piorun_kulisty

Królowie Wyldu

Kacper "Kacpero" Piasecki czwartek, 24 stycznia 2019
królowie wyldu

Mówią, że to jak człowiek kończy, jest ważniejsze od tego, jak zaczyna. Trudno temu zaprzeczyć. Jednak początek również jest przydatny, pozwala na wyrobienie sobie dobrej pozycji i wpływa na odbiór późniejszych osiągnięć. Do takich rozważań skłoniła mnie debiutancka powieść Nicholasa Eamesa – "Królowie Wyldu".

Clay Cooper był niegdyś członkiem Sagi – najsłynniejszej drużyny najemników swych czasów. Ale to było kiedyś. Dzisiaj każdy z towarzyszy udał się w swoją stronę, postarzał się, starał się ustatkować. Kiedy do drzwi Claya stuka Gabriel, ich dawny przywódca, z prośbą o pomoc, początkowo Clay chce odmówić. Jednak w końcu decyduje się na podjęcie misji, którą wziąłby tylko głupiec lub szaleniec. Córka Gabriela, Rose, ugrzęzła na drugim końcu świata, w mieście obleganym przez chmarę potworów zwaną Hordą z Wyldu. By ją uratować, przyjaciele muszą raz jeszcze zebrać drużynę, przebrnąć przez najniebezpieczniejszy las na świecie i pokonać wojsko rodem z koszmaru. Podczas tej przeprawy będą stawiać czoło znanym i nieznanym niebezpieczeństwom. A to wszystko w imię dawnych więzi, ratowania świata i tego, czego każdy najemnik pragnie ponad wszystko – chwały, która przetrwa wieki.

Świat ukazany w książce nie należy do miejsc szczególnie przyjemnych. Członkowie Sagi poświęcili wiele wysiłku i czasu, by uczynić go lepszym. Wielokrotnie wspominają o potężnych monstrach, które pokonali. Gdy jednak przychodzi im go przemierzać po raz kolejny, nie są szczególnie zadowoleni z efektów. Choć ludzie są bezpieczniejsi niż kiedyś, to społeczeństwo zmieniło się w nieciekawy sposób. Pogoń za forsą, dyskryminacja rasowa i żądza krwawych rozrywek wielokrotnie przewijają się przez stronice. W tym świecie chwała jest iluzją, nikt jej nie ceni.

Bohaterowie to w zasadzie największy skarb tej opowieści. Członkowie Sagi mają za sobą wiele lat spoglądania śmierci w oczy i szukania chwały. Po ostatecznym rozpadzie drużyny każdy z nich udał się w swoją stronę, ścigając swoje marzenia oraz rozmyślając nad swoją przeszłością. Ich wyprawa ma szlachetny cel – pomoc przyjacielowi i ludziom – ale nie można zaprzeczyć, że patrzą na całą sprawę cynicznie. Doskonale wiedzą, jak małe są ich szanse. Dla nich to nie pierwszyzna.

Cynizm postaci i otaczającego ich świata ma doskonałe odzwierciedlenie w czarnym humorze, którego w książce jest naprawdę sporo. Niedorzeczne sytuacje i zgryźliwe komentarze pojawiają się bardzo często i łatwo wywołują salwy niekontrolowanego śmiechu, co zostaje również doprawione burzeniem czwartej ściany.

Miałem spore oczekiwania co do tej lektury. Rozczarowania nie było. Fabuła jest wciągająca, a bohaterowie mają wady, lecz dają się lubić. Rzadko zdarza mi się trafiać na tytuły, które są tak zabawne, a jednocześnie mroczne. Każdy, komu odpowiadają takie klimaty, powinien sięgnąć po "Królów Wyldu".

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Gość_Thorot* · poniedziałek, 11 lutego 2019, 18:30
0
To seria czy całość. Bo wolę czytać całości
Kacpero · wtorek, 12 lutego 2019, 00:02
0

Przejdź do cytowanego postu Użytkownik Gość_Thorot* dnia poniedziałek, 11 lutego 2019, 18:30 napisał

To seria czy całość. Bo wolę czytać całości


Kontynuacja istnieje, czy chociaż ma powstać, ale zgodnie z opisami ma ona być raczej niezależna.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...