Krwawe Igrzyska

3 minuty czytania

W połowie bieżącego roku wydawnictwo Rebis wydało książkę pt. "Krwawe Igrzyska", będącą trzecią częścią cyklu poświęconego sławnemu hrabi Saint-Germain, autorstwa Chelsea Quinn Yarbro. Przyznam, że zastanawiałem się, czego tak naprawdę oczekiwać od tego tytułu, bowiem dobrze pamiętałem, że "Hotel Transylvania", otwierający omawianą serię, okazał się książką nad wyraz przeciętną. Część druga, pt. "Pałac", zaprezentowała się o wiele lepiej, co dało mi podstawy, by liczyć na to, że autorka utrzyma podobny poziom w "Krwawych Igrzyskach". Czy tak się stało? Tłumiłem w sobie mieszane uczucia, póki nie przekonałem się.

Przedstawiona historia rozgrywa się w I wieku, w Rzymie, za panowania Nerona, a główny bohater wśród tamtejszej śmietanki znany jest jako Rakoczy Sanct' Germain Franciskus. Co ciekawe, okres ten można poznać z przekazu Henryka Sienkiewicza, a mowa tu, oczywiście, o jego powieści pt. "Quo Vadis". Znajomość tejże lektury umożliwi dokonywania sumiennych porównań nie tylko obrazu samego Rzymu, toczącego się tam życia, ale nawet postaci dzierżącego władzę Nerona bądź znanych powszechnie patrycjuszy. Wracając do meritum, "Krwawe Igrzyska" opowiadają o... cóż, tu pojawia się pierwszy problem. Być może wiąże się to z moją ekscentrycznością, niemniej jednak odniosłem wrażenie, że omawiana książka pozbawiona jest głównego wątku. Z każdą przeczytaną stroną na takowy kreuje się powstająca między Franciskusem a Acją Oliwią Klemens miłosna więź. Kochankowie, choć pragną bliskości, nie mogą się spotykać i dzielnie walczą z powstającymi przeszkodami, by koniec końców móc zaznać odrobinę miłości. Jednak powiedzcie mi, czy to jest historia zasługująca na miano horroru? Mnie pachnie romansem.

Większość stron "Krwawych Igrzysk" została poświęcona politycznym intrygom, nieustannym walkom o purpurę czy planowanych w najciemniejszych zakątkach Rzymu spiskom. Nie ukrywam, że spodobało mi się wmieszanie w to wszystko postaci Rakoczego Sanct' Germain Franciskusa, który bardzo dobrze odnajduje się pomiędzy elitą Rzymu. Szanowany cudzoziemiec uważany jest za osobę dostojną, bogatą i posiadającą niezwykłą wiedzę praktycznie na każdy poruszony temat: alchemii, walk czy sztuki. Wampir, któremu poświęcony jest cykl Chelsea Quinn Yarbro, znakomicie posługuje się mową, co pozwala mu wydostać się praktycznie z każdej niezręcznej sytuacji, a tych w Wiecznym Mieście nigdy nikomu nie brakowało.

Wbrew pozorom, "Krwawe Igrzyska" potrafią wciągnąć. Przemawiają za tym, dobrze znane z dwóch poprzednich części, bogate i dokładne opisy nie tylko przedstawianych miejsc, ale i postaci, ich ubrań czy wnętrz mieszkań. Dostajemy całe strony obrazujące nawet najmniejsze detale i szczegóły, które ułatwiają ujrzenie rozgrywających się wydarzeń oczami wyobraźni i poczucie tego niepowtarzalnego klimatu. Kolejny raz Chelsea Quinn Yarbro potwierdza, że historia nie jest jej obcym tematem. Ponadto bardzo często, prawie w każdym rozdziale, autorka stosuje element zaskoczenia, tyczący się, oczywiście, walki o purpurę czy indywidualnych konfliktów zajmujących wysokie pozycje ludzi – aż wierzyć się nie chce, do czego może doprowadzić żądza władzy.

Książka została podzielona na dwie części: "Acja Oliwia Klemens, żona Syliusza" oraz "Rakoczy Sanct' Germain Franciskus", na które przypada po kilkanaście rozdziałów. Całość obejmuje prawie 550 stron, co niejednemu czytelnikowi zapewni kilka przyjemnych wieczorów. Z całą pewnością nie jest to lektura dla dzieci, bowiem pełne krwi, brutalne tudzież erotyczne sceny stoją na porządku dziennym, a i sporadycznie można natrafić na przekleństwa. Pod względem technicznym książce nie można nic zarzucić. W tekście pojawiło się naprawdę niewiele literówek, a wszystko jest takie, jakie być powinno. Okładka, na wzór poprzedniczek, emanuje mrocznymi barwami. I tym razem każdy rozdział kończy się wybranym listem, opisującym wydarzenia przed bądź po tych, które rozgrywały się w danym rozdziale. Nie ukrywam, że to rozwiązanie robi na mnie wrażenie i z pewnością należy je uznać za plus.

Muszę stwierdzić, że nieco zawiodłem się na "Krwawych Igrzyskach". Całe szczęście, że na okładce nie zostały umieszczone żadne napisy głoszące, iż jest to najlepsza na świecie pozycja bądź ósmy cud świata, bo byłaby to jawna kpina z czytelnika. I choć miast przez horror, przebrnąłem przez romansidło, zachęcę do zapoznania się z tą książką. Nie mogę obiecać wam grozy, lecz ciekawy obraz Rzymu z I wieku, który, de facto, jest interesujący. Polecę książkę również dlatego, że pozwoli spędzić wam wiele chwil w towarzystwie tego niepowtarzalnego, jedynego w swoim rodzaju wampira, hrabi Saint-Germain. Żywię nadzieję, iż następna część wynagrodzi nam niedociągnięcia "Krwawych Igrzysk".

Spisane własnoręcznie i całą stanowczością siódmego dnia czerwca 2762 roku Miasta,
Tamc.

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6,5
Ocena użytkowników
6,63 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...