paradoks

Triskel. Gwardia

Natalia "vaapku" Dulińska niedziela, 12 sierpnia 2018
triskel. gwardia

Triskel, cóż to właściwie takiego jest? Szczerze mówiąc, nie miałam pojęcia. Szybka wizyta w Internecie i moja wiedza nieznacznie się poszerzyła. Triskel lub triskelion to prastary symbol, który duże znaczenie miał zwłaszcza w kulturze celtyckiej. W formie graficznej przedstawiany jest jako potrójna spirala. Przypisywano mu różne znaczenia, przy czym wiele z nich wiąże się z liczbą trzy. A jak się to ma do książki Krystyny Chodorowskiej? Zobaczmy.

Świat, do którego zostaje zaproszony czytelnik, sprawia wrażenie ogromnego i kryjącego w sobie wiele tajemnic. Mamy więc złe imperium, w którym ludzie są uciskani, a powstania krwawo tłumione. Wspomniane są również inne państwa, każde z nieco inną kulturą i problemami. Jednak głównym miejscem akcji jest Scyld City, w którym troje bohaterów – Mayday, Burza i Kret – tworzy Gwardię mającą na celu ochronę obywateli. Tym, co wyróżnia gwardzistów spośród innych ludzi, są ich nadnaturalne zdolności – umiejętność latania, niezwykła siła, możliwość manipulowania dźwiękiem, itp. W uciemiężonej Sidheanii, ojczyźnie Mayday, samo podejrzenie o posiadanie takich mocy grozi poważnymi represjami. Z kolei w Scyld władze najwyraźniej doszły do słusznego wniosku, że superbohaterów lepiej mieć po swojej stronie.

Gwardziści wykonują mniej lub bardziej istotne zadania powierzone im przez przełożonych, ale oczywiście w pewnym momencie na horyzoncie pojawia się grubsza sprawa. W mieście zaczyna się dziać coś dziwnego. Mają miejsce kolejne kradzieże, co może samo w sobie nie byłoby takie nietypowe, gdyby nie fakt, że sprawcy posługują się technologią nie z tej ziemi. Czy może należałoby napisać: nie z tego wymiaru.

Powyższy opis to tylko bardzo ogólny zarys fabuły. Choć pierwsze skrzypce gra tutaj tytułowa Gwardia, pojawiają się też inni bohaterowie, którzy jak się zdaje, mogą odegrać ważną rolę w kolejnych odsłonach serii. Niewykluczone też, że w przyszłości przyjdzie się również więcej dowiedzieć o przeszłości gwardzistów, w szczególności zaś Burzy i Kreta. Z kolei pojawiająca się od czasu do czasu postać dawnego przyjaciela Mayday, Duncana, sugeruje, że pociągnięty zostanie również wątek walki o wolność Sidheanii. Jeśli tylko autorka ma spójną wizję całości, to szykuje się naprawdę godna uwagi seria. Musi tylko uważać, żeby liczne rozpoczęte, a czasem tylko delikatnie zasugerowane wątki nie porozjeżdżały się w różne strony. Początek jest bardzo obiecujący, ale tylko od autorki zależy, czy ostatecznie wyjdzie z tego ciekawa całość, czy raczej niestrawny chaos.

O dziwo mnogość wątków nie przekłada się na objętość książki. Krystyna Chodorowska jest oszczędna w słowach, o wielu rzeczach czytelnik informowany jest mimochodem. To świetny sposób na niepostrzeżone budowanie świata przedstawionego. Okazuje się, że nie potrzeba zapisać siedmiuset stron, by przekazać sporo informacji. Cieszy mnie, że autorka nie usiłowała zasypać odbiorcy treścią, choć jednocześnie były ze dwa czy trzy fragmenty, kiedy czułam, że warto by dopisać kilka zdań – paręnaście dodatkowych stron jeszcze wzbogaciłoby opowieść.

triskel. gwardia

Nie jest łatwo jednoznacznie scharakteryzować "Triskel". Po części jest to opowieść o walczących ze złem superbohaterach, która jak przypuszczam, obroniłaby się również w wersji komiksowej. Od pewnego momentu zaczyna kojarzyć się z thrillerem, a chwilami także kryminałem paranormalnym. Dostrzegam czasami podobieństwo do serialu "Grimm", w którym również postacie o pewnych nietypowych zdolnościach walczyły z szeroko pojętym nadnaturalnym złem. Ogółem – trochę tego i tamtego. W zależności od tego, jak całość dalej się rozwinie, może to być napisana z dużym rozmachem, imponująca i złożona historia albo malowniczo rozpoczęty gniot.

Jeśli chodzi o stronę wydawniczą, nagroda tygodnia wędruje dla Wacława Wysockiego za projekt okładki i ilustracje umieszczone wewnątrz powieści. Słuchajcie, jestem barbarzyńcą. Po raz pierwszy w życiu bestialsko pokolorowałam obrazek znaleziony w książce. Po prostu czułam, że muszę. Raczej mu to zaszkodziło, niż pomogło, ale gnała mnie przemożna potrzeba. Brawa dla ilustratora.

Wróćmy do tytułu. Co może oznaczać "triskel"? Tropów jest co najmniej kilka. Najbliższy może odnosić się do trójki gwardzistów. Być może też chodzi o inne wymiary, których istnienie wydaje się tutaj bardzo możliwe. Jak przeczytałam w Internecie (który – jestem tego świadoma – jako źródło wiedzy niekoniecznie musi być wiarygodny), spirale są również symbolem reinkarnacji. Każdy z tych tropów ma swoje potwierdzenie w książce, ale do czego tak naprawdę dąży ta historia? Jak na razie pytań jest znacznie więcej niż odpowiedzi. Autorka dała czytelnikowi sporo wskazówek dotyczących tego, co może wydarzyć się dalej, ale na tę chwilę to jak czytanie z fusów. W tym momencie nie jest łatwo oceniać tę książkę. Jako pojedynczy tom nie oferuje czytelnikowi spójnej, zamkniętej opowieści. Jest raczej jak bardzo obiecująca zapowiedź możliwych przyszłych wydarzeń i tak naprawdę końcowa ocena powinna zależeć od tego, co wydarzy się w kolejnych tomach. Może być zarówno bardzo wysoka, jak i zupełnie niska. Na razie więc zadziałam bezpiecznie – 7,5/10.

Dziękujemy wydawnictwu Grupa Wydawnicza Foksal za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7,5  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...