riese

Chłopcy 4: Największa z przygód

chłopcy 4: największa z przygód, okładka

Dzwoneczek i Chłopcy powracają po raz kolejny. Cóż, jak pewnie pamiętacie, w nie do końca pełnym składzie. Matactwa Cienia trwają, a wróżka krok po kroku próbuje się odplątać z nici jego kłamstw, jednocześnie usiłując odnaleźć swoich, teraz dosłownie zagubionych, chłopców. Ci otrzymali od Cienia nowe życia – pełne nudy, szarej codzienności z nutą frustracji. Milczek został psychologiem, Kędzior menadżerem stacji paliw, Kruszyna ochroniarzem, a Bliźniaki… królami napadów. Tymczasem Piotruś szykuje się do tajemniczego, wielkiego wydarzenia, jakie obiecał mu Cień. Czy Dzwoneczek zdąży zebrać Chłopców, zanim zrobi to Pan?

Chociaż pierwsze dwie części „Chłopców” były ciekawą historią o przygodzie, tom trzeci poprzez wprowadzenie Cienia oraz Piotrusia nabrał dużo bardziej mrocznego klimatu. Nastrój ten towarzyszy nam także w ostatnim tomie, jednak trzeba przyznać, że nie brakuje tu typowego dla Ćwieka humoru ciężkiego kalibru. Miałam wrażenie, że „Największa z przygód” daleko wyprzedziła swoje poprzedniczki w wulgarności. Nie jest zatem zdecydowanie powieścią dla wrażliwych. Chociaż mnie osobiście to nie przeszkadzało – lubię brutalność i czarny humor, szczególnie w wydaniu nieco kojarzącym się z filmami Tarantino. Jest go tutaj pod sufit. I jeżeli nie mieliście z tym problemu w poprzednich częściach, w tej także nie powinno być to wielką udręką.

Tak jak w poprzednich „Chłopcach”, w „Największej z przygód” brakowało mi pewnej równowagi. Ciągle miałam wrażenie, że przechodzę między dopieszczonymi fragmentami, które Ćwiekowi siedziały w głowie długi czas, a takimi, które zostały napisane nieco na siłę, żeby tylko połączyć wątki. Widać też wyraźnie, że pisarz dużo lepiej czuje się prowadząc postać Kędziora niż innych Chłopców. Każdy fragment, w którym pojawia się rudowłosy olbrzym, zostaje przez niego niejako zdominowany. Chyba najbardziej ucierpiał na tym Dzwoneczek, brakowało mi jej.

Szczerze mówiąc, kompletnie nie wiedziałam, czego spodziewać się po zakończeniu historii tego kalibru. Wielkiej bitwy? Wielkiej śmierci? Tak naprawdę zakończenie było tym, co mnie najbardziej rozczarowało. Nie czułam żadnego rosnącego napięcia, nie było kulminacji, właściwie miałam wrażenie, że przejechałam wzdłuż fabuły jak po równiutkim lodzie, który po prostu nagle się skończył. Świadomość finału tej historii była równie bolesna, co wyrżnięcie twarzą w ziemię, kiedy nagle twoje stopy spotykają tarcie. Pozostaje jednak światełko. Małe drzwi, które mam nadzieję Ćwiek zostawił z premedytacją, aby kiedyś jeszcze, chociaż na chwilę, wrócić do „Chłopców”.

chłopcy 4: największa z przygód

„Największa z przygód” zdecydowanie nie była największa. Nie dała mi więcej radochy niż pierwsza i druga część, ale… chyba też nie miała. Trochę bardziej było w niej czuć kilka lekkich filozoficznych tonów niż humoru. Nie była to nadęta i wielka filozofia, raczej kilka prostych rad od człowieka, który poznał życie i wie, że jest ono sku$@#&ynem. Niemniej przykro mi było kończyć przygody z Chłopcami, po zamknięciu książki czułam się trochę jak po powrocie z szalonych wakacji, które może nie były moimi najlepszymi wakacjami w życiu, ale zdecydowanie pozwoliły na przyjemne oderwanie się od szarej codzienności. Jeżeli nie boicie się wulgaryzmów, możecie również udać się na ten „wyjazd”. Myślę też, że lekkość „Chłopców” sprawia, iż są dobrym początkiem przygody z książkami. Oczywiście dla kogoś nieco starszego, kto jeszcze nie miał okazji się do nich przekonać.

Dziękujemy wydawnictwu Sine Qua Non za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
8 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...