swiat_dryftu2

Czarna Orchidea

2 minuty czytania

czarna orchidea

"Czarna Orchidea" nie jest typowym komiksem superbohaterskim. Po pierwsze – postać walcząca ze skorumpowanym światem już na samym początku ponosi porażkę. Po drugie – dalsza część historii to reperkusje tego wydarzenia oraz odkrywanie puzzli składających się na losy Susan Linden, żywej czy martwej – zależy, jak na to spojrzeć.

Neil Gaiman i Dave McKean snują swoją opowieść w sposób oniryczny. Wspomnienia powracają w rozmowach i snach, pokazując dramatyczne życie Susan i ludzi, którzy pojawili się w jej życiu. Nie brakuje tu motywów miłości, strachu czy zazdrości, popychających bohaterów do różnych działań. W przekroju akcji, zazwyczaj niekorzystnej dla dobrych charakterów, czuć pewien smutek, bo gdzieś tam czai się perspektywa pomyślniejszego rozwoju wydarzeń, tylko że zostaliśmy jej brutalnie pozbawieni.

Gdyby Hans Christian Andersen pisał superbohaterskie historie, to jego twórczość przypominałaby "Czarną Orchideę". Jest tu bowiem podobna wrażliwość i estetyka – cierpienie niewinnej osoby, niesprawiedliwość czy niezadowalający koniec, ponieważ chciałoby się szczęśliwszego wydźwięku. Ponadto żadna scena nie ma tutaj znamiona efekciarskiej, choć efekty są zjawiskowe. Piękno skrywa się w naturze (w pewnej części ekologiczne przesłanie), wspomnianej senności, mrocznej stylistyce, a przemoc – odmiennie od standardów superhero – ma dotkliwy ciężar.

Akcja rozgrywa się w uniwersum DC, a więc i pojawiają się znane z niego postacie. Antagonistą jest Lex Luthor, a na chwilę występuje Batman czy Kapelusznik. To jednak nadal inny świat, przypominający jakąś Krainę Czarów, gdzie protagonistka szuka swojego miejsca, celu i tożsamości. Podróż po duszach postaci, ich problemach, uczuciach oraz innych dziwnościach. Nie wynika z tego wyraźna przewodnia myśl, za to Gaiman prześlizguje się po różnych motywach – korporacji, naturze, ekologii, miłości, przemocy czy dorastaniu – tworząc z nich intrygującą, baśniową opowieść.

czarna orchideaczarna orchidea

Dave McKean odpowiada za sukces na polu ilustracyjnym. Znakomicie odnajduje się w majestatycznych, niewyraźnych obrazach. Zapewnił rysunkom efekt mglistości i czaru, które pasują do tej – w zasadzie kameralnej – historii. Twarze postaci (w niejednym tytule problematyczne) zwracają dużą uwagę, dając wstępne wejrzenie w charakter postaci. Kolorystyka jest przeważnie ciemna, w mieście raczej szaro-czarna w stylu noir, dalej zaś pełna zieleni, a także z wyróżniającymi się magicznymi, fioletowo-różowymi odcieniami głównej bohaterki, podkreślającymi jej wyjątkowość. Tak ukazany pejzaż przypomina mi piękno wschodu i zachodu słońca, wyznaczające granice tajemniczej nocy, która może być miłym snem albo strasznym koszmarem.

"Czarna Orchidea" to współczesna baśń o zmianach na świecie, sile korporacji, ludzkiej chciwości i szukaniu swojej tożsamości. Intryguje i porusza od początku do końca, gra na wrażliwości czytelnika, a swoimi atutami może podobać się tym, którzy zazwyczaj unikają superbohaterskich pozycji – bo superbohaterskości w najbardziej spopularyzowanym wydaniu tu nie ma. Jest za to perełka wizualna z onirycznym charakterem, pokazująca inne podejście do tematyki.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
8,5
Ocena użytkowników
8,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...