riese
Seriale

Czerwone światło dla telewizyjnego Blood & Chrome

Autor: Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek · Opublikowano: czwartek, 22 marca 2012

Przeciągające się losy serialu Battlestar Galactica: Blood & Chrome w końcu można uznać za rozwiązane. Zgodnie z oświadczeniem prasowym SyFy, tytuł ten nie trafi do telewizyjnej ramówki. Wciąż jednak jest nadzieja.

battlestar galactica, battlestar galactica blood chrome

Fani BSG mogą czuć się zawiedzeni, bowiem jeszcze w październiku 2010 roku projekt otrzymał zgodę na stworzenie dwugodzinnego odcinka pilotażowego. Prace nad nim zakończyły się dopiero w listopadzie ubiegłego roku, jednak od tamtego czasu dyrektor oryginalnych programów stacji, Mark Stern, uparcie twierdził, że o dalszych losach serialu zdecyduje rachunek ekonomiczny. W końcu zdecydował i znamy treść oficjalnego ogłoszenia prasowego w tej sprawie.

"(...) Nasz entuzjazm do tego ambitnego projektu nie opadł. Chcemy to zrealizować w formie, jaką planowaliśmy od początku – ma być to przełomowy serial internetowy, który dotrze do ekranów na całym świecie. 90-minutowy pilot będzie emitowany w formie filmu na kanale Syfy w niedalekiej przyszłości" – tak brzmi fragment oświadczenia prasowego Sterna, które nie pozostawia żadnych wątpliwości. Blood & Chrome nie ma szans zaistnieć jako pełnoprawny serial na srebrnym ekranie, zaś jego odcinek pilotażowy co prawda pojawi się na SyFy, jednak data emisji pozostaje wielką niewiadomą.

syfy

Widać jednak światełko w tunelu dla tego projektu, bowiem Stern nie przekreślił szans serialu w formie jego internetowej emisji. Za taką decyzję odpowiadać ma nie znająca litości sytuacja ekonomiczna stacji, która ostatnimi czasy produkuje seriale niskich lotów, przy okazji pozbywając się tych o dużym potencjale jak chociażby Stargate: Universe.

Będzie wam przeszkadzało, jeśli Blood & Chrome obejrzymy jedynie w internecie?

Komentarze

Tokar · czwartek, 22 marca 2012, 16:30
0


Niech lepiej SyFy umrze i sprzeda ten świat innej stacji. nBSG to zdecydowanie najlepszy serial sci-fi XXI wieku. Mroczny klimat, który można ciąć nożem (bezkompromisowość, konieczność podejmowania naprawdę ciężkich dylematów moralnych, genialnie ukazane poczucia zaszczucia czy mentalności ludzkiej skłaniającej do autodestrukcji oraz egoizmu, nawet w obliczu apokalipsy), bohaterowie z ogromną paletą odcieni szarość (nawet zdawałoby się najszlachetniejsza i najrozważniejsza postać ma sporo za uszami) i znakomita intryga (niesamowicie spójna i pełna świetnych zwrotów akcji). Arcydzieło pod względem historii, realizacji i klimatu.

"Capricę" też miło wspominam. Tytuł spokojniejszy i ze zgoła odmiennym klimatem, który jednak również potrafi zauroczyć. Przez wielu nazywany idealnym przykładem "książkowego sci-fi", ale nie mnie to oceniać.

"Blood & Chrome" miał niby powrócić do korzeni, w co z dziką rozkoszą bym wszedł (szczególnie po obejrzeniu tego nieautoryzowanego zwiastuna, który ma potencjał), ale... do cholery nie jako serial internetowy, bo to jest najgorsza decyzja z możliwych i automatyczne poderżnięcie gardła projektowi. Dodatkowo bez geniusza, jakim jest Ronald D. Moore? Dziękuję, postoję - nie chcę psuć sobie dobrych wspomnień związanych z tym uniwersum.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...