world-of-warcraft-arthas-przebudzenie-króla-lisza

Bękarty z Południa #2: Na boisku

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 29 lipca 2017
bękarty z południa: na boisku

Wydawało się, że w drugim tomie "Bękartów z Południa" akcja pójdzie mocno do przodu - bo choć na jej tempo w poprzedniej odsłonie nie można było narzekać, to przedstawiona historia, jak się okazało, była zaledwie wprowadzeniem do czegoś więcej. To "więcej" wciąż nie zostaje jednak zaprezentowane, zamiast tego mamy okazję zapoznać się z największym sukinsynem Południa - Eulessem Bossem, rządzącym hrabstwem Craw.

"Bękarty z Południa" nie są lekką, przyjazną serią. To mocna i brutalna lektura, więc jeśli wulgaryzmy, sceny przemocy i niemoralnie postępujące postacie to dla was za dużo, lepiej skreślcie komiks Jasona Aarona i Jasona Latoura z listy "do przeczytania". Chociaż nie powiedziałbym, że jakieś momenty wywołują niesmak (aczkolwiek przewija się orgia... alkoholików?), to stworzony obraz pozostaje tak samo brzydki jak w pierwszym tomie. Tyle że ta "brzydota", zarówno wizualna jak i poszczególnych charakterów, właśnie przyciąga.

Jednym zdaniem - realia się nie zmieniły. Pozostajemy w hrabstwie Craw, gdzie władzę sprawuje trener Boss, a ludzie żyją kolejnymi meczami futbolu. Sport pełni bardzo istotną rolę, ponieważ jest najważniejszy dla antagonisty komiksu - a to właśnie na nim skupili się twórcy. Na przemian śledzimy retrospekcje i wydarzenia aktualne, ale przewagę mają te pierwsze. Dzięki ukazywaniu przeszłości poznajemy motywacje Bossa oraz jego drogę z pogardzanego chłopaka, syna zakały hrabstwa i prawdopodobnie prostytutki, do despotycznego włodarza. Tym samym postać nabiera groźniejszego wyrazu i możemy lepiej zrozumieć jej postępowanie. Czy ktoś zdoła położyć kres jej panowaniu? Tego dowiemy się w kolejnych częściach.

Jest tu niewielkie rozczarowanie, ponieważ "Był facet, co się zowie" zakończył się taki sposób, że można było się domyślać, kto wkroczy do akcji. Tymczasem ta osoba znowu pojawia się na chwilę i do tego na ostatnich stronach. Jason Aaron poprzestaje na zapowiadaniu jej udziału oraz rozwijaniu trenera Bossa. Jednak jego historia na tyle interesuje, że można wybaczyć scenarzyście to, że główny wątek stoi w miejscu. Może ruszy w trzeciej odsłonie?

Bękarty z Południa: Na boisku

Opowieść o Eulessie Bossie wiąże się z motywem walki za wszelką cenę. Jako młody chłopak był najgorszym futbolistą, lecz chciał uprawiać sport i osiągać w nim sukcesy. Możemy przyjrzeć się, jak uporczywa determinacja i wzgarda ze strony otoczenia zmieniła go w obecnie potężnego człowieka. Patologiczne środowisko z wątkiem szkolenia a'la "Karate Kid" (który, jak wiemy, nie może skończyć się happy endem) i zaskakującymi decyzjami Eulessa bardzo szybko wciąga czytelnika. Jedynie zagadnienia sportowe mogą trochę nudzić, jeśli nie przepada się za amerykańskim futbolem. Co więcej - fabuła skrywa naprawdę dramatyczne i przejmujące zwroty akcji. Nawet drugoplanowe postacie zostają choć trochę rozbudowane, okazując emocje, których byśmy się nie spodziewali. Dlatego to nie jest tak, że komiks opowiada tylko o Bossie, ale niewątpliwie znajduje się on w centrum uwagi.

Szata graficzna wiąż dobrze oddaje gorącą atmosferę Południa, a także bezlitosną rzeczywistość. Widać to choćby w kolorystyce. Najczęściej stosowane są odcienie brązu, czerwieni, żółci i czerni - czuje się przytłaczający, ciężki klimat. Postacie wizualnie prezentują się mało zachęcająco, lecz to łączy się z ich antypatycznymi osobowościami. Na razie trudno znaleźć kogoś, komu można byłoby kibicować... Niektórzy mogą jednak ocenić tę brzydotę jako brzydotę niemającą żadnego uzasadnienia, zwłaszcza gdy twarze postaci wyglądają, jakby były ciosane w kamieniu. Oczy chwilami mają tak zmrużone, że ich nie widać, a rysy są aż nazbyt wyraziste. Przemoc jest zaś prosta i gwałtowna, trudno dostrzec w niej artystyczność. Mnie odpowiada taka konwencja.

Bękarty z Południa: Na boiskuBękarty z Południa: Na boisku

Drugi tom "Bękartów z Południa" jest trochę lepszy od pierwszego. To mieszanka thrillera, dramatu i akcji, ale kryminałem bym go nadal nie nazwał (a w każdym razie nie takim typowym ze śledztwem). Seria jest ciekawie rozwijana, bez niepotrzebnego pośpiechu, a postać, którą powinniśmy poznać, zostaje rozbudowana dzięki retrospekcjom. Duszny klimat niebezpiecznego Południa nadal wypada atrakcyjnie i jedyne, co może rozczarowywać, to fakt, że główny wątek póki co nie ruszył z miejsca - wbrew oczekiwaniom.

Dziękujemy wydawnictwu Mucha Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7,5  
Ocena użytkowników 7,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...