, syntetycznej krwi oraz dość szybko zadomowili się w służbach specjalnych Rzeczpospolitej i nie tylko. Macki wampirzej braci sięgają bowiem do każdego ważniejszego światowego organu zarówno Europy, jak i całego świata. A wszystko pod przykrywką. Ci bardziej źli lubują się natomiast w naturalnej krwi pełnej narkotyzujących hormonów, a także drapieżniczym trybie życia, pełnym polowań na ludzi. Oczywiście obie te strony są zwaśnione. Mało tego, odwieczna wojna między nimi właśnie stanęła na głowie, bowiem zmieniła się osoba dowodząca renegatami. Jest to osoba niezwykłej urody i pełna umiejętności taktycznych. Osoba, która za dużo wie o Nocarzach, a przecież żaden Nocarz nigdy nie zdradził.

Solidna dawka przemocy, wybuchów, łusek po nabojach, przyprószona seksem i zapachem krwi do smaku. Jak nietrudno się domyślić – znacznie odbiega to od typowych powieści pisanych przez kobiety. Momentami miałam wrażenie, że Magdalena Kozak jest pseudonimem jakiegoś mężczyzny, bowiem zadziwiająco sprawnie prowadzi typowo męską tematykę. Nie można się bardziej pomylić! Owa blondynka, jak się okazuje po wizycie na jej oficjalnej stronie (nocarz.pl), pasjonuje się wszelkiego rodzaju militariami. Daje temu wyraz właśnie w Nocarzu.

Książkę podzielono na osiem rozdziałów, a każdy z nich jest odrębną częścią jednego, głównego wątku. Dodatkowo okraszono ją przyjemnymi wstawkami z prawa, czy tekstów piosenek podtrzymujących militarny klimat. A to daje 400 stron pełnych przemyśleń i walki zarówno z wrogiem, jak i samym sobą. Fundamentem fabuły jest właśnie Jerzy Arlecki, którego później poznajemy jako porucznika Vespera, oraz jego początkowe (i bardziej zaawansowane) kroki w karierze komandosa. Niestety, mimo swojej dynamiczności i przymusu dokonywania trudnych decyzji, szybko staje się przewidywalny i nieco mdły. Przewodzi mu jego nauczyciel oraz przyjaciel kapitan Nidor, jak wiadomo starszy, bardziej doświadczony wampir. Po niedługim czasie Vesper zaprzyjaźnia się również z antyterrorystą zwanym Okruszkiem. Okruszek, a raczej Piotr Jaźwiński, to osoba o dość prostym i nieskomplikowanym umyśle, paradoksalnie sporych rozmiarów. Moją uwagę zwrócił natomiast Lord Ultor, jest to postać szalenie dopracowana oraz konsekwentnie prowadzona. Nie raz sprawia wrażenie wampirzej przedszkolanki, która z nietypową, jak dla szefa, cierpliwością uczy swoich podopiecznych życia z głodem hemoglobiny na ramieniu. Jednak, kiedy trzeba, twardą ręką wymierza sprawiedliwość. Tu niestety na początku patetyczne może się wydać jego podejście do Vespera. Chwilami wydaje się zbyt ufny względem niego, ale nie zapominajmy, że Lord Wojowników jest osobą o potężnej mocy i zna chyba każdą myśl każdego podwładnego.

Jak wyżej wspomniałam, akcja jest dynamiczna i trudno się od książki oderwać. Detale militarno-techniczne nie powinny przytłoczyć kogoś nie mającego z nimi większej styczności, zaś realia pracy w wywiadzie, przynajmniej jak na moje oko, zostały wiernie przedstawione. Na pochwałę zasługuje także wątek psychologiczny, czyli wcześniej wymieniona walka z narkotycznym głodem. Ci bardziej wrażliwi zwrócą także uwagę na ilość błędów stylistycznych i składniowych, które mi, w ferworze chęci pochłaniania każdego następnego zdania, nie przeszkadzały. Polecam tę książkę nie tylko lubującym się w rodzimej fantastyce, ale i fanom wampirzych opowieści oraz tych traktujących o wszelakich narkotykach. Pamiętajcie tylko, aby nie czytać jej po zmroku, bo właśnie wtedy działają Dzieci Nocy.

Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
9 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Dla tych, którym mało - natchniony Closterkeller http://www.youtube.co...?v=yHwzO2P_88c
0
·
Bardzo dobra książka, pełna akcji i wulgarnych dialogów, osadzona w ciekawym świecie, z interesującą fabułą. Były kilka wady - np. ja nie mogłem znieść głównego bohatera, który czasem zachowywał się głupio i kilka rozdziałów było dla mnie nudnych, ale jako całość "Nocarz" prezentuje się znakomicie. Powieść z mocnym męskim klimatem, ociekająca brutalnością i seksem jest doprawdy bardzo dobrą pozycją, z którą każdy fan fantastyki powinien się zapoznać. Mogło być lepiej - fabuła mogła być ciekawsza, bo przez pewną część książki ukazywane są głównie misje, co może nudzić, ale ja jestem z jakości książki w pełni usatysfakcjonowany. Ocena: 8,5/10

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...