Arcania: Gothic 4

7 minut czytania

W dniu publikacji tego tekstu do premiery czwartej części jakże popularnej w naszym kraju serii o tytule "Gothic" pozostały niecałe dwa miesiące, ale każdy fan zapewne do dziś pamięta spór pomiędzy twórcą tego uniwersum – studiem Piranha Bytes – a JoWood, czyli wydawcą. Do całego nieporozumienia doszło po premierze ostatniej do dziś odsłony, która więcej błędów już mieć chyba nie mogła, a optymalizacja silnika graficznego nawet nie istniała, bo gra klatkowała nawet na najlepszym sprzęcie. Naturalnie w sieci pojawiały się kolejne poprawki, ale dopiero ponad dwa lata po premierze swobodna gra w ten tytuł stała się możliwa. Nic więc dziwnego, że JoWood ślicznie podziękowało za współpracę i zabierając prawa do marki powierzyło prace nad kolejną odsłoną innemu niemieckiemu studiu – Spellbound Entertaiment, twórcy takich gier jak "Robin Hood: Legend of Sherwood", "Desperados" czy "Airline Tycoon Deluxe". Zagorzali fani serii już na wstępie zapowiadali, że nie kupią dzieła nowego developera, bo „jak to możliwe, że Gothic’a tworzy ktoś inny?” Krzyki rozpaczy nabrały na sile, gdy ukazały się pierwsze screenshoty i gameplaye, na których widać elementy nigdy nie przejawiające się w poprzednich odsłonach. „To już nie jest Gothic! Ta gra nie ma klimatu!” krzyczeli zawiedzeni fani. Prawda jest jednak taka, że Spellbound stworzyło grę bardziej pod amerykańskie standardy, bo, jak wiadomo, wcześniejsze odsłony nie spotkały się z żadnym uznaniem u graczy zza oceanu. Podsumowując ten wstęp: czwarty "Gothic" jest grą stworzoną z myślą o odbiorcach, którzy nie mieli żadnego kontaktu z poprzednimi odsłonami.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

A jak układają się teraz losy Piranha Bytes i JoWood? Ten pierwszy odzyskał zaufanie fanów, tworząc pod koniec poprzedniego roku całkowicie nowy tytuł osadzony w nieznanym graczom świecie. "Risen", bo tak się nazywa, okazał się dużym sukcesem i zebrał sporo pozytywnych opinii. JoWood po zerwaniu współpracy z „Piraniami” wydało dodatek mający być wstępem do Arcanii. Niestety, mało znane studio Trine Game nie sprostało zadaniu i "Zmierzch Bogów" stał się jeszcze większą porażką. "Arcania: Gothic 4" wydaje się być dla JoWood ostatnią szansą na odzyskanie zaufania graczy.

We wstępie pisałem o licznych zmianach. Tych doczekał się nawet tytuł, bo tym razem nie zobaczymy samego napisu "Gothic" z cyferką "4". We wczesnym etapie prac uznano, że gra będzie się nazywać "Gothic 4: Genesis". Później miał to być "Gothic 4: Arcania", aż w końcu stwierdzono, że końcowy produkt zostanie okrzyknięty mianem "Arcania: A Gothic Tale". Ostatecznie jednak ten ostatni tytuł otrzymają amerykańscy gracze, podczas gdy europejczycy zobaczą na pudełku napis "Arcania: Gothic 4". JoWood najwidoczniej doszło do wniosku, że w Europie marka jest zbyt popularna, by jej nie wyróżnić na okładce. Wszystko fajnie, ale to nie tytuł tworzy dobrą grę. Dlatego teraz przejdźmy do kolejnego akapitu, poświęconego fabule – najważniejszemu elementowi każdej gry cRPG.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

Akcja rozgrywa się dziesięć lat po wydarzeniach rozgrywających się w "Zmierzchu Bogów". Znany z poprzednich części Bezimienny zasiada na tronie Myrtany jako król Rhobar III i już na wstępie podejmuje się niezwykle ambitnego planu – zjednoczenia wszystkich królestw. Udaje mu się to z poznanymi już krainami Varantu i Nordmaru, więc przychodzi kolej na nieznane jeszcze Wyspy Południowe, na których będzie się toczyć fabuła. Nowy król, w czasie swoich podbojów, z nieznanych przyczyn zmienił swoje zaopatrywania na pewne kwestie i nie myśli tak jak dawniej*. Historia zaczyna się w wiosce Feshyr, gdzie gracz wciela się w Bezimiennego… pasterza. Tak, dobrze przeczytaliście. Pomysł „unikalności” bohatera wydaje się w moim odczuciu mało przemyślany, bo ten ma swój konkretny początek – mieszka w wiosce, podobno ma swoją wybrankę, ale i tak nikt nie zna jego imienia. Trochę to dziwnie się prezentuje. W każdym bądź razie w pewnym momencie główny bohater zostaje zmuszony do opuszczenia wioski, a jak do niej wraca, to zastaje zgliszcza i odpływającą królewską flotę. Taki bieg wydarzeń zmusza nowego Bezimiennego do wyruszenia w drogę.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

Świat gry wielkością nie będzie przypominać tego z trzeciej części; bliżej ma mu być podobno do tego z „dwójki”. Postarano się za to o wielkie zróżnicowanie w tym także stref klimatycznych. Zapowiedziano też, że w przeciwieństwie do trzeciej odsłony, nie doświadczy się już nieskrępowanej swobody i niektóre lokacje będą dostępne dopiero po przekroczeniu pewnego wątku fabularnego; tym samym powrót do tych poprzednich ma być niemożliwy. Trochę to strasznie brzmi, ale jednocześnie nie zmienia faktu, że nadal to będzie gra nieliniowa, w której na aktualnym obszarze będzie można biegać, gdzie się chce. Taki zabieg ma utrzymać wątek fabularny w całości i sprawić, że będzie ciekawy.

Wszystkie lasy, jaskinie, ruiny i inne miejsca zapomniane przez cywilizację naturalnie będą zamieszkiwane przez nastawione agresywnie zwierzęta i bestie. Potężniejsi przeciwnicy mają posiadać dodatkowe odporności (oraz wrażliwości) na dany typ ataku. Przykładowo taki kamienny golem obrażenia zadawane przez strzały będzie odczuwał słabiej niż jest to podane w statystykach, ale uderzenia potężnego młota bojowego będą dla niego bardziej śmiercionośne. Balans został zachowany, bo każdą maszkarę będzie się dało zabić niezależnie od wybranej klasy; po prostu starcie w zależności od posiadanego ekwipunku i umiejętności będzie trudniejsze lub łatwiejsze.

Walka to kolejny z najistotniejszych elementów rozgrywki. Dlatego też rzeczą oczywistą jest, że ten środek zabawy musi zostać zrobiony perfekcyjnie, by gra nie zanudzała samymi rozmowami, a starcia z przeciwnikami sprawiały równie dużo frajdy, co poznawanie dobrze napisanego wątku fabularnego. Spellbound postarało się i zaprojektowało całkowicie nowy system walki. Starcia w zwarciu będą bardzo przypominać te z naszego rodzimego "Wiedźmina" – kliknięcie w odpowiednim momencie zaowocuje kolejną, potężniejszą sekwencją ciosów, zaś rozwijanie odpowiedniej umiejętności odblokowywać ma następne kombosy. Dłuższe przytrzymanie klawisza odpowiedzialnego za atak zakończy się powaleniem przeciwnika. Wrogie ataki będą zaś odpierane poprzez blok lub unik.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

Korzystanie z broni dystansowych również uległo zmianie, co prawda niewielkiej, ale jednak. Posługiwanie się łukiem bądź kuszą będzie odbywać się na zasadach, które zapoczątkowała trzecia odsłona cyklu – naładować i wystrzelić. Do tego wszystkiego doszła opcja zablokowania celownika na określonym przeciwniku, co ma ułatwić korzystanie z broni dystansowych mniej doświadczonym graczom.

Zaś o magii wiele się nie dyskutuje do dziś. Pewniakiem jest, że ponownie będą powiązane z trzema bóstwami świata gry – Innosem odpowiadającym za ogień, Adanosem dominującym w wodzie i gromowładnym Beliarem. Zaklęcia mają być rozwijane przez drzewka umiejętności, co rodzi przypuszczenia, że Spellbound odejdzie od znanych z dwóch części sagi run i niektórych zaklęć. Bardzo prawdopodobnym jest, że jeden czar będzie miał kilka swoich form. Póki co pozostaje nam czekać do premiery, by móc ocenić ten aspekt walki.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

Pewne zmiany zaszły też w ekwipunku. Wiadomo, że ponownie otrzymamy plecak bez dna, który pomieści nawet tonę sprzętu. Zróżnicowanie w sprzęcie ma być duże – mogą wystąpić nawet różne odmiany tego samego pancerza w zależności od lokacji, gdzie jest kupowany. NPC mają reagować na wygląd zewnętrzny bohatera i paradowanie w zbroi wrogiego ugrupowania w centrum ich oponentów ma być już niemożliwe bez ryzyka ataku.

Zadań w grze ma być około 300. Zgodnie ze zapewnieniami twórców, nie będą one odbiegać od schematu poznanego w poprzednich częściach. Oznacza to tyle, że ponownie zabawimy się w kuriera lub rzeźnika niewinnych wilków niepozwalających biednym drwalom na bezstresowe ścinanie drzewa. Zadań o charakterze moralnym również prawdopodobnie nie doświadczymy. Pod tym względem czwarta odsłona niewiele się zmieniła i questów na miarę "Wiedźmina" lub "Dragon Age’a" nie ma się co spodziewać. Zlecenia będą odbierane od wszystkich – od zwykłego chłopa, po przedstawiciela jakiejś gildii, a na poznanych już postaciach kończąc. Tak, nowy Bezimienny w czasie swoich przygód spotka Diego, Miltena, Gorna, Xardasa i wiele innych znajomych twarzy. Ukończenie głównego wątku fabularnego ma odebrać graczowi 30 godzin życia; zadania poboczne wydłużają ten czas do 70 godzin.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

Rozwój postaci w "Arcanii" to kolejny element, który ulegnie zmianie w porównaniu z poprzednimi odsłonami cyklu. Tym razem do podniesienia statystyk nie będzie wymagany nauczyciel, których w grze w ogóle nie uświadczymy. Teraz po awansie na wyższy poziom doświadczenia wystarczy otworzyć drzewko rozwoju bohatera i wydać ciężko, aczkolwiek uczciwie, zarobione punkty na atrybuty (dobrze znana siła, zręczność czy mana) i umiejętności, na które składają się techniki bojowe, złodziejskie oraz magiczne. Najpewniej pojawią się też talenty dodatkowe, dobrze znane z poprzednich odsłon (alchemia czy kowalstwo).

Ponownie na sam koniec pozostawiłem sobie aspekt audiowizualny. We wczesnym etapie prac Spellbound zapewniało, że grafika w czwartej odsłonie będzie jeszcze ładniejsza od tej z "Crysisa". Niestety, na słowach się skończyło, a wielki pogromca najpotężniejszych pecetów, FPS studia Crytek, nadal będzie zasiadać na swoim tronie. Gdybym miał oceniać grafikę w "Arcanii" na podstawie publikowanych w sieci zrzutów ekranu (czego to nie lubię robić), to na jej temat mógłbym się wypowiedzieć w pozytywnych słowach. Lokacje prezentują się ładnie, a klimat serii nie uległ zatraceniu. Koszmarnie za to prezentuje się animacja – oglądanie głównego bohatera wykonującego skok znowu wywołuje chorobę oczu. Modele postaci również nie wywołują niekontrolowanego opadu szczęki, a przecież te w zapewnieniach twórców miały właśnie do tego doprowadzać. Cóż, szkoda.

We wstępie tej zapowiedzi pisałem, że "Arcania" jest grą tworzoną dla rynku amerykańskiego i powtórzę się: to fakt. Świadczą o tym takie ułatwienia, jak minimapa wskazująca cel zadania, wykrzykniki latające nad głowami kluczowych NPC-ów czy podpowiedzi w czasie gry. Spellbound zapewnia, że wszystkie te pomoce mogą zostać szybko wyłączone w ustawieniach gry. Nawet grafika została stworzona pod dwa standardy: amerykański i europejski, z których ten pierwszy będzie oferował bardziej żywe i baśniowe kolory.

Oddzielny akapit poświęciłem fajnemu systemowi pór dnia i systemu pogody. W tym pierwszym wypadku nie ma żadnej wielkiej nowości i widzimy, że wędrówka słońca na niebie wpływa na długość i położenie cieni. Inaczej jest z pogodą – w czasie deszczu można zauważyć, jak ogniska i pochodnie same gasną pod wpływem ciężkich kropli wody, woda spływa zgodnie z prawami fizyki czy siła prądu rzeki zmienia się.

arcania: gothic 4, screeny, zapowiedźarcania: gothic 4, screeny, zapowiedź

Za muzykę w grze odpowiadała założona w 2001 roku niemiecka firma Dynamedion. Ta brała udział w ponad 150 ambitnych projektach, z których można wymienić muzykę do takich gier jak "Sacred", "Spellforce" czy serii "Anno". Spellbound ten aspekt gry bardzo skutecznie ukrywa przed głodnymi informacji fanami, ale jednocześnie zapewnia, że klimat zapewniany przez dźwięk nie ulegnie zmianie. W Polsce czwarty "Gothic" zostanie w pełni zlokalizowany, a swoich głosów ponownie użyczą znane osoby – w roli króla Rhobara III ponownie usłyszymy Jacka Mikołajczaka, Xardas będzie brzmieć jak Tomasz Marzecki, a w rolę nowego Bezimiennego wcieli się Jacek Kopczyński.

"Arcania: Gothic 4" ukaże się na trzy najpopularniejsze platformy – peceta, Xboxa 360 oraz Playstation 3. Premiera odbędzie się jesienią tego roku, ale posiadacze konsol Sony dopiero w pierwszym kwartale 2011 będą mogli zagrać w ten tytuł. Widocznie JoWood zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i nie chce oddać swoim klientom kolejnego babola. Dla studia Spellbound również jest to pierwszy aż tak ambitny projekt, ale nie zmienia to faktu, że niemiecki developer nieźle wywiązuje się z zapewnień. Ostateczny werdykt ponownie jednak zostanie wydany po premierze.

Komentarze

0
·
Bardzo ładnie pozbierałeś te wszystkie informacje do kupy. Obraz, który się z niej wyłania, nasuwa mi następujące wnioski:
- Bezimienny pastuch, który ma stać się mocarzem pokroju dotychczasowego Bezimiennego kryminalisty? Naciągane jak recepturka, choć wiadomo, że gdyby bohater był "imienny", to gracze zeżarli by twórców na wstępie.
- 30 godzin rozgrywki na główny wątek... Żenada i kpina z pogrzebu. Wiem wiem, obecny charakter rynku, dostosowanie produktu do przeważających liczebnie, "casualowych" graczy... Powiem tak - w dupie mam "casualowych graczy", przynajmniej jeśli chodzi o Gothica
- Diego, Milten, Gorn, którzy teraz są już niewątpliwie niszczycielami światów, będą biegać z naszą dzielną Bo pastereczką mordując ścierwojady? Jeśli tak, to padnę ze śmiechu.
- Brak nauczycieli - moim zdaniem błąd. To dodawało całości świata realizmu, było kolejną ciekawą atrakcją, stwarzało pole do nowych misji.
- Brak możliwości powrotu do niektórych lokacji - o ile odblokowywanie nowych jest całkiem sensowne, o tyle w drugą stronę pomysł jest średni. Gothic był chyba jedyną grą, w którym bieganie tam i z powrotem w związku z różnymi sprawami odłożonymi na później i pojawiającymi się z czasem, nie denerwowało mnie.
- Amerykanizacja... czyli zidiocenie rozgrywki. Rozrywające ekran kombosy zapewne zastąpią potrzebę jakiegokolwiek myślenia i umiejętności z typowej zręcznościówki, którą Gothic w znacznej części był, jeśli chodzi o walkę. Możliwość wyłączania ułatwień i bajerów - fajnie. Ale wersja europejska powinna mieć wyższy poziom trudności, lub przynajmniej możliwość jego regulowania.

Słowem - trochę ciekawie, trochę niepokojąco.
0
·
W ostatnich miesiącach nie poświęcałem rynkowi gier komputerowych dużej uwagi, ale JoWood chyba znalazł się już na krawędzi swojego bytu. Czy jako wydawca wypuścił na rynek jakiś sensowny i długo wyczekiwany tytuł, którego gracze wyczekują od lat? Ostatnim takim okazał się chyba Gothic 3 (poprawcie mnie jeśli się mylę), a ten, jak wiemy, okazał się kompletną wtopą. JoWood zwyczajnie liczy na sporą sprzedaż czwartej odsłony, co jednocześnie zaowocuje sporym zastrzykiem gotówki, ale by do tego doprowadzić musiał się zdecydować na te ułatwienia, które to ładnie wymieniłeś w swoim poście.

Zysk zawsze był, jest i będzie stawiany na pierwszym miejscu. Nic nowego nie odkryłem tym stwierdzeniem.
0
·
Non progredi est regredi - ja tym również nie Niemniej jeśli już Gothic ma zostać pogrzebany pod kupą dolarów i euro, ociekających śliną wściekłych graczy, to niechby to był już nieszczęsny Gothic 3. Dwie (a ze "Zmierzchem" dwie i pół) bardzo marne części zdecydowanie bardziej mogą zacierać pamięć o dwóch (a z "NK" dwóch i pół) bardzo udanych częściach. Mimo wszystko nie skreślajmy czwórki w przedbiegach. Trzeba liczyć, że ustawiczne milczenie i niemal zupełny brak informacji o grze, towarzyszące całemu okresowi jej powstawania, niosą ze sobą atrakcyjne niespodzianki...









... choć jakoś sam w to nie wierzę...
0
·
Podobno prezentacje Arcanii z trwających aktualnie targów gamescom dały do zrozumienia obecnym tam dziennikarzom, że strona techniczna gry wymaga dużych poprawek. Dlatego ja nie będę oceniał tytułu na podstawie gameplayów, bo na tych czwarty Gothic wygląda ładnie, a ludzie widzący grę na żywo mówią co innego.

Ale w sumie komu innemu JoWood mogło oddać prace nad tym tytułem? Trine Game odpowiedzialnemu za Zmierzch Bogów?
0
·
Szczerze? Jak dla mnie powinni się z tym zgłosić do Bethesdy. Wspólnie wymyśliliby estetykę, która byłaby z jednej strony zupełnie nowa, a jednak miała by cechy tego, co znamy i lubimy, zaś same rozwiązania fabularne, gospodarowanie świata - zwłaszcza tak ogromnego, jak gothicowe - tu już chyba nie ulega wątpliwości, że daliby radę.
0
·
Bethesda mogłaby wtedy postawić jakieś warunki, na które to JoWood pewnie by się nie zgodził. Bo ten chce mieć popularną markę tylko dla siebie i szastać nią do znudzenia wydając kolejne babole. Dlatego też prace oddano Spellbound - studiu nie mającym żadnego doświadczenia w tworzeniu cRPGów. Ale w przekonaniu JoWood tego może się nauczyć każdy po przeczytaniu odpowiedniego podręcznika.

Niecałe dwa miesiące to trochę mało czasu na poprawienie błędów, zwłaszcza, że jest ich sporo, a gra musi trafić jeszcze do tłoczni. To, że Spellbound stworzyło świetny patch do Gothica 3 umożliwiający w końcu swobodną rozgrywkę wcale nie oznacza, że zrobią bardzo dobrą grę.
0
·
Nigdy nie byłem szczególnym fanem serii Gothic. Ale mimo wszystko śledzę kolejne części i niewątpliwym nie taktem byłoby nie zwrócenia nawet najmniejszej uwagi na Gothica 4. Właśnie pojawiło się demo Arcanii, które pozwala nam się przenieść na około 30 minut do świata Gothica.

Otóż to co zobaczyłem wcale mnie nie zdziwiło. Gra mechanicznie wygląda na typowego gothica, podobne animacje, podobne tekstury, podobne... wszystko. Wchodząc do gry mamy to samo wrażenie co zawsze, że gdzieś już to wszystko widzieliśmy. Może tutaj jest to zrobione lepiej, ale bez wielkiej kreatywności.

Pierwszą rzeczą, która mnie przywitała po zainstalowaniu gry, to niesamowita muzyka. Naprawdę bardzo mi się spodobała. Następnie rozpocząłem nową grę, no i cóż tutaj niż nie było tak wesoło. Nie wiem skąd twórcy wzięli te screeny na oficjalnej stronie, ale chyba nie z wersji Pcetowej (chyba, że demo nie daje pełnych możliwości). Niemniej jednak ustawiłem grafikę na „high”, co pozwoliła mi się cieszyć przyzwoitą grafiką, jednak spodziewałem się czegoś więcej. Zacząłem przyglądać się szczegółowo postaciom, wymusił to na mnie silnik gry, który przy każdej „rozmowie” (zaraz wrócimy do tego co twórcy rozumieją pod pojęciem rozmowa) robi zbliżenia na NPCa z którym rozmawiamy. Nie byłby takie straszne, gdyby nie żenująca mimika postaci, choć same wyglądają dość znośnie.

Poruszając się po świecie często spotkamy... niewidzialne ściany (może tylko w demie). Generalnie schodząc pół metra ze ścieżki możemy trafić na dziwne bariery o niewiadomym pochodzeniu. Ja zawsze lubiłem skakać po kamieniach, żeby dostawać się do dziwnych lokacji, tutaj raczej sobie nie poskaczę.

Wracając do „rozmów”. No to mamy tutaj totalną, nie wiem jakby to powiedzieć... żenadę. Twórcy chyba nie słyszeli o czymś takim jak drzewka dialogowe. Nie wiem po co w ogóle pojawia się okienko wyboru, skoro i tak mamy do dyspozycji jedną opcje (raz się chyba zdarzyło, że były dwie, ale obie trzeba było wybrać...). Dodatkowo w całej pobliskiej osadzie są ze 4 postaci z którymi możemy porozmawiać, a rozmawia w myśl twórców Arcanii to zamienię góra 3 zdań. Jak dla mnie porażka, jeśli to ma się ubiegać o tytuł gry”cRPG”. Co więcej nie ma napisów tego co postacie z siebie próbują wydukać – sprawdzałem w opcjach, nie można ich włączyć.

Dodatkowo nowatorskie questy, które były zapowiadane, to na przykład: zabij gobliny, zbierz 6 grzybów, zabij 6 robaków, nie no po prostu szał jakieś. Choć najbardziej rozśmieszyła mnie misja przejścia przez „dark forest” i dotarcia do chaty wiedzmy. Już nie chce mówiąc, że nazwa jest równie mroczna co „budyniowy las”, to na dodatek jest tak prosta, że aż nie wiadomo czemu nasza postać się jej obawia. Może się czepiam, że to dopiero początek, że to wprowadzenie. Tylko wprowadzenie do czego, jak zostać super farmerem na jakimś odludziu? Zaczynamy jako wieśniak, który ma przed sobą przeznaczenia, czyli najlepiej usiąść nic nie robić i poczekać aż to przeznaczenie samo do nas przyjdzie. Może twórcy uznali, że motywacją dla bohatera ma być jego dziewczyną (w sumie niebawem małżonka), co ma się przekładać dla motywację dla gracza. Ale szczerze jak mam mieć motywację, skoro nie mogę przeprowadzić z nią rozmowy dłuższej niż składającej się z 3 zdań?

Co do Walki. No to mamy tutaj kolejny „fail” gdyż przeciwnicy nie mogą nas trafić (chyba, że sami na nich wejdziemy). Unikanie ataku golema, maga, szkieletu, goblina, w skali trudności od 0 do 10, gdzie 10, to poziom dla wybitnie zaawansowanych graczy. To w Arcanii osiąga on poziom około... hmm sekunda na obliczenie... jakieś -12. To znaczy stojąc z łukiem na wprost czterech „upadłych paladynów” nie trafili we mnie ani razu. A ja nawet nie uciekałem, tylko sobie chodziłem i strzelałem. Dodatkowo SI przeciwników jest jakaś dziwna, gdyż zauważają nas błyskawicznie, niby szybko podchodzą, ale zanim zaatakują to my zdążymy ich ze trzy razy zabić lub uciec ze 20 metrów dalej.
Ciężko mi to ocenić po tak krótkiej grze, ale chyba twórcy wreszcie docenili łuk i wreszcie jest to broń grywalna. Szkoda, ze nadal trzeba się martwić o strzały, ale teraz łuk zdaje przyzwoite obrażenia, a biorąc pod uwagę, że nawet przeciwnik stojący obok ciebie nie może cię trafić, staje się naprawdę grywalny.

Podsumowując fani Gothica będą zachwyceni, w końcu dostali już 5 raz to samo (Liczę dobrze, nie zapominajmy o Risen, który był kolejnym gothiciem, tylko że jeszcze gorszym). Inni fani cRPGów, no cóż pewnie poświęcą te 30 godzin (choć pewnie i mniej) i przejdą Arcanie, choć gra pewnie ich bardzo rozczaruje. Mnie nie rozczarowała, spodziewałem się, że będzie to gra kiepska i nie zawiodłem się. Aż żal mi patrzeć co można było zrobić z tak dobrze zapowiadającą się serią, wszak gothic 1 był naprawdę dobry, gothic 2 jeszcze przyzwoity, no ale to co powstaje teraz to jest jakaś kpina. No ale skoro ma się alergię na jakiekolwiek zmiany, a na dodatek po potrafi się stworzyć silnika graficznego, który wprowadziłby serie w XXI wiek, to o czym my mamy rozmawiać.

Oto moje subiektywne zdanie, teraz czekam na kwieciste komentarze „obrońców Gothica”.
0
·
Obrońców Gothica i innych obiektów kultu religijnego żegnamy ozięble Powyższym streszczeniem potwierdziłeś wszystkie obawy, które zawarliśmy do spółki z Ammonem w załączonej dyskusji. Słowem - syf z gilem i korniki. Nie zgodzę się tylko z tym:

Cytat

Podsumowując fani Gothica będą zachwyceni, w końcu dostali już 5 raz to samo


ponieważ sam zauważasz dalej, że ta część nie ma nic wspólnego z dwiema pierwszymi poza nazwą. Szkoda, że aż tyle.
0
·
Nie no fabularnie stara się nawiązać do poprzednich części (pojawia się nawet Diego), stara się choć nie wychodzi. Po za tym ma ten "gothicowy" styl, te same potwory, walka podobna, więc moim zdaniem coś tam wspólnego jest, niestety.
0
·
W tym wypadku należałoby powiedzieć "lepsze nic niż rydz"
0
·
Nie uwierzę puki nie zagram (a to zapewne nastanie jutro).
Co do tych niewidzialnych ścian, to są one pewnie tworzone na potrzeby dema, krótkie i banalne questy, mogą być spowodowane tym samym (nie pokaż zbyt wiele) ale z drugiej strony, jaki sens jest w pokazywaniu czegoś co jest (jak mówicie) kiepskie?
0
·
Polityka "nie pokaż zbyt wiele" jest idiotyczna. Demo powinno przede wszystkim zachęcić, pokazać jaka gra jest niesamowita, wciągnąć w wir przygody. Moim zdaniem, to demo tego nie robi. Ok fajnie, że w ogóle zrobili demo, bo teraz mało kto o tym pamięta.
0
·
Zagrałem, i muszę powiedzieć, że już zaczynam się bać.
Przede wszystkim wywalało mnie z gry (2 razy w ciągu 15 minut), rozmowy rzeczywiście stoją na niskim poziomie, główny bohater sprawia wrażenie obiboka i krętacza (zupełnie inna postać niż Bezi). Grafika... tu mam mieszane uczucia: z jednej strony ładna, sporo szczegółów, w szczególności twarze NPC, ale za to obiekty widziane z daleka robią słabsze wrażenie (zamiast dać tam trochę więcej mgły napchali tandetnej tekstury). Odnoszę też wrażenie, że sama gra będzie wybitnie uproszczona (chociażby mapy zadań i świata, moim zdaniem przesada). Rozwój też pozostawia sporo do życzenia. Jedyne co wydało mi się dobrze wykonane to optymalizacja silnika, wszystko ładuje się szybko, zero przycinek no i szybkie save'y, które nie spowalniają gry.

Moje zdanie jest takie, nie warto ryzykować pieniędzy na tą grę w pierwszych tygodniach a może i miesiącach po premierze, obawiam się, że gra może mieć sporo błędów, warto też poczytać co sądzą o niej ci, którzy ją przejdą.

Dodaj komentarz

Wczytywanie...