Wolsung: Antologia. Tom I

Michał "Mikeal" Kostrzewa czwartek, 3 września 2015
wolsung, antologia, okladka

Wolsung, Wolsung? Zastanawiacie się, czym jest Wolsung? Wyobraźcie sobie, że "Arcanum: Przypowieść o Maszynach i Magyi" spędza upojną noc z podręcznikiem historii XX-wiecznej Europy. Dziecko, które przyszłoby na świat po dziewięciu miesiącach, byłoby właśnie Wolsungiem – światem, gdzie ludzie, elfy, krasnoludy, niziołki, gnomy i inne fantastyczne rasy przemierzają ulice pseudoeuropejskich miast, takich jak Lyonesse czy Gniazdo, walczą z niedobitkami Nieumarłej Rzeszy Ven Riera albo posuwają wanadyjskie arystokratki. Wydawnictwo Van Der Book postanowiło przybliżyć nam ten niezwykły świat wydając "Wolsung: Antologia. Tom I". Jak prezentują się przygody Niezwykłych Dam i Dżentelmenów? Zapraszam do recenzji.

Z pewnością zauważyliście, że Wolsung jest dość oryginalnym uniwersum. I tu niestety pojawia się pierwszy problem. Będąc osobą obeznaną w szeroko pojętej fantastyce i XX-wiecznej historii nie miałem większego problemu z rozpoznaniem nawiązań kulturowych i terminów fantastycznych, jednak ktoś nieposiadający takiej wiedzy będzie miał problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości Wolsunga. Co prawda mapy z tyłu książki dość ładnie opisują glob, ale nie obraziłbym się o dwie rzeczy: przeniesienie ich na początek oraz dodanie jakiegoś słownika, glosariusza lub wstępu, który opisałby świat, powiązania między państwami, stosunki rasowe itd.

wolsung, steampunk

Zaskoczyło mnie, że trolle zamiast być wielkimi gorylami lub zielonymi glutami, bywają lwami salonowymi, to samo dotyczy orków, a nawet ogrów (co prawda nie są tak inteligentne jak przedstawiciele innych ras, ale ich zachowanie nie wskazuje na kretynizm). To samo niziołki, zamiast być spokojnymi farmerami lub drobnymi złodziejaszkami na swoich rodzinnych terytoriach – Scylli i Charybdzie, bawią się w "Ojca Chrzestnego". Takie odejścia od stereotypów daje solidny plus książce.

Czas na gwóźdź programu. Jak prezentują się opowiadania? Książkę otwiera historia opisująca przygody nieudolnej wersji wolsungowego Indiany Jonesa – Archibalda Comptona. Jest całkiem niezła: sceny akcji są dynamiczne, humor śmieszy (mój ulubiony fragment to zdanie otwierające utwór, gdzie Archibald jedzie rowerem po dachu płonącego pociągu pełnego zombie). Niestety opowiadanie jest krótkie, a bohaterowie trochę stereotypowi (chociaż może tak miało być). Drugie opowiadanie jest niestety znacznie gorsze, zdecydowanie najsłabsze z całego tomu. Historia w "Królowej Atlantydy"; opisuje pościg za krasnoludzkim doktorem Mengelem. Wyobrażałem sobie, że natrafię na szokujące opisy, makabrę, bohaterów stojących między dobrem i złem – a tu kicha. Wszystko jest beznamiętne, nudne, postacie nikogo nie obchodzą. Jeżeli autor chce kontynuować karierę pisarską, powinien się wziąć solidnie do pracy.

Na szczęście dwa późniejsze opowiadania: "Ostatnia praca Perfoklesa Durronta" i "Colosuss" ratują dzień. Oba mają wciągającą historię, ciekawych bohaterów i niezły plot-twist na końcu. "Jeździec Wiwern" to opowiadanie w innym stylu. Historia slawisjkiego lotnika żyjącego po wojnie w Alfheimie przypomina losy polskich pilotów po II Wojnie Światowej. Jest to spokojny utwór, głównie przepełniony opisami i dialogami. Jedyna scena akcji znajduje się pod koniec utworu, kiedy to bohater staje naprzeciw innego pilota. "Przebudzenie" opowiada o wampirze służącym Nieumarłej Rzeszy, który powstał z grobu, aby wykonać swoją ostatnią misję. Trudno mi je ocenić. Jest strasznie krótkie i brakuje w nim rozbudowanych opisów przemyśleń i uczuć bohatera, ale z drugiej strony styl autora wciąga i buduje ciekawy klimat. Całe przeczytałem z zainteresowaniem i napięciem. "Krąg De Berville'a" opowiada o funkcjonariuszach Alven Yardu chcących powstrzymać geniusza przestępczego przed spełnieniem swego planu. Mimo ciekawej fabuły, historia cierpi z powodu nudnych jak flaki z olejem bohaterów. "Dziennik doktora Augusty" opowiada o wyprawie ratunkowej mającej uratować rozbitków ze szczytu góry. Trudno mi coś o nim napisać. Bohaterowie są nijacy, ale opowiadanie czyta się z zaciekawieniem z powodu naracyjnego chaosu i klimatu grozy.

wolsung, steampunk

"Barona Nuchternkopfa tryumf potrójny" poziomem jest podobne do dwóch dobrych opowiadań wymienionych wcześniej. "Tajemnica Kwadratu Hamiltońskiego" opowiada o wyprawie badawczej mającej zbadać tytułowy kwadrat. Mimo dobrego stylu autora, opowiadanie jest zbyt krótkie, a bohaterowie nudni. "Głód" to jedno z najlepszych opowiadań. Interesująca fabuła, ciekawy antybohater, nawiązania do Nieumarłej Rzeszy. Do niczego nie można się przyczepić. "Dobre zakończenie" to groteskowa dykteryjka, opowiadająca o gazecie spełniającej wymyślone zbrodnie swoich klientów. Ostatnie opowiadanie "Czarne Jaskółki" potwierdza powiedzenie "prawdziwą książkę poznaje się po tym, jak się kończy, a nie jak zaczyn". Wszystko jest idealne – ciekawy bohater momentami zahaczający o antybohaterstwo, dobra fabuła, dużo interesujących postaci, rozbudowane opisy. I w końcu ani akcja, ani bohaterowie nie są powiązani z Alfheimem. Musicie wiedzieć, że wolsungowa Anglia występuje najczęściej we wszystkich opowiadaniach. Rozumiem, iż wiktoriańska Wielka Brytania była główną inspiracją dla steampunku, ale w pewnym momencie stało się to nudne.

Mimo pewnych wad ta antologia jest obowiązkową lekturą dla fanów steampunku, a i osoby nieobeznane ani z Wolsungiem, ani z nurtem, na którym bazował, znajdą coś dla siebie.

Dziękujemy wydawnictwu Van Der Book za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 6,67 Średnia z 6 ocen
Twoja ocena

Komentarze

cezarynight7 · środa, 9 września 2015, 18:08
0
Fajnie by było gdyby powstała jakaś komputerowa adaptacja wolsunga.
Mikeal · środa, 9 września 2015, 18:55
0
O dokładnie! Z rzutem izometrycznym, bogatym system tworzenia postaci i dużą, wygadaną drużyną. CRPG jak marzenie. Może CDP się skusi?
Charon · czwartek, 10 września 2015, 12:52
+1
Mnie ta antologia przypadła do gustu . Wcześniej o Wolsungu nawet nie słyszałem, a po pierwszych dwóch opowiadaniach - naprawdę marnych - byłem nastawiony baaardzo sceptycznie . Ale kilka następnych, tak jak napisał Mikeal, to naprawdę wysoki poziom i choćby dla nich warto było się zapoznać . Osobiście bardzo przypadł mi do gustu ten szorcik o redaktorach z gazety - przezabawny, najmocniejszy punk całej antologii w moim mniemaniu .

A recka dobrze oddaj charakter książki - ode mnie również 7/10

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...