piorun_kulisty

Komiksy » Newsy

Komiksy

Giants – recenzja komiksu

Dodał: Audrey, piątek, 18 stycznia 2019 · Komentarzy: 0
giants

Teksty kultury na temat ogromnych, niebezpiecznych potworów atakujących ludzi już dawno nie są niczym nowym, a właściwie można powiedzieć, że współcześnie już się trochę przejadły. Wystarczy wymienić tutaj filmową "Godzillę" albo powieściowe "Toromorze" China Miéville'a. W polskiej literaturze współczesnej pewną próbą spojrzenia z innej perspektywy na życie po apokalipsie była powieść "Polaroidy z zagłady" Pawła Palińskiego, z kolei pośród licznych powieści amerykańskich z gatunku YA pewne odświeżenie stanowiła pozycja "Where She Fell" autorstwa Kaitlin Ward. Warto zatem zastanowić się, jak ten problem udało się przedstawić w komiksie. "Giants" wpisuje się w nurt dzieł postapo, autorzy skupiają się przede wszystkim na stworzeniu dobrej, rozrywkowej publikacji.

Bracia Valderrama proponują odbiorcy zgrabną historię o zagładzie świata, w której losy wszystkich bohaterów (także potworów) stale splatają się ze sobą. Ziemia zostaje spustoszona i rządzą na niej niebezpieczne mutanty, zaś ludzie przeorganizowali się i stworzyli społeczność podziemną. Jak można się domyślić, nowe porządki oznaczają, że są grupy posiadające władzę oraz te, które marzą o tym, aby ją zyskać. Gogi i Zedo także chcą od życia czegoś więcej niż to, co obecnie mają, i pragną dostać się do podziemnej elity. Okazuje się to jednak dużo trudniejsze niż sądzili, a podczas tej życiowej wędrówki każdy z nich przynajmniej raz obleje egzamin z człowieczeństwa.

Komiksy

Ghost Money – recenzja komiksu

Dodał: Amaro, poniedziałek, 14 stycznia 2019 · Komentarzy: 0
ghost money

Organizacje terrorystyczne są wdzięcznym tematem dla twórców politycznych thrillerów. Ochoczo korzystają z nich nie tylko filmowcy i pisarze, lecz także autorzy komiksowi, jak chociażby Thierry Smolderen i Dominique Bertail, którzy powołali do życia "Ghost Money".

Czym są tytułowe pieniądze widmo? W najprostszym rozumieniu to majątek Al-Kaidy, zaginiony po wydarzeniach z 11 września. Bankier terrorystów wprawdzie został przechwycony przez organy ścigania, lecz pieniądze nadal są przechowywane przez... No właśnie, przez kogo? Nad tym pytaniem w "Ghost Money" łamie sobie głowę wiele postaci, równocześnie rozpoczynając pościg za podejrzanymi o ich posiadanie. Do tego autorzy serwują jeszcze tajne działania CIA, cyberinwigilację, implanty, dziesiątki zakapiorów i rozgrywki polityczne. Oraz studentkę z Londynu imieniem Lindsey, która przypadkowo zaprzyjaźnia się z tajemniczą Chamzą.

Komiks rozpoczyna się niepozornie, acz interesująco jest już na wstępie. Od razu otrzymujemy wyraźne informacje, wokół kogo i czego będzie zawiązywać się akcja, i to w sposób pobudzający ciekawość. Szkoda tylko, że odpowiedzialny za scenariusz Thierry Smolderen miewa tendencje do powtarzania tych samych informacji za pośrednictwem paru scen. Traci na tym dynamika i dużo łatwiej o znużenie, przez co choć "Ghost Money" to dobry komiks, nie obyło się bez dzielenia lektury na kilka sesji.

Komiksy

Saga #08 – recenzja komiksu

Dodał: krzyslewy, sobota, 12 stycznia 2019 · Komentarzy: 0
saga #08

"Saga" to bardzo adekwatny tytuł, wszak w polskim wydaniu seria liczy już osiem tomów, dziewiąty jest w przygotowaniu, a końca na razie nie widać. I wiecie co? Historia rozrastającej się i nieustannie ściganej rodziny Hazel nadal interesuje.

Po prawdzie, można odnieść wrażenie, że "Saga" swój najlepszy okres ma już za sobą i były to jej pierwsze odsłony. Najnowsze nie aspirują do miana wielkiej historii, są jednak skutecznie przyciągającą lekturą, po którą według deklaracji czytelników sięga się w pierwszej kolejności. A powody ku temu są proste: humor, intensywne relacje między bohaterami, emocjonalne przywiązanie, atrakcyjny, kosmiczny pejzaż oraz czerpanie ze współczesnej rzeczywistości.

Działa jak ta lala, choć im dalej, tym częściej zadaję pytanie: "Quo vadis, Vaughan?". Może to tylko moje marudzenie, ale opowieść się przeciąga, choć owszem, z dobrym (bo przyjemnym) rezultatem. Czy "Saga" jeszcze nawiąże do dawnego poziomu, pozostaje otwartą kwestią.

Informacja prasowa

W styczniu Non Stop Comics wyda dwa tytuły. Będą to kontynuacje dwóch popularnych serii: "Nienawidzę Baśniowa" i "Odrodzenie". Poniżej kalendarz premier:

non stop comics
  • "Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot" (23.01.2019)
  • "Odrodzenie tom 4: Ucieczka do Wisconsin" (23.01.2019)

Informacja prasowa

„Hergé miał na moje dzieło ten sam wpływ co Disney. Dla mnie jest on kimś więcej niż rysownikiem komiksów. U niego istnieje wymiar polityczny i satyryczny”.

Andy Warhol

tintin

Tintin kończy 90 lat. Od 10 stycznia 1929 roku, kiedy to słynny reporter i jego nieodłączny pies Miluś wsiedli do pociągu, by wyruszyć do kraju Sowietów, ich przygody spod ręki belgijskiego artysty Hergé’a nie straciły na aktualności. Dziś Sowieci przenieśli się wprawdzie do historii, niemniej jednak perypetie Tintina nadal pasjonują: są wznawiane częściej niż kiedykolwiek, inspirują artystów, pisarzy, producentów i reżyserów. W polskiej wersji językowej pierwsze dwa albumy wydał Egmont Polska w 1994 roku. Dzisiaj jest już w sprzedaży cała, licząca 24 tomy seria.

Komiksy

Velvet: U kresu – recenzja komiksu

Dodał: Audrey, poniedziałek, 31 grudnia 2018 · Komentarzy: 0

Jak zauważają badacze literatury, współcześnie kryminał jest (obok literatury kobiecej) najchętniej czytanym gatunkiem literackim. Nawet w powieściach fantastycznych coraz częściej występują mniej lub bardziej rozbudowane wątki kryminalne. Nic więc dziwnego, że popularność tego typu motywów zaowocowała pojawieniem się ich także w komiksowej konwencji. Jeśli jednak obawiacie się czegoś typowego, sztampowego i stworzonego "jak od kalki" na wzór znanych postaci szpiegów, to będziecie bardzo pozytywnie zaskoczeni.

velvet: u kresu

W filmach z Jamesem Bondem kobiety stanowią przede wszystkim ładne, miłe dla oka tło dla bohatera. Utrwalają też jego stereotypowy wizerunek amanta, który może mieć każdą, i wpisują się w zarysowany już kiedyś w jednym z esejów Umberto Eco schemat działań postaci, która zawsze zdobywa kobietę, by później ją stracić. Nie można jednak powiedzieć, że w popkulturze nie ma kobiet szpiegów, bo wystarczy wymienić chociażby Agentkę Carter czy Evelyn Salt. Do tej grupy niewątpliwie należy włączyć także Velvet Templeton – seksowną, silną kobietę, która wplątana w skomplikowaną intrygę będzie musiała wrócić do zawodu szpiega, żeby oczyścić się z zarzutów, a przede wszystkim dowiedzieć się, kto i dlaczego wpakował ją w bagno.

Komiksy

Zaćmienie – recenzja komiksu

Dodał: Amaro, niedziela, 23 grudnia 2018 · Komentarzy: 0
zaćmienei

"Zaćmienie" to kolejny komiks speców od kryminałów, to jest: Eda Brubakera i Seana Phillipsa, lecz o tyle niezwykły, że scenarzysta w głównej roli obsadził... scenarzystę. W dodatku obsadził to istotne wyrażenie w tym kontekście, gdyż całość rozgrywa w Hollywood.

Trafiamy do jednej z amerykańskich wytwórni filmowych w roku 1948. Kręcony tam film powstaje w okropnych męczarniach – dziesiątki poprawek, egocentryczny reżyser, problemy z finansowaniem to dostateczne kłopoty dla filmowców, a po jednym z przyjęć dochodzi do nich jeszcze śmierć młodej aktorki. Tylko czy komukolwiek w fabryce snów zależeć będzie na odkryciu prawdy?

W "Zaćmieniu" Ed Brubaker wziął na tapetę Hollywood lat powojennych i z godną podziwu swobodą kreśli bohaterów tamtejszych czasów i przede wszystkim zamknięty światek ludzi kina. Producenci, reżyserzy, scenarzyści i aktorzy to tylko część filmowej menażerii, do której dochodzą jeszcze osoby dbające o właściwą kreację bożyszczy ludu albo chroniące przed ich własnymi słabościami. Poprzez skupienie się na duecie scenarzystów Brubaker dokonuje swoistej wiwisekcji Hollywood, obnażając wszędobylską sztuczność oraz ludzi ukrywających się pod maskami i za mocno wchodzącymi w buty odgrywanych postaci.

głębia: zewnętrzne aspekty wewnętrznych postaw

W świecie znanym z "Głębi" ludzkość żyje w odmętach oceanów. Po bardzo dobrym otwarciu serii mogło się zdawać, że fabuła będzie się pogrążać i na dobre utkwi w przeciętności, gdyż każdy z dotychczasowych tomów był odczuwalnie słabszy od poprzedniego, często na skutek nienaturalnego przeciągania przewodniej linii fabularnej. Dlatego do czwartej części podchodziłem ze sporymi obawami, a tu proszę – miłe zaskoczenie.

Powiedzmy sobie szczerze: nie oznacza to, że "Głębia" nagle staje się pozycją wybitną – ale na pewno ciekawą. Przede wszystkim dzieje się sporo i ma to znacznie większy sens, szczególnie w porównaniu do trzeciego tomu. Odpowiedzialny za scenariusz Rick Remender zawiązuje nowe wątki i stara się logicznie zamykać stare, a ogólne wrażenia z lektury "Zewnętrznych aspektów wewnętrznych postaw" są pozytywne. Wydawało się, że seria popada w swego rodzaju marazm i będzie dryfować, tymczasem łapie wiatr w żagle i są jeszcze nadzieje na wartki finał. Na przestrzeni kolejnych wydań zbiorczych łatwo o zastrzeżenia odnośnie do "pozbywania się" postaci, co Remender robi dosyć często i czasami bez wyczucia właściwego czasu. Jeśli na początku cyklu zmiany wśród obserwowanych bohaterów były uciążliwe, tak teraz odnoszę wrażenie, że scenarzysta w końcu wyklarował grupkę tych najważniejszych postaci, którzy będą nam towarzyszyć do końca. Choć pewnie jeszcze kogoś się pozbędzie.

W sprzedaży dostępne są już dwa nowe komiksy Muchy Comics. Pierwszy z nich to bardzo oczekiwany 4. tom "Bękartów z Południa" o podtytule "Motywacja". Drugi to nowy album z Jessiką Jones w roli głównej scenariusza Bendisa i z ilustracjami Gaydosa – "Jessica Jones: Wyzwolona".

mucha comics

"Bękarty z Południa", jak i komiksy z Jessiką Jones od Bendisa, były na naszym portalu recenzowane (tutaj i tutaj) i gorące je polecamy, zarówno jako prezent, jak i do kupienia dla własnej przyjemności.

zabij albo zgiń #4

Wszystkie dobre serie prędzej czy później dobiegają końca. W przypadku "Zabij albo zgiń" autorstwa Eda Brubakera, Seana Phillipsa i Elizabeth Breitweiser wystarczyły cztery tomy, by historia Dylana dotarła do finału. I chociaż to dobre zakończenie, to pozostawia po sobie niedosyt.

Ostatnią część rozpoczyna wizyta w szpitalu psychiatrycznym, gdzie przebywa Dylan. W dalszym ciągu nie jest przekonany, czy demon, za którego namową zaczął zabijać złych ludzi, jest prawdziwy, czy to tylko projekcja jego umysłu, wzmagana namalowanymi przez ojca obrazami. Oczywiście bycie pensjonariuszem wspomnianego szpitalu nie zapewnia spokoju ducha i nawet tam Dylan znajduje przesłanki świadczące o słuszności własnego postępowania.

Spora miejsca poświęcono pobytowi bohatera w psychiatryku i skutkuje to paroma nużącymi fragmentami w trakcie lektury, aczkolwiek i tak ciągle gna się przez kolejne strony w oczekiwaniu na ciekawy finał. Brubaker konsekwentnie trzyma się pierwszoosobowej narracji – na przestrzeni kolejnych tomów mieliśmy okazję naprawdę mocno wejść w głowę Dylana. Tak jest również teraz, kiedy w jeszcze większym stopniu protagonista zdaje się stawać naprzeciw całemu światu i przede wszystkim jego niesprawiedliwościom.

Wczytywanie...