posiadlosc

BioWare i ciąg dalszy jego ambitnych planów na Anthem 2.0 xD

3 minuty czytania

Co tym razem? BioWare odgrażało się w lutym tego roku, akurat w równą rocznicę premiery gry, że nie przestało wspierać “Anthem”, wsłuchuje się w opinie graczy i zamierza systematycznie przeprojektowywać tytuł tak, aby spełnić ich oczekiwania. Casey Hudson zapewnił, że pasjonatów produkcji czeka soczysty kawał wirtualnego mięcha, takie “Anthem 2.0”. Minął kwartał i czy coś się w tej sprawie drgnęło? Jakieś tycie zmiany albo nieśmiałe zapowiedzi zbliżających się nowości?

anthem 2.0

Dlatego od teraz każdy tytuł newsa traktującego o pracy BioWare będę kończył sympatycznym emotikonem, ponieważ tego studia nie da się traktować poważnie co najmniej od Anno Domini 2016, a właśnie wtedy “XD” zostało młodzieżowym słowem roku.

Szczegóły? Proszę bardzo.

Jak doskonale wiemy “Anthem” nie okazał się wielkim hitem. Produkcja, którą Kanadyjczycy zapowiadali jako rewolucję w “grach jako usługi” i promowali w wypełnionych wodotryskami zwiastunach, nijak miała się do faktycznego stanu rozgrywki. Powtarzalność, rozczarowujący loot, sztampowa fabuła, nuda, ogromna masa błędów, brak obiecywanych wcześniej opcji czy zerowy endgame. Późniejsze śledztwo dziennikarskie wskazało, że grę tworzono w totalnym pośpiechu, dużym stresie i bez głębszego pomysłu. Nie dziwi zatem, że premiera wyglądała mniej więcej tak:

O tytule generalnie szybko zapomniano i mało kto teraz w niego pogrywa. Sprzedał się też raczej średnio, ze wskazaniem na kiepsko i nie spełnił pokładanych oczekiwań. No, a że gra kosztowała mnóstwo kasy, natomiast Electronic Arts źle znosi wyrzucanie jej w błoto, zrobiło się niewesoło (tym bardziej mając w pamięci katastrofalną premierę “Mass Effect: Andromeda”). Twórcy coś tam przebąkiwali o interesujących sezonach, nowościach i wielkich zmianach, ale każdy plan był wykonywany raczej na pół gwizdka, nie wzbudzając euforii społeczności. Wychodził z tego ładny bełkot, którym można się pochwalić na spotkaniach biznesowych, ale konkretów praktycznie nie było żadnych.

W lutym po plotkach wskazujących, że twórcy całkowicie porzucili grę (podpartych dobrymi argumentami – developerzy nawet nie raczyli zdjąć świątecznych dekoracji), Casey Hudson poinformował, że “Anthem” jest obecnie w fazie całkowitego przemodelowania. Cały zespół wziął się do ciężkiej pracy i w tym momencie poprawia stabilność, balans i jakość rozgrywki. Dodatkowo ekipa miała “skoncentrować się na długoterminowym przeprojektowaniu doświadczenia – ponownym opracowaniu mechaniki rozgrywki z jasnymi celami, motywującymi wyzwaniami i postępem okraszonym sensownymi nagrodami, zachowując przy tym radość z latania i walki w rozległym świecie sci-fi”. Brzmi poważnie i dawało pewien promyczek nadziei.

anthem 2.0

Mijają miesiące. Żadnych większych nowości. Żadnych informacji. Żadnych zapowiedzi. Żadnego dialogu z graczami. W końcu Christian Dailey, szef BioWare Austin, postanowił powiedzieć, co w trawie piszczy. Zdradził, że ekipa zajmująca się “Anthem 2.0” zaczyna dopiero potwierdzać hipotezy projektowe. Developerzy eksperymentują z poszczególnymi elementami i starają się rozszyfrować, co należy poprawić, co zostawić, a co dodać. Problemem jednak jest skala całego projektu, bo zmianą całej mechaniki rozgrywki ogromnej gry “AAA+” zajmuje się… tylko 30 osób. Mogą więc minąć całe lata zanim doczekamy się w ogóle czegoś w połowie tak zbliżonego do tego, co nakreślał Casey Hudson w lutym. Ba, samo BioWare w tym momencie nawet nie potrafiłoby określić przybliżonego terminu wprowadzenia pierwszych zmian.

Teraz porównajcie sobie sytuację “Anthem” z konkurencyjnym “Falloutem 76”, który zaliczył analogicznie katastrofalną (a nawet o wiele gorszą) premierę i także słusznie został zniszczony przez krytykę, jak również graczy. W postapokaliptycznej grze Bethesdy non-stop mamy jakieś aktualizacje, specjalne eventy, darmowe dodatki, ciągle wprowadzane są nowości a twarda konsekwencja we wdrażaniu planów budzi cichy podziw. Przykładem może być duży dodatek “Wastelanders” czy konkretna mapa drogowa na rok 2020. Czuć ewidentną chęć zmazania plamy i szczerą próbę naprawy gry. Mamy jakiś dialog ze społecznością. Jasne, “Fallout 76” to wciąż gra bardzo daleka od ideału i nadal daje powody do wbijania bolesnych szpil w kierunku Bethesdy, ale widać tu COŚ, COKOLWIEK, co pozwala patrzeć na jaśniejsza stronę wirtualnego życia.

anthem 2.0

W przypadku BioWare i “Anthem” tego w ogóle nie widzę. Szczerze? Teraz już tylko czekam aż kiedyś wstanę, odpalę laptopa i przy porannej kawie przeczytam nekrolog kanadyjskiego studia. I w ogóle mnie to nie zdziwi ani nie uronię przy tym łzy. Ci goście od “Knights of the Old Republic”, “Neverwinter Nights” czy “Dragon Age: Początek” już dawno odeszli. Teraz pozostała jakaś chora parodia.

Źródło: kotaku.com

Komentarze

0
·
Reakcja dzieciaka z filmiku znakomicie obrazuje stosunek fanów Mass Effecta do Anthem .
Jedyne co mnie interesuje jeszcze jeśli chodzi o Bioware to właśnie co dalej mają zamiar zrobić z tą serią. Na ME4 nie ma szans w najbliższej przyszłości, bo choć EA twierdzi coś innego to widać, że nie mają pomysłu na serię. Andromeda miała potencjał by być nowym startem dla ME, ale pośpiech i zamieszanie przy produkcji mocno się na niej odbiły co przełożyło się na ogromną falę hejtu. Dlatego Andromedy 2 nigdy nie zobaczymy, a szkoda, bo przygoda Rydera w nowej galaktyce choć wyraźnie słabsza od Trylogii Sheparda była dość przyjemna. Gdyby Bioware i EA się porządnie przyłożyli to z sequela mogłoby wyjść jeszcze coś naprawdę dobrego. Doszły mnie plotki o planowanym remake Trylogii i powiem, że na myśl o ME1 z mechaniką z trójki to cieszę się jak małe dziecko, choć i tak najprawdopodobniej skończyłoby się tylko na poprawieniu tekstur...
0
·
Tylko jedno XD
0
·
Tymczasem malutkie studio Hello Games dyszy Bethesdzie i EA w karki, wyłaniając się po shitstormie cali na biało, a przynajmniej szaro.

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...