posiadlosc

Devs

3 minuty czytania

Devs

Alex Garland jest twórcą, który w ostatnich latach zdobył sporo uznania w świecie filmowym. Jego film "Ex Machina" zebrał liczne nagrody i nominacje, w tym tą oscarową za najlepszy scenariusz. Produkcja ta była zarazem jego debiutem w roli reżysera. Następne dzieło Alexa, "Anihilacja", było solidną adaptacją książki niełatwej do przełożenia na ekran. Wielka szkoda, że nie trafił do szerszej dystrybucji kinowej. Garland współpracował również z brytyjskim studiem Ninja Theory, dla którego napisał scenariusze do gier "Enslaved: Odyssey to the West" (ciekawa adaptacja chińskiej klasycznej powieści "Journey to the West") oraz "DMC: Devil May Cry" (kontrowersyjny, choć solidny, restart serii). Odpowiada on również za skrypt kultowego filmu o apokalipsie zombie, "28 dni później". Jako scenarzysta poświęcał wiele uwagi tematyce istoty człowieczeństwa oraz kontaktów ludzkości z technologią lub z czymś nieznanym i niepojętym. Dlatego, gdy dowiedziałem się, że jego najnowszym projektem jest oryginalny, 8-odcinkowy miniserial "Devs", od razu podejrzewałem, że będzie to dzieło warte uwagi.

Czym jest tytułowe Devs? To pytanie przewija się w zasadzie bez przerwy podczas oglądania, zarówno w naszych głowach, jak i w umyśle głównej bohaterki Lily, granej przez Sonoyę Mizuno. Oficjalnie jest tajemniczą sekcją R&D fikcyjnej amerykańskiej korporacji Amaya, specjalizującej się w komputerach kwantowych. Jej siedziba jest malowniczo położona w sercu lasu w Dolinie Krzemowej (w tej roli kampus uniwersytetu UC Santa Cruz) i wyglądałaby zupełnie normalnie, gdyby nie dominowała nad nią wielka statua blond dziewczynki w niebieskiej sukience. Szefem i założycielem firmy jest Forest, brodaty facet w sile wieku. W jego rolę wciela się Nick Offerman i robi to mistrzowsko, jego twarz i oczy są obrazem bólu, a także bliżej nieokreślonej straty. Lily jest zatrudniona w innej sekcji tej firmy, a jej nagłe zainteresowanie sekcją Devs jest podyktowane tragicznym wydarzeniem, którego nie zamierzam zdradzać. Wybaczcie mi ogólnikowość i lawirowanie, ale trudno streścić fabułę tej serii bez zdradzania czegokolwiek.

Devs

Można za to zdecydowanie zaznaczyć, że historia jest świetnie opowiadana. Jest to ten typ serialu, który powoli prowadzi nas za rękę i należy się temu po prostu poddać. Nie jest to szalony rollercoaster, a raczej spokojny spacer. Intryga jest nam dawkowana stopniowo, wymaga ona pewnego zastanowienia. Z czasem serial odkrywa przed nami więcej informacji o bohaterach, akcja posuwa się nie tylko naprzód, ale również wszerz. Nasza perspektywa na postacie zmienia się wielokrotnie. Opowieść traktuje o ludziach oraz ich oddziaływaniach technologicznych i oczywiście nie brakuje w niej czysto fizycznych czy informatycznych rozważań. Jednak równie często podchodzi ona do tej tematyki od strony religijno-mistyczej, sięga do poezji i filozofii. Oglądając to można odnieść wrażenie, że wnętrze siedziby Devs jest niczym katedra, a jej ołtarzem jest enigmatyczny komputer kwantowy wyglądający jak druciana meduza. Swoja drogą twórcom należy się ogromne uznanie za scenografię i zdjęcia. Historia jest równie często opowiadana przez zwięzłe dialogi, jak i obrazowe ujęcia kamery. Jest to świetnie zgrane z dość minimalistyczną, ale potężną oprawą muzyczną, pełną chorałów, brzmień instrumentu hang czy nawet zwyczajnych ludzkich odgłosów. Atmosfera jest gęsta, a intryga tajemnicza.

Jest w tym oczywiście duża zasługa aktorów zaangażowanych w projekt. Grają naprawdę dobrze. Wspomnianego już wcześniej Nicka Offermana z jego smutnymi, zbolałymi oczyma i włosami związanymi w kitek, mógłbym słuchać bez końca, jak swym spokojnym, wycofanym głosem wykłada swoją deterministyczną wizję świata. Alison Pill świetnie gra dziwną, chłodną i dość odpychającą postać fizyczki Katie. Zapada również w pamięć postać podstarzałego informatyka Stewarta (Stephen McKinley Henderson), drwiącego z ignorancji młodszych pokoleń swoim chropowatym głosem. Pozostałe role również obsadzone są kompetentnymi ludźmi, często nowicjuszami, takimi jak Jin Ha, grający postać Jamiego, byłego chłopaka Lily. Na tle tych talentów odtwórczyni Lily, Japonka Sonoya Mizuno, wypada niestety dość blado, często drewnianie, jakby walczyła z własną wymową angielskiego. Podkreślam, że nie wykonuje ona złej roboty i nie przeszkadza w odbiorze całości, ale zastanawiam się, czy nie można było postawić na kogoś innego. A może taka właśnie miała być?

Devs

"Devs" stawia przed nami fikcyjną korporację z Doliny Krzemowej, mającą w rękach bardzo potężną technologię. Pokazuje nam ludzi, którzy za takowymi wynalazkami często stoją i każe nam poddać ich krytycznej ocenie. Mimo że korporacja Amaya jest fikcyjna, a jej komputer kwantowy trzeba traktować jako science fiction, nietrudno się w niej dopatrzeć realnych, współczesnych problemów, z jak najbardziej rzeczywistymi firmami i ludźmi za nimi stojącymi. Serial ukazał się w trakcie globalnej pandemii, zmuszającej ludzi do pozostania w domach. Zarówno do pracy, jak i do rozrywki, korzystamy z narzędzi dostarczanych nam przez korporacje podobne do Amaya. Ich wpływ na nasze życie po tej pandemii prawdopodobnie tylko wzrośnie. "Devs" skłania nas do refleksji nad tym i, co najważniejsze, nie podsuwa nam odpowiedzi na talerzu, raczej zachęca do samodzielnego przemyślenia, dyskusji ze znajomymi i wyciągnięcia własnych wniosków. To kawał solidnej historii napisanej pewną ręką i efektownie zaprezentowanej dość skromnymi środkami. Najlepsze dotychczas dzieło Alexa Garlanda. Gorąco zachęcam do obejrzenia!

Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...