Kostka Śmierci

3 minuty czytania

Jeśli ktoś przeczytał "Ucznia diabła", to doskonale wie, czym jest i do czego służy słynna Kostka Śmierci. Ów przedmiot to mająca sto ścian kostka, używana przez samą Śmierć w celu ustalenia, ile lat każdy z ludzi będzie żyć. Jest to przedmiot na tyle wartościowy i tak bardzo godzien uwagi, że jego nazwę dostała druga część serii "Wielka wojna diabłów". Dzięki temu od początku możemy gdybać i przypuszczać, wokół czego będzie się obracać fabuła w kolejnym dziele duńskiego autora, Kennetha B. Andersena.

Podobnie jak w pierwszym tomie, tak i teraz główny bohater – Filip Engell, który przez pomyłkę miał zostać Władcą Piekieł i przeszedł odpowiedni trening pod czujnym okiem samego Lucyfera – nieoczekiwanie znów trafia do Piekła. Sęk w tym, że dziś Filip nie przypomina chłopca, którego poznaliśmy na początku "Wielkiej wojny diabłów". Czas spędzony w tym gorącym miejscu zdecydowanie odznaczył się na charakterze nieskazitelnego dotąd młodzieńca, który dziś nie brzydzi się robienia psikusów, kombinowania czy kłamania. Piekło nauczyło go życia, toteż chłopak niejednokrotnie odczuwał w głębi tęsknotę za tym miejscem, a szczególnie za... Swą uroczą koleżanką, diablicą Satiną. Zaspokojenie pragnienia i ponowny powrót umożliwił Filipowi fakt, że ktoś "na dole" znów go potrzebował. Tak się akurat złożyło, że Mortimer, powszechnie znany jako Śmierć, miał do niego sprawę. Jak się prędko okazało, sprawę na miarę głównego bohatera – młodzieniec dowiedział się bowiem, że którejś nocy ktoś w tajemniczy sposób zakradł się do domu Mortimera i ukradł... Kostkę Śmierci! Domyślacie się, jakie mogą być skutki tego czynu? Otóż wszystkim ludziom aktualnie żyjącym na Ziemi grozi... nieśmiertelność. Niby brzmi nieźle, jednak uwierzcie mi, że plaga nieśmiertelności finalnie okazałaby się olbrzymią tragedią. By tak się nie stało, Filip zrobi wszystko. Dlaczego? Musicie przekonać się osobiście.

Jak taki pomysł na rozegranie zdarzeń sprawdza się w praktyce? Śmiało mogę przyznać, że autorowi udało się wymyślić historię, potrafiącą nie tylko porządnie wciągnąć, ale będącą jednocześnie na tyle zawiłą, że czytelnik nie potrafi zgadnąć, co się wkrótce wydarzy. Za książką przemawiają miejsca, w których rozgrywa się cała opowieść, bowiem dobrze czasem zmienić powszechnie znane miejsca na zaprezentowane w pierwszym tomie, gorące i pełne ciekawostek Piekło czy nowo poznane, tętniące smutnymi uczuciami Królestwo Śmierci. Każde z nich zostało odpowiednio skonstruowane i przedstawione, dlatego też młode diabły, które chodzą do szkoły w Krainie Lucyfera, uczą się m.in. o "Wielkim Przymierzu między Bogiem a Piekłem" czy innych pokrewnych, ciekawych tematach. Strzałem w dziesiątkę okazał się również stosowany "na dole" system kar; w zależności od tego, jakie grzechy ktoś popełnił za życia, taką karę dostaje w Piekle, np. mordercy są wiecznie ścigani po lesie przez swe ofiary, nie mając szans na ostateczną ucieczkę. Innych przykładów można by podać wiele. Wystarczy dodatkowo wspomnieć, że tam zawsze jest noc, a znane nam "dzień dobry" skutecznie zastąpione jest przez "dobranoc", by udowodnić, że Kenneth B. Andersen stworzył odpowiedni klimat, który otula sobą czytelnika.

W "Kostce Śmierci" nie tylko przedstawiony świat jest wart uwagi, bo i występujące postacie odznaczają się indywidualnością i odmiennymi charakterami. Filip promieniuje zdrowym rozsądkiem i miłością do rodziców, Satina lubi naginać prawo i czynić po swojemu, Mortimer jest zimny, oschły i wiecznie bez humoru, a Lucyfer bardzo barwny i nierzadko zabawny. Gdybym miał wybrać ulubioną z nich wszystkich, zdecydowałbym się na Satinę, która bardzo szybko potrafi zdobyć przychylne zdanie czytelnika i powoduje, że po lekturze tęskni się za nią. Dobrze byłoby mieć taką koleżankę w Piekle. By dodatkowo doprawić swe dzieło, autor zdecydował się zamieścić w historii wielu znanych ludzi, toteż nie dziwcie się, gdy traficie na chwilę poświęconą Piłatowi, Judaszowi czy nawet... Hitlerowi. Wszystko to sprawia, że lekturę czyta się bardzo szybko, lekko, a przede wszystkim przyjemnie.

Samo czytanie umila i ułatwia dobrze wykonana oraz mająca odpowiednią wielkość książka. Okładka została obdarzona pomysłową grafiką, w środku mamy porządny papier, a na nim wygodny dla oczu font czcionki. Dobrze spisali się również ludzie odpowiedzialni za korektę, toteż całość robi bardzo pozytywne wrażenie. "Kostka Śmierci" została spisana na 373 stronach, na które składa się 48 krótkich rozdziałów. Sam pomysł podzielenia tekstu na tyle części jest w porządku, bo zawsze można szybko przerwać lekturę i nie opuszczać tego świata w trakcie rozgrywających się wydarzeń. Nie podoba mi się natomiast fakt, że nazwy rozdziałów czasem bezczelnie zdradzają zdarzenia, które na nas czekają, psując całą zabawę.

Tym oto sposobem zbliżamy się do zakończenia, w którym pragnę napisać, że "Kostka Śmierci" to nie tylko obowiązkowa lektura dla wszystkich znających "Ucznia diabła", ale również wciągająca powieść, zapewniająca wiele przygód, uśmiechu i radości. Czy książka przerosła część pierwszą? Zgodziłbym się, gdyby nie fakt, że autor w pewnym momencie rozegrał fabułę w sposób nie do końca satysfakcjonujący mą skromną osobę. Jednak nie zamierzam zdradzać szczegółów, a i sama ta uwaga to tylko mała rysa na piekielnym diamencie, toteż szczerze mogę polecić tę książkę. Lucyfer z Wami!

Dziękujemy wydawnictwu Jaguar za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
8
Ocena użytkowników
8,5 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...