Dzieci Demonów

4 minuty czytania

Wyniki ostatniej ankiety, dotyczącej czytelnictwa, biją na alarm. Pomimo spadających cen książek okazuje się, że ich nabywców jest coraz mniej. Ankieta wskazuje, iż ponad 50% osób nie przeczytało ŻADNEJ książki w ubiegłym roku, a zaledwie 12% badanych sięgnęło po powieści więcej niż 6 razy. Po zapoznaniu się z wynikami poczułem się, jakbym był aspołeczny. Był nawet moment, kiedy uważałem, iż to ze mną jest coś nie tak. Na szczęście szybko mi przeszło i tym razem recenzuję powieść J. M. McDermotta pt. "Dzieci Demonów", która jest pierwszą częścią trylogii "Psia Ziemia". Czy warto po nią sięgnąć?

Akcja książki rozgrywa się kilkadziesiąt lat po wojnie ludzi z demonami, która przyniosła katastrofalne skutki. Zwycięzcą okazała się rasa ludzka, a sługi bogini Elishty – najstraszniejszej z Bóstw naszych wrogów – zapędzono do podziemi. Niestety, okazuje się, że demony powróciły i ponownie plugawią świat, samym dotykiem rozszerzając obszar skażenia. Bohaterką "Dzieci Demonów" jest kobieta, będąca wędrowcem bogini Erin. Wraz ze swoim mężem tropi demony, a przy okazji oczyszcza Ziemię ze skazy. To zadanie nie należy do łatwych, gdyż istoty wyglądają jak normalni ludzie i rozpoznanie ich w tłumie bywa niekiedy wręcz niemożliwe. Zdarza się, że skaza jest na tyle silna, by zaistniała potrzeba spalenia splugawionego budynku, w którym pomioty przebywały bardzo długo. Poszukiwanie wędrowcom ułatwia fakt, iż należą do watahy wilków, którzy czczą właśnie Erin, a dzięki wilczym skórom mogą w mgnieniu oka stać się jednymi z nich. Posiedli również zdolność odczytywania wspomnień demonów z ich szczątków, co znacząco ułatwia identyfikację skażonych miejsc.

W trakcie lektury poznajemy mężczyznę imieniem Jona. Mieszkał w Psiej Ziemi (tak wilki nazywały ludzkie miasto) i miał szlacheckie pochodzenie, jednak dobre czasy dla jego rodu przeminęły. Chcąc przywrócić dawną świetność rodziny, Jonich wstąpił w szeregi wojska stając się "człowiekiem króla". Niestety w jego życiu pojawili się ludzie, którzy wiedzieli, kim jest, i chcieli informację tę wykorzystać. Od tego momentu miał dwie twarze – w jednej z nich był kapralem, a w drugiej stawał się bezwzględnym mordercą. Jednak jego życie zmienia się o 180 stopni, kiedy w czasie śledzenia przebiegłego złodzieja imieniem Salvatore poznaje Rachel Nolander, która, podobnie jak on, jest demonem.

"Dzieci Demonów" nie była najlżejszą pozycją, jaką miałem okazję ostatnio czytać. Pierwsze kilkanaście stron jest napisane niedokładnie, wręcz chaotycznie, co w pewnym stopniu zniechęciło mnie do dalszego czytania. Na szczęście dotyczy to niewielkiej części książki, a resztę pochłonąłem z dużą przyjemnością. McDermott przedstawił historię w rzadko dziś spotykany sposób. Autor położył duży nacisk na narrację, dzięki czemu dogłębnie poznajemy historię demonów, jednak kosztem głównej bohaterki, która pojawia się dość rzadko. Bardzo ciekawie prezentuje się świat przedstawiony. Dzięki szczegółowym opisom lokacji czy zachowań bohaterów czułem się, jakbym był w samym centrum akcji.

Praktycznie każdemu z nas demon kojarzy się z rogatą bestią siejącą zniszczenie i śmierć. Autor powieści jednak nie dostosował się do powszechnych poglądów i przedstawił własną wizję demona. Opisał go jako zwykłego człowieka, którzy wyglądem nie wyróżnia się na tle całego społeczeństwa. Problem tkwi w jego krwi, ponieważ jest ona przeklęta. Tacy jak on żyją w ciągłym strachu, aby ich prawdziwe pochodzenie nie wyszło na światło dzienne. Towarzyszy im wieczna trauma, przez którą nie mogą i nie potrafią żyć tak, jak cała reszta. Ukazanie demona w takiej postaci nie jest łatwym zadaniem, jednak McDermott poradził sobie doskonale.

Stwierdzenie, że "Dzieci Demonów" to przeciętna pozycja dla każdego, byłoby obrazą dla autora i samej książki. Nie znajdziecie tutaj wartkiej akcji i innych "fajerwerków", tylko przejmującą historię, która zostanie w was na bardzo długo. I tutaj tkwi największy problem. Większość współczesnych autorów wychodzi z założenia, że przepisem na sukces jest napisanie powieści z bohaterem, który robi wokół siebie wielką rozróbę, a całej akcji towarzyszą długie opisy nagich kobiet, gdyż te czynniki przyciągają uwagę młodzieży. Na szczęście w "Dzieciach Demonów" takich motywów nie znajdziemy, za co chwała autorowi!

Niestety, powieść McDermotta nie jest pozycją nieskazitelną i posiada kilka wad. Już w chwili sięgnięcia po książkę można zauważyć, iż jest ona bardzo krótka. 272 stron to zdecydowanie za mało i można je przeczytać w dość krótkim czasie. Kolejnym minusem jest zakończenie. Po bardzo dobrej historii spodziewałem się równie dobrego zakończenia. Na oczekiwaniach się zakończyło, czym byłem niemile zaskoczony. Miałem nadzieję, iż otrzymam zamknięcie całej powieści, ale sprawia ono wrażenie napisanego w pośpiechu, by dopasować je do roli wstępu dla kolejnej części trylogii. Tutaj McDermott mógł się bardziej postarać.

Wydaniem "Dzieci Demonów" zajęło się wydawnictwo "Prószyński i S-ka". Nie będę owijał w bawełnę – odwalono kawał dobrej roboty. Ilustracja na okładce, autorstwa Laury Popy, bardzo mi się spodobała, choć muszę przyznać, że pod względem graficznym nie mam wyrafinowanego gustu. Na okładce znajdziemy również informację o autorze. Ku mojemu zaskoczeniu, dowiedziałem się, iż kontynuacja powieści ukaże się w tym miesiącu. Mam nadzieję, że wydawnictwo jak najszybciej wykupi prawa do książki i będę miał przyjemność przeczytania drugiej części trylogii. Mogę darować wpadkę przy tłumaczeniu, aczkolwiek tytuł oryginału, "Never Knew Another", można było przetłumaczyć lepiej.

Podsumowując, "Dzieci Demonów" to najlepsza książka, jaką miałem okazję czytać w tym roku, aczkolwiek jest to opinia nieco na wyrost, gdyż na razie minęło go jeszcze niewiele. Jeżeli masz w portfelu 32 złote, to nie zastanawiaj się, tylko czym prędzej idź do najbliższej księgarni i kup tę powieść. Mam nadzieję, iż następna pozycja, która do mnie wkrótce trafi, będzie równie dobra jak "Dzieci Demonów" McDermotta.

Dziękujemy wydawnictwu Prószyński i S-ka za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
8,5
Ocena użytkowników
6,8 Średnia z 5 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Z ciekawości sięgnąłem po tę książkę. W końcu ocena 8,5 to wysoka nota. A że "Dzieci demonów" leżały na półce "nowości" w bibliotece to je wziąłem.

Początek jest nudny i jak pisał autor recenzji - napisany bardzo chaotycznie. Przyznam, że czytanie początku to była dla mnie prawdziwa katorga. Na szczęście potem się poprawiło, chociaż nadal zdarzały się momenty, gdzie miałem wrażenie, że autor urywa zaczęty wątek i zaczyna drugi od środka. Musiałem wtedy starać się ten tekst dobrze zinterpretować, co w niektórych przypadkach łatwe nie było.

Bardzo zawiodłem się na bohaterach. Chodzi o osoby tropiące dzieci demonów - Wędrowców bogini Erin. Byli nudni, małomówni i rzadko kierowali się emocjami. Dobrze, że przez jakieś 75% książki bohaterem jest Jona, jednak wątpię, aby w drugim tomie powrócił, a szkoda, bo był świetną postacią.

Fabuła jest na pewno na plus. Nie jest to kolejne ratowanie świata, tylko opis życia dziecka demona, które łatwe nie było. W kolejnych tomach zapewne będą jakieś walki o dalsze losy jakiegoś miasta czy coś, na co wskazuje zakończenie.

Książka na pewno jest krótka. Co ja mówię - bardzo krótka. Ale taka toporna w czytaniu (dopiero później czytelnik ma prawdziwą przyjemność z czytania), że czułem się jakby miała przynajmniej 500 stron. Gdy ją zakończyłem poczułem ogromną ulgę - nareszcie!

Co do tych nagich kobiet - to ja spotkałem wiele książek, które swój sukces osiągnęły bez takich scen. Choćby "Morze trolli" czy "Imię wiatru". Na dodatek kilka scen było (choćby brat Rachel z Wróblową), za które książka udostępniona zostałaby tylko czytelnikom w odpowiednim wieku.

Trudno jest ocenić tę książkę. Jest ona nierówna, zakończenie zbyt otwarte i pozostaje po nim duży niedosyt. Bohaterowie słabi, ale zdarzają się ciekawe i świetne postacie. Fabuła inna niż w innych książkach fantasy, ale wcale nie słaba - wręcz bardzo dobra (świetna, gdyby nie zakończenie). Ale wszystko psuje ten chaotyczny czasem styl pisania. Moja ocena to trochę naciągane 7/10 Dobra książka i jeśli ktoś poszukuje książkę fantasy inną niż reszta - polecam. Ale jeśli ktoś nie ma nic przeciwko kolejnemu ratowaniu świata - znajdzie pozycje lepsze.

Dodaj komentarz

Wczytywanie...