piorun_kulisty

Godzina czarownic tom 1

Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek poniedziałek, 7 września 2009

W recenzjach zazwyczaj możemy przeczytać o tym, jak wielkie emocje targają każdym, kto widzi daną książkę i zastanawia się, czy na pewno powinien po nią sięgnąć. Ja zobaczyłem nazwisko autorki i właściwie nic więcej nie było mi potrzebne. Owszem, przejrzałem opis na tylnej stronie okładki, lecz kolejka do kasy nie była na tyle długa, bym miał czas dowiedzieć się coś więcej. Zapamiętałem w tym momencie jedynie tyle, iż mam do czynienia z pierwszym tomem nowego cyklu Anne Rice, który opowiadać będzie o czarownicach z rodu Mayfiar.

W domu przygotowałem się do czytania zadbawszy uprzednio, by nikt mi nie przeszkadzał. Jak dowiedziałem się ze ściągawki na jednej z pierwszych stron poprzedzających właściwą treść, „Godzina czarownic” zostanie wydana w dwóch tomach. Na pierwszy składają się dwie opasłe części, które przedstawiają nam losy czarownic Mayfiar.

Z początku wydaje się, iż główną bohaterką jest Deirdre Mayfair – niegdyś piękna, a obecnie schorowana i uwięziona we własnym domu kobieta. Jej historię poznajemy z relacji innych osób, gdyż Anne Rice lubi odkrywać przed czytelnikiem fabułę ukazując ją z różnej perspektywy. Później na scenę wkracza Michael Curry – mężczyzna, który dotykając ludzi i przedmiotów potrafi opowiedzieć ich historię. Ten dojrzały, prowadzący niegdyś firmę budowlaną człowiek ulega wypadkowi, w wyniku którego odkrywa w sobie tę niezwykłą moc. Przed śmiercią ratuje go tajemnicza kobieta, której imię przez jakiś czas pozostaje tajemnicą. Jakby tajemnic było mało, pojawia się kolejny mężczyzna. Widywany dość rzadko i przez nielicznych, potrafi znikać w mgnieniu oka. Na dodatek coś go łączy z rodem Mayfair. A skoro o tej rodzinie mowa – jej historia sięga bardzo odległych czasów i najeżona jest tajemniczymi opowieściami o korzystaniu z mistycznych mocy. Co ciekawe, umiejętności te przypisuje się jedynie kobietom i dba o to, by każda z nich nosiła nazwisko rodowe bez względu na wszystko.

W pierwszej historii poznajemy nie tylko Deirdre oraz szczątkowe informacje o całym rodzie, ale również imię spadkobierczyni całej fortuny i zarazem kobiety, która posiada w sobie moc zdolną zabijać. To właśnie Rowan Mayfair ratuje Michaela Curry’ego przed śmiercią. Późniejsze spotkanie tych dwojga napędza całą fabułę pierwszej części, w której pojawia się jeszcze znana z cyklu o wampirach Talamaska. Aaron Lightner, niestrudzony angielski badacz-dżentelmen, stara się zgłębić historię rodu, cierpliwie wyczekując odpowiedniego momentu na zadanie swoich pytań. On i pracujący w Talamasce ludzie dowiedzieli się na przestrzeni wieków bardzo wiele – zapis ich akt stanowi część drugą pierwszego tomu.

Przede wszystkim jednak należy zaznaczyć, iż mamy do czynienia z książką wprowadzającą całą cykl, przez co autorka stara się przedstawić postacie na tyle wyraziście, byśmy mogli zrozumieć motywy ich działań. Było to tym prostsze, iż główni bohaterowie posiadają pewne umiejętności, dzięki czemu nie uświadczymy nudnych historii o złym dzieciństwie i poczuciu wyobcowania. Opisy te są jednak momentami nieco za długie, przez co ma się wrażenie, zwłaszcza w części pierwszej, iż akcja niemal nie rusza z miejsca. Aż chciałoby się wpleść jakieś dodatkowe wydarzenia, a nie czytać niemal wyłącznie o tym, co już się wydarzyło.

Anne Rice ukazuje się nam tu także jako pisarka doskonale znająca czasy, w których przedstawia swoich bohaterów. Mamy nawiązania do znanych filmów, malarzy czy pisarzy, choć czasem tych wtrąceń jest zdecydowanie za dużo i odniosłem wrażenie, iż autorka chciała się niejako popisać przed czytelnikiem. Zdecydowanie lepiej wyszły dzienniki Talamaski z XVII wieku, gdy należało dostosować styl pisarski do tamtych czasów. Za tę udaną próbę Anne Rice należą się duże brawa.

Wszyscy z pewnością oczekują teraz odpowiedzi na pytanie, czy warto. Moja odpowiedź brzmi: tak, warto, bo Anne Rice udowadnia tą książką, iż nie potrzebuje wampirów, by móc stworzyć wciągającą i tajemniczą historię. Książka ponownie kierowana jest do nieco starszego czytelnika, ale znajdziemy w niej zdecydowanie mniej tego mistycyzmu, z jakim zetknęliśmy się w cyklu o wampirach. Pierwszy tom „Godziny czarownic” to tak naprawdę ogromna skarbnica wiedzy i solidna podstawa do rozpoczęcia całkiem nowej opowieści. Kilkukrotnie powtarzane informacje za każdym razem uzupełniane są o dodatkowe „smaczki”, dzięki czemu czytelnik wcale się nie nudzi. Ocenę obniżyć może kilka możliwych do przełknięcia niedogodności i fakt, iż otrzymujemy dopiero pierwszą część – a chciałoby się już wiedzieć wszystko.

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 9,5 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...