Dolina: Katastrofa

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 12 stycznia 2012
dolina, katastrofa

"Owiany tajemnicą mur milczenia nie ujawnia prawdy. Nikomu..." – oto zdanie promujące drugi tom serii "Dolina". Pierwsza część była świetna – nie czytałem lepszego thrillera, więc liczyłem na to, że kolejna będzie tak samo dobra lub nawet lepsza. Czy "Katastrofa" okaże się książką godną poprzedniczki?

Pierwsze, o czym muszę wspomnieć, to główni bohaterowie. Okazało się, że fabuła nie opiera się tylko i wyłącznie na historii Julii i Roberta, ale także na ich przyjaciołach. Każdy z nich skrywa jakąś tajemnicę i następne części tej serii będą opowiadały o losach kolejnej postaci. Co więcej, żeby wszystko idealnie pasowało, historie tych osób łączą się ze sobą poprzez tytułową dolinę, która skrywa wiele tajemnic. By nie zdradzać zbyt wiele, mogę jedynie powiedzieć, że nie jest normalnym miejscem.

Ta część sagi opowiada o historii Katie i to jej myśli poznamy w trakcie lektury. Trafia ona z wiadomego, według autorki, powodu na wspinaczkę na szczyt góry Ghost, gdzie zaginęła bez śladu ósemka studentów. Jak się dowiedzieliśmy, do zaginionych należy również ojciec Julii, który przeżył, ale nie poinformował o tym college'u, więc to normalne, że chciała się tam wybrać, aby poznać prawdę. Ale dlaczego poszła tam także Katie? Niby uwielbia wspinaczkę, adrenalinę, ale ja w życiu nie zrozumiem jej celu ? zdobycie szczytu. Po co jej to i dlaczego miesza w to inne osoby, konkretnie całą paczkę przyjaciół (oprócz Debbie), których tak nie nazywa? Wiadomo, że sama się nie dostanie na szczyt, ale ryzykować życie innych! Reszta oczywiście się zgadza, oprócz mojego faworyta, imponującego, niesamowitego i mądrego Roberta, rzucającego hasła dotyczące niepowodzenia wyprawy i o wszystkim wie, niczym wyrocznia. Lekko przesadziła z nim autorka i dalej przesadza, choć przyznam się bez bicia, że jego tajemniczość i wszechwiedza wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Gdy mówi coś, o czym nie powinien wiedzieć, przechodzą mi ciarki po plecach, ale tak na dobrą sprawę – skąd u niego takie cechy? Czy autorka, Krystyna Kuhn, będzie wiedziała, jak to wyjaśnić w dalszych częściach? Z pewnością kiedyś się dowiemy, ale obecnie nadal rzadko okazuje jakiekolwiek emocje.

Nie dokończyłem jednak jednej zaczętej czynności – przyczepiana się do Katie. Jej krytyka innych bohaterów, podczas gdy sama zachowuje się nie najmądrzej (idiotyczny pomysł ze wspinaczką) mnie denerwuje. Sama jej niedostępność, pewność siebie, tak zwany "poker face" jeszcze bardziej mnie irytują. Na plus można zaliczyć to, że jej historia tylko trochę ustępuje tej Julii oraz Robertem i także ma nieoczekiwane zwroty akcji oraz może wprowadzić nas w osłupienie. Trzeba też przyznać, że autorka dobrze połączyła opowieść Katie z groźbą Angeli, która właśnie jej dotyczyła.

Tłumaczenie w poprzedniej części było naprawdę skopane, na szczęście Robert Rzepecki trochę się poprawił i znalazło się też miejsce na tłumaczenia angielskich słówek, których jest mało i miały pełnić rolę dodatku, a który nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia. Dobrze też, że tłumacz, tak jak wcześniej, nie ocenzurował wulgaryzmów, które pojawiają się raz na jakiś czas i dają książce "kopa".

Pojedynek o Julię pomiędzy Dawidem a Chrisem zakończył się, lecz okazało się, że ten pierwszy nadal będzie się starał o serce ukochanej, nie to co w poprzedniej części. Wątek miłosny zaliczony!

Niestety, druga część, choć zawiera nieoczekiwane zdarzenia, to jednak jest ich zbyt mało, a tempo akcji pozostawia wiele do życzenia. Przez niecałe trzysta stron, które w poprzedniej części zawierały sporo ciekawej treści, momentami zwyczajnie się nudziłem. Przez ponad 2/3 całości opisywana jest wspinaczka, która się dłuży i dłuży... Autorka mogła darować sobie te wszystkie szczegóły, które na dobrą sprawę niepotrzebnie wydłużają książkę i choć jest podczas czytania jakieś napięcie, czasem zdarzy się coś zadziwiającego, to czułem się, jakby robiono mnie w konia, a książka była robiona nie dla czytelników, lecz dla kasy, ale nie jest aż tak źle. Po prostu po świetnej "Grze" liczyłem na stojącą na tym samym poziomie "Katastrofę", która jednak okazała się średnia. Być może nie porównując jej do poprzedniczki, nie oceniłbym jej aż tak srogo.

Gdy zbliżałem się do końca lektury, myślałem, że już nic ciekawego się nie zdarzy. Nie mogłem się bardziej mylić. Niektóre mało ważne momenty okazały się łączyć z innymi, wszystko zachowało jako taki sens, ale najważniejsza rzecz została ujawniona na ostatnich dwóch stronach. Gdy je przeczytałem, czułem się tak, jakby zawalił mi się grunt pod nogami. Zdziwienie, zdziwienie i jeszcze raz zdziwienie. Nie wiem, jaka będzie trzecia część, ale będę jej wyczekiwał z niecierpliwością.

Podsumowując, "Katastrofa", choć gorsza od poprzedniczki, to jednak nadal trzyma pewien poziom i myślę, że warto ją kupić, aby zapaść w osłupienie w pewnych momentach (zakończenia i niektóre wydarzenia) oraz poznać dalsze losy bohaterów. Krótko mówiąc: polecam!

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...