Wygnana Królowa

Kiedy skończyłem czytać „Króla Demona”, byłem ciekaw, co Cinda Williams Chima zafunduje nam w kolejnej powieści ze swojego czteroksiągu pt. „Siedem Królestw”. Właśnie odłożyłem na półkę „Wygnaną Królową”, która jest drugą częścią serii i śmiało mogę stwierdzić, że książka była gorsza od poprzedniczki. Co jest głównym powodem takiego stanu rzeczy? Przede wszystkim rozwój postaci, które teraz wydają się jedynie rozwodnioną wersją samych siebie z pierwszej części…

Akcja książki, jak nie trudno się domyślić, rozpoczyna się bezpośrednio po wydarzeniach z „Króla Demona”. Księżniczka Raisa ana’Marianna wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, kapralem Amonem Byrnem oraz jego drużyną, ucieka z Fells przed małżeństwem z przymusu, aby dostać się do Oden’s Ford i skryć wśród studentów uczelni akademii wojskowej – Wien House. Han "Bransoleciarz" Alister – drugi bohater – wraz z Tancerzem, z polecenia klanów również zmierzają do Oden’s Ford, aby zacząć kształcić się na najbardziej prestiżowej akademii szkolącej w magii w Mystwerk.

Początek, dotyczący podróży do celu, był całkiem niezły. Barwne opisy mijanych miejsc oraz ludzi pozwalają czytelnikowi znaleźć się razem z bohaterami w Siedmiu Królestwach. Jednakże, kiedy bohaterowie docierają na uniwersytet, całość staje się dość nudna. Myślicie zapewne, że Han ma mnóstwo przygód? Nic bardziej mylnego. Co więc robi cały czas? Uczy się. Przez cały swój pobyt w akademii tylko i wyłącznie nauka. W takim razie, gdy główny bohater zajęty jest studiowaniem, zapewne możemy się spodziewać akcji ze strony innych postaci? Może walczą na wojnie? Zostają porywani? Trafiają do miejsca bez wyjścia? Otóż... też nie. Również zajęci są nauką. Wszyscy bohaterowie znaleźli się w tym samym miejscu, a Cinda Williams Chima opisuje proces uczenia się, bez zbytniego wgłębiania się w szczegóły. Brak jakiejkolwiek różnorodności powoduje, że całość wydaje się sztuczna i naciągana.

Wspomniałem we wstępie o postaciach, warto więc rozszerzyć trochę ten temat. Raisa staje się po prostu kolejnym bohaterem, który myśli, że cały świat kręci się wokół niego, posiadając jednocześnie niesamowity instynkt samozachowawczy. Han natomiast zmienia się nie do poznania, co wydaje się być strasznie wymuszone i nienaturalne. Można by się również spodziewać, że w tak wielkim miejscu jak Oden’s Ford, wśród tylu studentów, rozwiną się jakieś ciekawe wątki dotyczące innych postaci, niestety ta sprawa potraktowana jest bardzo marginalnie. Skoro są bohaterowie różnych płci, są i romanse… W poprzedniej części stanowiły one jedne z wielu smaczków całości, jednakże w tej przejawiają się praktycznie wszędzie, co sprawia, że książka jest dobra raczej tylko dla młodzieży.

Miałem cichą nadzieję, że pomimo moich obaw ta powieść będzie jednak lepsza od „Króla Demona”. Niestety w tym względzie zawiodłem się dość konkretnie. Zdaje sobie sprawę z faktu, że jest to pozycja przeznaczona dla młodzieży, lecz mimo to autorka mogłaby się bardziej postarać, chociażby poprzez tworzenie bardziej realistycznych postaci, a nie dających radę wszystkiemu herosów. Ten tom jest dłuższy od pierwszej części o ponad 100 stron, lecz, jak wielokrotnie się to okazywało, ilość nie zawsze idzie w parze z jakością. Komu książka przypadnie do gustu? Podejrzewam, że fanom najnowszych utworów Anne Bishop bądź Trudi Canavan. Jeśli ich twórczość jest dla ciebie niestrawna, po tę książkę zdecydowanie nie warto wtedy sięgać.

Dziękujemy wydawnictwu Galeria Książki za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
5,5
Ocena użytkowników
6,79 Średnia z 7 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Cóż...... moje życie też składa się głównie z nauki
0
·
Dziwny tytuł... Od kiedy Raisa to królowa?
Sama książka jest moim zdaniem znacznie lepsza od pierwszej. Wątki są ciekawsze i bardziej intrygujące, liczba stron większa (choć zdaje mi się, że to przez wydanie, bo przeczytałem ją zaskakująco szybko), a bohaterowie strawni, choć Raisa dalej daje się we znaki w związku z Ammonem, który choć na początku "Króla demona" zapowiadał się na dobra postać, okazał się przerażająco sztucznym charakterem. Wątek miłosny nadal nie wychodzi, autorka powinna albo umieścić go jako dodatek, albo uczynić go bardziej ciekawszym niż jest. Mimo to "Wygnana królowa" według mnie jest świetną powieścią, nie wybitną, ale niezwykle "smaczną". Ocena: 8,5/10

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...