Zbrodnia i Kojot

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski poniedziałek, 12 listopada 2012
zbrodnia i kojot

Niecierpliwie wyczekiwałem chwili, kiedy będę mógł przeczytać czwarty tom „Kronik żelaznego druida”. Na szczęście książka została szybko przetłumaczona na ojczysty język, czego dowodem jest jej dostępność w księgarniach. Jako wielbiciel Atticusa mogę wam powiedzieć, że jeśli do tej pory nie poznaliście jego przygód, to zdecydowanie warto nadrobić zaległości, bo „Na psa urok”, „Raz wiedźmie śmierć” i „Między młotem a piorunem” trzymają wysoki poziom. Czy podobnie jest ze „Zbrodnią i Kojotem”?

Ostatni na świecie druid narobił sobie niemałych kłopotów. Po „wypadzie” do Asgardu i zostawieniu po sobie kilku trupów (osiłek Thor gryzie ziemię), większość bogów życzy sobie jego śmierci. Atticusowi nie pozostaje więc nic innego, jak jej upozorowanie z pomocą Kojota, indiańskiego boga oszustw. Jednak nie ma nic za darmo – teraz główny bohater musi się odwdzięczyć. Atticus ma pomóc w przeniesieniu złota w jedno wybrane miejsce, w którym żyją dwaj skórokształtni. Są to istoty z innego świata, które opętały ludzi i zdobyły ich ciała. Nie muszę chyba mówić, że to nie jest jedyny problem, z jakim zmagał się będzie bohater.

Fabuła przedstawia się całkiem dobrze. Kevinowi Hearne świetnie udało się rozwinąć wątki z poprzednich części – losy pani MacDonagh, konsekwencje pobytu w Asgardzie, dalsza nauka Granuaile i wiele więcej. Wszystko to zostało wiarygodnie i interesująco ukazane. Jednocześnie powieści nie brakuje dynamizmu i zwrotów akcji – wręcz od nich kipi. Ciągle dzieje się coś ciekawego, bohater napotyka kolejne kłopoty, z których ratuje się dzięki swojej inteligencji, a czytelnik znajduje następny powód, aby przeczytać jeszcze jeden rozdział. Tymczasem kształtów nabiera problem, który zapewne będzie związany z piątą częścią "Kronik żelaznego druida".

Największym plusem „Zbrodni i Kojota” jest sposób, w jaki autor ją napisał. Wplótł w nią wiele elementów humorystycznych i przyprawił świetnymi postaciami. Paranoiczny druid, potrafiący żartować nawet w najbardziej krytycznych sytuacjach, i jego wierny pies, Oberon, są tego wyśmienitymi przykładami. Nie sposób ich nie polubić i chyba nie ma osoby, której ich losy choćby w najmniejszym stopniu nie zainteresowały. Kolejną ważną do odnotowania rzeczą jest „przemycenie” do książki sporej ilości ciekawych informacji. W świecie, w którym rozgrywają się opisane wydarzenia, żyją obok siebie bóstwa z różnych wierzeń i pisarz każdego z nich dokładnie nam przedstawia – skąd pochodzą, kim są, jakich czynów dokonali. Tak więc „Zbrodnia i Kojot” to nie tylko przepis na poprawienie nastroju i wciągnięcie się w wir atrakcyjnych i ciekawych wydarzeń, lecz może także stanowić źródło informacji – w tym tomie zapoznamy się między innymi ze zwyczajami i wierzeniami plemienia Indian – Nawahów.

Opisy są wystarczająco szczegółowe, najlepiej prezentuje się pod tym względem przedstawianie czynności magicznych, które autor ubiera w słowa z precyzją i lekkością godną najlepszych pisarzy fantasy. W trakcie walk czynności magiczne nie spowalniają akcji, lecz trzymają czytelnika w napięciu, co także jest trudne do osiągnięcia. Co ciekawe, miejsca, w których rozgrywają się wydarzenia (nie licząc tych fantastycznych), autor starał się odwzorowywać z rzeczywistości, więc możemy mieć niejaką pewność, że nazwy ulic, a także wyglądy miast, są w dużym stopniu prawdziwe.

„Zbrodnia i Kojot” bardzo rzuca się w oczy ze względu na dominację ciepłych kolorów na okładce, co nie wszystkim może odpowiadać. Ale do wydania nie mam zastrzeżeń, błędów nie znalazłem, papier jest świetnej jakości, a do tego cieszę się, że powieść szybko ukazała się w Polsce w uczciwej cenie – książka kosztuje 35 zł i liczy około 400 stron.

„Zbrodnia i Kojot” to doskonały wybór na spędzenie wieczoru. Dynamiczna i interesująca fabuła wciągnie wielbicieli Atticusa (i nie tylko) na amen, a wszystko to dopełniają genialne postacie i tony humoru. Kevin Hearne po raz czwarty udowodnił, że posiada niezwykły talent do tworzenia smakowitych mieszanek z dobrze dobranymi składnikami i przyprawami. Mogę wam obiecać jedno – po skosztowaniu jednego tomu „Kronik Żelaznego Druida”, będziecie mieli ochotę na kolejny i kolejny...

Dziękujemy wydawnictwu Rebis za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 9,25 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...