posiadlosc

Doom Patrol. Tom 2

2 minuty czytania

doom patrol. tom 2

Mroki, dziwy i cuda

Dla waszego dobra – nie czytajcie "Doom Patrolu". Bądźcie normalni, sięgnijcie po jakiś zwykły komiks, którego fabuła jest zdecydowanie bardziej logiczna, a bohaterowie – rozsądni i mniej problematyczni. Po co wam ekscesy ze zniknięciami, rozumną ulicą, wendettą wobec brodaczy czy jakimiś plagami przestrzeni?

Jeśli jednak już postanowicie wkroczyć do zbzikowanego świata "Doom Patrolu", a dziwności to dla was upragnione smakołyki napędzające dobrą, szaloną zabawę, to znaleźliście się w odpowiednim miejscu. Drugi tom serii nie zrywa z konwencją absurdów i surrealistyczną rzeczywistością, którą mógłby docenić Lewis Caroll, twórca Krainy Czarów. Choć w tak sprezentowanej sztuce wybrzmiewają egzystencjalne niepokoje i ludzkie problemy, to pomysłowość Granta Morrisona jest na tyle wielka, by była to też przygoda pozwalająca zwiedzić fascynujące uniwersum z jego nieprzeciętnymi jednostkami.

Poprzednio troszkę dłużyły mi się fragmenty poświęcone przeciwnikom bohaterów, tym razem jednak scenarzysta zaplanował fabułę w sposób niemal idealny. Prologi i inne sceny zapowiadające nowe wątki nakręcają czytelnika na ciąg dalszy – są ciekawe, nie za długie i tajemnicze. Akcja przyjemnie się zazębia, gdy np. postacie zostają rozdzielone – każde rozgałęzienie jest sensowne i bogate w treść. Świetnie wypada chociażby przedstawienie konfliktu wojennego z perspektywy obu stron, dzięki czemu można zrozumieć stojące za nimi racje oraz złożoność świata. Na pewno w zaangażowaniu się w opowieść pomaga wszelaka barwność, bowiem Morrison tak ubiera w słowa wymyślone przez siebie absurdy, robi to z takimi szczegółami, że zarówno intrygują, bawią, jak i wydają się całkiem możliwe do zaistnienia.

doom patrol. tom 2doom patrol. tom 2

W dodatku trudno nie kibicować tej zgrai popaprańców. Jako że sama nie jest mniej dziwna od zagrożeń, z jakimi się mierzy, to pasuje tu jak ulał – nieustraszona i niebezpieczna. To nie tylko kwestia zdolności i fizjonomii, bo Morrison rozwija swoich bohaterów, a relacje między nimi posuwa do przodu. W centrum uwagi znaleźli się Cliff i Jane, którzy darzą się szczególną sympatią pomimo tego, że kobieta ma wiele diametralnie różnych osobowości o nieraz odmiennym zdaniu. Scenarzyście udaje się mówić o uczuciach bez zbędnej ckliwości czy rozwlekania.

Dużo mniej podobała mi się ostatnia część tomu, ponieważ w niej złoczyńcy dostają zbyt wiele czasu kosztem bohaterów, a przy tym Morrisonowi jakoś nieszczególnie idzie kreowanie antagonistycznej do Doom Patrolu drużyny. Ilustracje w końcówce są zbyt kolorowe, a kreska już nie ta sama, gdyż gościnnie rysuje m.in. Jamie Hewlett – jego styl jest bardzo wyraźny, chwilami wręcz widać w Jane twarz Tank Girl. Na szczęście to tylko niewielki fragment.

Lektura "Doom Patrolu" jest jak wejście do pociągu nie byle jakiego – wyróżniającego się oryginalnymi pomysłami, wyśmienicie przedstawianymi zarówno za pomocą słowa, jak i rysunku. Morrison nęci czymś zdumiewającym i w swoim tempie rozwija kolejne wątki, a Richard Case staje na wysokości zadania i gdy przychodzi moment pokazania, oddaje te koncepcje – szalone, oniryczne, budowle z zamierzchłych czasów, kosmiczne lokalizacje, a wreszcie niespotykane wcześniej postacie (spójrzcie na okładkę). "Doom Patrol" ma wszystko, by móc zapisać go do wielkich klasyków komiksu.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
9 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...