Królowie Dary

2 minuty czytania

królowie dary

“Królowie Dary” to długo wyglądana powieść Kena Liu. Po raz pierwszy tłumaczenie tego autora ukazało się w “Nowej Fantastyce” i od tego czasu wielu fanów gatunku pragnęło poznać jego twórczość bliżej – w tym ja. Niestety, im dłużej czekam, tym większe mam wymagania – i gdzieś w głębi duszy wiedziałem, iż autorowi będzie bardzo trudno im sprostać. Nie wszystkie moje pragnienia zostały spełnione, ale na szczęście w ogólnej ocenie nie zawiodłem się.

Na samym początku poznajemy zawadiakę Kuniego Garu, który obserwuje przejeżdżającego w paradzie cesarza. Na życie władcy organizowany jest zamach, wkrótce udaremniony przez jego straż przyboczną, choć niewiele brakowało do powodzenia. Niedługo potem przenosimy się do innego z bohaterów, Maty Zindu. Organizuje on bunt przeciw panującemu. Tak właśnie nasza dwójka się poznaje – Kuni i Mata – obaj oburzeni niesprawiedliwością panującą w ich świecie próbują coś zmienić.

Jeśli chodzi o kulturę Orientu, to spotkałem się z dwoma rodzajami ludzi – tymi, którzy jej nienawidzą, i tymi, którzy ją kochają za jej bogactwo. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy, dlatego nie miałem problemu z zaakceptowaniem różnic kulturowych, a te są niemałe. Za każdym razem, kiedy czytałem o mitologii w świecie przedstawionym, porównywałem ją do greckiej wersji. Kobiety przepowiadające przyszłość? To muszą być Mojry. Nieustraszony heros? Z pewnością Achilles! Nie przeszkadzało mi to w odbiorze książki, nawet byłem przyjemnie zaskoczony, że czasami wydarzenia szły nie tak, jak oczekiwałem.

Gdzieś widziałem porównanie tej pozycji do “Gry o tron”. Owszem, jest pewne podobieństwo – walka o władzę, intrygi (bardzo dużo intryg), a także kontrowersyjne opisy i związki. Jednak mimo to nie uważam, aby to zestawienie było trafione. To zupełnie różne powieści, nawet jeśli można znaleźć kilka wspólnych cech. “Pieśń Lodu i Ognia” jest przede wszystkim zbudowana z większym rozmachem, a świat jest wymyślony w większości od podstaw – oczywiście Martin inspirował się wydarzeniami historycznymi, ale to raczej luźne nawiązania. Dlatego właśnie porównanie uważam za nietrafione.

królowie dary, ken liu

Z kart książki dosłownie wylewa się krew. Śmierć jest w każdym rozdziale, często z barwnymi opisami. I choć akcja zazwyczaj pędzi na łeb na szyję, to zdarzają się rozwleczone momenty, podczas których chciałem odłożyć powieść. Nie zrobiłem tego i w ostatecznym rozrachunku nie żałuję, ale ostrzegam, iż lektura nie jest równa – ma lepsze i gorsze fragmenty, a podczas upadków czasem potrzeba naprawdę wielkiej siły, aby wrócić do tego świata.

I na koniec bohaterowie – Liu skonstruował wiarygodne postaci, nadał im niepowtarzalną głębię. Ich odejście bolało, bo byłem tak bardzo z nimi związany. Wielokrotnie w swoich lekturach odczuwałem brak takiego powiązania, a przecież to najważniejszy element całej książki! Na szczęście autor to zrozumiał i położył na to znaczny nacisk – oddaje nam dopracowanych, wręcz dopieszczonych kompanów, którzy będą nam towarzyszyć do końca podróży – a przynajmniej niektórzy z nich.

Podsumowując, Liu zdał test. Swoją pierwszą powieścią – po wielu napisanych i nagrodzonych opowiadaniach – pokazał, że dobrze się czuje w dłuższej formie, potrafi przykuć uwagę czytelnika. Nie jest to powieść doskonała, ale z pewnością doskonały debiut. Polecam fanom fantastyki, ale jednak nie każdemu. Ta brutalność, o której już wspominałem, może być odrzucająca dla bardziej wrażliwego czytelnika. Pozostali mogą z powodzeniem zaczynać swoją przygodę ze Wschodem!

Dziękujemy wydawnictwu Sine Qua Non za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7,5
Ocena użytkowników
7,25 Średnia z 6 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...