Punkt zapalny

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski czwartek, 13 sierpnia 2015
punkt zapalny

Z wielką mocą wiąże się wielka odpowiedzialność – te słowa kojarzę głównie z postacią wujka Bena, który skierował je do młodego Petera Parkera, przyszłego Spider-Mana. Nie bez powodu je tutaj przytaczam – książka Myke'a Cole'a, „Punkt zapalny”, również korzysta z motywu odpowiedzialności za posiadanie nadzwyczajnych zdolności. W świecie stworzonym przez byłego żołnierza bohaterowie po otrzymaniu niezwykłych umiejętności stają się niebezpieczni dla otaczających ich ludzi. Mogą uciekać, lecz wojsko i tak w końcu ich złapie. Mogą dołączyć do buntowników, ale ci bez dyscypliny są raczej na przegranej pozycji. Mogą wreszcie zgłosić swoją manifestację (tak nazywa się przebudzenie magii), a wtedy rząd będzie wykorzystywał ich w niebezpiecznych misjach i walkach.

Porucznik Oscar Britton bierze udział w zaprowadzaniu porządku, czyli walce z buntownikami – bez względu na to, czy ściganymi są dorośli posiadający rodzinę, czy tylko dzieci. Każdy, kto otrzymał moce, stanowi niebezpieczeństwo, reszta jest nieistotna. Nieoczekiwanie jednak sam Oscar dostaje nadzwyczajne zdolności, do tego związane z zakazaną przez państwo szkołę magii – portamancją, pozwalającą mu tworzyć portale do wybranych miejsc. Rzekomo takie osoby z miejsca są zabijane, choć krążą też plotki o przetrzymywaniu ich w tajnej bazie. Tak czy siak, Britton nie ma wyboru. Musi uciekać.

Świat „Punktu zapalnego” jest przemyślany i fascynujący. Dla postronnego obserwatora rzeczywiście może wydawać się mało oryginalny, lecz diabeł tkwi w szczegółach. Kolejne informacje, wplatane w treść książki lub pojawiające się na początku każdego rozdziału w postaci cytatów z fikcyjnych dzieł albo wypowiedzi sławnych person, są podawane stopniowo. Nie jesteśmy więc od razu zalewani masą wiadomości, które trudno byłoby przyswoić. Co najważniejsze – Myke Cole nie poszedł na łatwiznę. Objawiające się moce zostają sklasyfikowane do różnych szkół, a magia, choć wciąż jest pewną nowością, to jej część już została zbadana. Dzięki temu świat jest uporządkowany i ciekawszy niż u konkurencji stawiającej na chaos tudzież przypadkowość. Gatunkowo dzieło podchodzi pod science fiction, jednak wiele elementów przypomina klasyczne fantasy, między innymi przez skatalogowanie magicznych zdolności oraz obecność przedstawicieli pewnej rasy.

punkt zapalny

Na fabułę składa się nie tylko ucieczka, ale także etapy szkolenia, w końcu bohater będzie musiał przyswoić swoje umiejętności, żeby je wykorzystywać w niebezpiecznych sytuacjach i nie stanowić zagrożenia dla innych. Akcja jest dość szybka i przyjemna w odbiorze, pisarz przygotował parę zaskakujących twistów, a wątpliwości, jakie ma Oscar, sprawiają, że przez większość czasu nie wiemy, w którym kierunku pójdzie dalsza historia. W „Punkcie zapalnym” nic nie jest oczywiste i proste. Każdy wybór posiada pozytywy oraz negatywy, zaś walczące strony nie są jednoznacznymi ugrupowaniami. Chaotyczni buntownicy (wśród których znajdują się przede wszystkim Apacze, taka powtórka z historii i następny dowód na to, jak bardzo interesujące pomysły ma Myke Cole) nie kryją się z mocami, ale to wiąże się z niewinnymi ofiarami. Wojsko lepsze? Niekoniecznie, skoro traktuje obdarzonych jak narzędzia. Ponadto prezentowany obraz należy przefiltrować, wyszukując w nim efektów propagandowych działań.

punkt zapalny

Myke Cole jest byłym żołnierzem, odbył nawet trzy tury w Iraku, więc wojskowa otoczka książki została przygotowana rzetelnie i z zamysłem. Pisarz używa odpowiedniej terminologii (na końcu powieści znajduje się słowniczek wyjaśniający zwroty, ale nie trzeba z niego korzystać, bo część definicji znajduje się w tekście) oraz tworzy wiarygodne tło dla wydarzeń. Jego elementem są charakterystyczne postaci (na przykład rygorystyczny sierżant, nadużywający władzy wobec podwładnych). Doświadczenie autora wyraźne jest także przy opisach bitew i walk. Szczególnie zachwycają wtedy, gdy obserwujemy połączenie militariów z magią. To moment, w którym umiejętności bojowe muszą współgrać z niezwykłymi zdolnościami obdarzonych, tworząc z zaledwie paru ludzi niebezpieczną grupę zdolną pokonać całą armię.

Zastanawiałem się, jak w tym wszystkim odnajdzie się Oscar, czy bohater będzie wyróżniał się w książce. Zawodu nie odczułem. Dostajemy protagonistę, który ma skłonność do ratowania życia i bycia dobrym, ale jednocześnie nie jest idealny – popełnia błędy, jego dzieciństwo nie było kolorowe, a do tego czasami potrafi być (celowo lub nie) nadgorliwy, co jest bardzo ludzką cechą. Słowem, bohater może nie wyjątkowy, lecz w sam raz nadający się do tego typu książki. Pozostałe kreacje niekoniecznie zachwycają, lecz też plasują się na poziomie dobrym – są charakterystyczne w dialogach i zachowaniu, a to w zupełności mi wystarcza. Pochwalić muszę również wydanie „Punktu zapalnego” – rzadko się to zdarza, więc sytuacja jest wyjątkowa. Książka doskonale prezentuje się na półce, kartki mają najlepszy, czyli kremowy kolor, a całość zawiera około 440 stron – i to wszystko za cenę detaliczną 29,90 złotych. Wysoka jakość, niska cena – nic tylko kupować!

„Punkt zapalny” to przykład bardzo dobrej literatury fantastycznej z (jak trafnie określił Jack Campbell) wojskowym pazurem. Uporządkowany świat pełen pociągających pomysłów oraz wartka akcja nie pozwalają na oderwanie się od powieści. Fabuła nie zawodzi, opisy demonstracji magicznych zdolności i bitewnych zmagań są precyzyjne, dzięki czemu łatwo je sobie wyobrazić, a postaciom trudno odmówić wiarygodności. Recenzowaną książkę zdecydowanie warto przeczytać, szczególnie jeśli ceni się wciągające tytuły, które spokojnie można ukończyć w kilka wieczorów (o ile nie szybciej).

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Lionel · wtorek, 18 sierpnia 2015, 14:23
0
No to nie dziwota, że otrzymał nagrodę im. Comptona Crooka
http://gexe.pl/ksiazk...-2013-laureaci
krzyslewy · wtorek, 18 sierpnia 2015, 18:50
0
Wiedziałem, że "Punkt zapalny" coś wygrał, tylko nie mogłem skojarzyć co W każdym razie zasłużenie, ja się nie zawiodłem. Właściwie sprawdziła się większość moich prognoz z komentarza pod newsem

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...