Jonathan Strange & Mr Norrell

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski środa, 7 października 2015

Magia zawsze ma swoją cenę

jonathan strange

Na wstępie przyznam, że nie doczytałem do końca książki Susanny Clarke. Zniechęciły mnie liczne obszerne fragmenty służące prezentacji świata przedstawionego. Autorka potrafiła w dość długim przypisie przytoczyć historię fikcyjnej książki, której tytuł akurat został napomknięty w tekście, co bardzo spowalniało akcję. Z ekranizacją podobny problem nie miał prawa wystąpić, poza tym brytyjskie seriale znane są z wysokiej jakości, dlatego postanowiłem obejrzeć siedmioodcinkową produkcję BBC pt. "Jonathan Strange & Mr Norrell".

W XIX-wiecznej Anglii magia stanowi zamierzchłą przeszłość, którą magowie teoretycy badają, lecz nic ponadto. Dlaczego nie rzuca się już czarów? Na to pytanie stara się znaleźć odpowiedź Segundus (Edward Hogg). Wyśmiany przez kolegów po fachu dowiaduje się od tajemniczego ulicznika, że magię przywróci dwójka mężczyzn – niestety Segundus nie jest jednym z nich. Dalej jednak prowadzi swoje poszukiwania, chcąc przynajmniej przyczynić się do ziszczenia proroctwa, co zaprowadza go do Norrella (Eddie Marsan). jonathan strange Ten daje pokaz swoich niezwykłych zdolności, po czym postanawia przywrócić dobre imię magii i zaistnieć w Londynie. W innym miejscu spotykamy Jonathana Strange'a (Bertie Carvel), który żeni się ze swoją ukochaną, Arabellą (Charlotte Riley). Nie może jednak w pełni cieszyć się małżeństwem, nie znajdując dla siebie pracy, czego wymaga od niego świeżo poślubiona żona. Wkrótce wykazuje się predyspozycjami do zostania magiem, więc udaje się do Norrella w celu pobrania nauk.

Zaryzykuję stwierdzenie, że BBC wykreowało najlepszy serial fantasy ostatnich lat – na pewno pod względem niezwykłej atmosfery. "Jonathan Strange & Mr Norrell" pozwala widzowi wejść w londyński świat magii, który porywa i nie puszcza do końca ostatniego odcinka. Nie zapomniano, że XIX wiek jest czasem rządzonym przez konwenanse, gdy ludzie muszą zachowywać się wedle określonych reguł (rewelacyjnie wypada choćby scena małżeńskiej kłótni, której przypadkowi świadkowie udają, że nie słyszą). Wysoko postawieni dbają o swoją reputację, gazety są doskonałym miejscem na sterowanie opinią publiczną, a najważniejsze osobistości stale otacza wianuszek pochlebców. Równie starannie zadbano o zaplecze polityczno-wojenne – akcja zabiera nas do parlamentu pełnego hałaśliwych polityków czy na wcale niechwalebną wojnę napoleońską. Twórcy doskonale czują ducha tej epoki, czyniąc z niej niepodważalny atut serialu.

jonathan strangejonathan strange

W tej historycznej otoczce tworzonej także przez wykwintne kostiumy i prawdziwie londyńską scenografię, wieńczoną częstym deszczem, pochmurną pogodą oraz mgłą, magia pasuje jak ulał. Z napięciem obserwujemy jak odżywa, nie sposób odejść od ekranu, gdy pojawia się w całej swojej okazałości. Przez dużą część czasu jesteśmy raczeni umiarkowanie szybkim tempem akcji, przy którym jednak również łatwo o zatracenie się, ponieważ nie brakuje tajemnic oraz pełnych napięcia rozmów, a i mniejsze czary przyprawiają o gęsią skórkę. Twórcy nie szastają więc widowiskowymi sztukami czarodziejskimi na lewo i prawo – nie muszą, bo z każdej sceny bije gęsty klimat. Niemniej, gdy już nie mają wyjścia, idą na całość, tworząc zapierające dech w piersiach, efektowne momenty. Nie stawiają na ilość, tylko na jakość. Oczywiście zasługa tkwi też w samym pomyśle na zaklęcie – nieraz byłem ciekaw, co też wymyślili bohaterowie, żeby zadowolić swoich zleceniodawców.

jonathan strange

Scenarzyści raczej podążają za oryginałem – nie mogę stwierdzić na pewno, ale dwa-trzy odcinki zgadzały się z przeczytanym przeze mnie fragmentem książki. Przy tym pochwalić muszę wyłapanie przez twórców wielu niuansów, na które Susannie Clarke łatwiej było zwrócić uwagę w formie pisemnej. Przede wszystkim mam tu na myśli charakterystyki bohaterów. Niełatwo za sprawą pojedynczego gestu i raptem jednej sceny przedstawić złożoność postaci oraz jej intencje – np. poruszającą chęć sprawienia radości swemu mężowi przez Arabellę. Tutaj podobne zamiary wychodzą znakomicie, więc nietrudno uwierzyć we wiarygodność występujących person – w końcu są tak rzeczywiste i ludzkie. Najjaśniej błyszczy tytułowa dwójka – duet Strange-Norrell. Ten pierwszy od razu budzi w nas sympatię. Reaguje impulsywnie, nie boi się ryzyka, pewnie stawia czoła niebezpieczeństwom z bujną czupryną włosów i zawadiackim charakterem. Jednocześnie nie zapomina o małżonce, która może czuć się zaniedbywana, jonathan strange ale w końcu miłość do niej bierze górę nad innymi sprawami. Oczywiście jego spontaniczne podejście do magii zwiastuje rychłe i nieprzyjemne konsekwencje, co czyni Jonathana jeszcze atrakcyjniejszym. Norrella nie darzy się już tak ciepłymi uczuciami – wydaje się próżny, nie w smak mu konkurencja, darzy przesadną, samolubną miłością swoje książki i podchodzi z ostrożnością do magii. Ale czy rzeczywiście jest tym złym charakterem?

Obaj protagoniści próbują ukraść dla siebie show. Skutecznie? Niekoniecznie, ponieważ dalszy plan również bucha od wyśmienitych osobowości. Jedne mają za zadanie nas frustrować i pokazywać dwulicowość niektórych ówczesnych ludzi. Jednak pojawiają się także takie, które mogą zdobyć zainteresowanie widza (tajemniczy i knujący elf), a nawet jego sympatię – jak pełen manier, urodzony dżentelmen, czyli Segundus. Serca widzów skrada też przyciągający uwagę sługa Norrella, Childermass (Enzo Cilenti), który zajmuje się na polecenie swojego pana brudniejszymi sprawami, jednak wielokrotnie pokazuje, że nie jest bezmyślnym pachołkiem.

jonathan strangejonathan strange

Historia z pewnością potrafi frapować oglądającego. Mówi się, że o świetności danej rzeczy świadczy to, iż stawiamy ją wyżej niż wszystko inne: codzienne obowiązki czy czekającą na przeczytanie lekturę. "Jonathan Strange & Mr Norrell" spełnia tę zasadę, a ja z ciekawością przyglądałem się rozwojowi wydarzeń. Fabuła zaskakuje, wciąga i budzi emocje. Nieraz sam miałem ochotę wkroczyć do akcji i wpłynąć na bieg losów, rozprawiając się z bardziej denerwującymi personami. Sztandarowym wątkiem serialu są intrygi pewnego elfa, w końcu to najbardziej fantastyczna i najgroźniejsza postać produkcji, której bohaterowie szczególnie powinni się obawiać. Jednak pozostała część scenariusza również trzyma odpowiedni poziom. Nawet wojny napoleońskie zostały przedstawione nieszablonowo, ukazując okrucieństwo walk i kreśląc maga na liczącą się siłę, ale nie taką, która z łatwością zapewni sprzymierzeńcom zwycięstwo. Dialogi to też niekłamany atut recenzowanego tytułu – eleganckie, wierne realiom, pełne napięcia (gdy toczą się dysputy, między innymi na temat magii) oraz (o dziwo) momentami lekko humorystyczne.

jonathan strange

"Jonathan Strange & Mr Norrell" to serial udowadniający, że Brytyjczycy są niedoścignionym wzorem w przedstawianiu magicznych utworów. Podczas oglądania nasunęło mi się porównanie do "Harry'ego Pottera". Tak, tak, to dwie różne produkcje, ale obie mnie zachwyciły. Ekranizacja powieści Rowling – gdy byłem młokosem rozpoczynającym przygodę z fantastyką. Ekranizacja książki Susanny Clarke – gdy już wiele przeczytałem i zobaczyłem. Dlatego pokuszę się o osąd, że "Jonathan Strange & Mr Norrell" jest wysmakowaną i klimatyczną historią, ale dla dojrzalszego i starszego już widza. Takie osoby powinny w pełni docenić atuty serialu, a w przyszłości pewnie nieraz będą wspominały go z nostalgią. Sam mam jednak nadzieję, że to nie koniec przygód bohaterów z uwagi na otwarte zakończenie.

Ocena Game Exe 10  
Ocena użytkowników 9,69 Średnia z 8 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...