Powiernik Krzywd

3 minuty czytania

Książek poświęconych krasnoludom i zahaczających o uniwersum Warhammera nie ma na polskim rynku prawie wcale. Z tym większą przyjemnością powitałem "Powiernika krzywd" Gava Thorpe'a, wydanego nakładem Copernicus Corporation już dosyć dawno, bo w lipcu 2007 roku. Opis na tylnej okładce nie pozostawia wątpliwości co do tego, kto będzie głównym bohaterem opowieści. I prawidłowo, bo brodaci wojownicy zasługują na coś więcej, niż tylko na sagę o Gotreku Gurnissonie – jak dobra by ona nie była. Zachęcony wspomnianym opisem, bez zbędnej zwłoki zanurzyłem się w lekturze, czego efekty znajdziecie poniżej.

Historia rozpoczyna się w momencie, gdy połączone siły krasnoludów pod wodzą króla Zhufbaru, Throndina, oraz ludzi, dowodzonych przez barona Silasa Vessala, oczekują w otwartym polu na nadciągającą właśnie armię orków. Brodaci wojownicy, co zresztą charakterystyczne dla tej rasy, dzielnie trwają na swoich pozycjach, podczas gdy żołnierzom barona wyraźnie nie w smak narażanie życia. Pomimo liczebnej przewagi przeciwnika, zwycięstwo wydaje się być na wyciągnięcie ręki, gdy pierwsze szeregi zielonoskórych padają pod gradem krasnoludzkich kul i bełtów. Wtedy jednak tyły połączonych sił atakują jeźdźcy na olbrzymich dzikach, brutalnie przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. Tchórzliwi żołdacy Silasa razem ze swoim dowódcą ratują się ucieczką, zostawiając krasnoludy same na placu boju. Jak nietrudno się domyślić, przyparci do muru brodacze walczą do ostatniej kropli krwi, w końcu jednak muszą ulec stale rosnącej, wielotysięcznej masie. Wtedy to właśnie ginie również, śmiertelnie raniony przez jednego z orków, król Zhufbaru. Jego synowi, Barundinowi, oraz garstce gwardzistów tylko cudem udaje się przeżyć i wrócić do domu. W rok po bitwie, zmarły król zostaje uroczyście pochowany pod głazem, na którym spędził ostatnie chwile swojego życia, a jego następca, czyli właśnie Barundin, podniosłym tonem ogłasza krzywdę doznaną ze strony Silasa, którego obarcza winą za śmierć ojca i porażkę w bitwie. Zanim jednak przyjdzie mu posmakować zemsty, będzie musiał wykreślić z wiekowej księgi krzywd wpisy poprzedniego władcy – a tych, łącznie z zapisaną po pijaku obietnicą odzyskania opanowanych przez skavenów krasnoludzkich kopalń, trochę się przez ostatnie lata uzbierało...

"Powiernik krzywd" Gava Thorpe'a to przede wszystkim doskonałe źródło informacji o krasnoludzkiej rasie i w tej roli książka spisuje się wyśmienicie. Mamy tu opisy najważniejszych praw i zwyczajów, zapiski dotyczące mocy raz danego słowa oraz honoru, jak również bardzo obrazowo przedstawiony sposób myślenia brodatej rasy. Wiele dowiemy się też na temat księgi krzywd – grubego i starego niemal tak jak sama rasa tomiska, w którym kolejni krasnoludzcy władcy spisywali doznane krzywdy, wykreślając jednocześnie poprzednie, jeśli dokonane zostało zadośćuczynienie. Jednym z głównych zobowiązań obejmującego tron władcy była obietnica rozwiązania zalegających w księdze spraw – w taki bądź inny sposób. Niestety, najczęściej bywało tak, że lista krzywd zamiast się zmniejszać, wraz z upływem lat systematycznie rosła. Tym samym zadośćuczynienie przychodziło czasem po roku, a czasem po kilkuset latach, o czym na własnej skórze przekona się Barundin.

Tak w skrócie prezentuje się fabuła oraz zawartość książki. Przez większość stron dominują wspomniane opisy praw i zwyczajów, przygotowania do wojen oraz opisy bitew, z rzadka przeplatane dworskimi intrygami bądź rokowaniami Barundina z przywódcami gildii. Cała reszta przedstawiona zostało bez większego polotu. Dotyczy to również relacji z bitew, które nie są tak emocjonujące, jak moglibyśmy się spodziewać. Mimo to książkę czyta się całkiem przyjemnie, a kolejne strony prawie niezauważalnie przelatują nam przez ręce. Nie można jednak nie odnieść wrażenia, że autor potraktował krasnoludy trochę zbyt sztampowo. Mamy krzywdy, mamy ciągłe wezwania do walki, kolejne starcia i w sumie po jakimś czasie odnosi się wrażenie, że życie brodaczy obraca się tylko wokół ostrzenia toporów i siekania nimi zielonoskórych. A gdzie specyficzne poczucie humoru? Gdzie choć odrobina życia rodzinnego? Gdzie jakieś relacje na linii mężczyzna – kobieta? Gdzie upijanie się do nieprzytomności przy wtórze sprośnych pieśni? Tego w książce nie uświadczymy, a jeśli już, to w symbolicznych ilościach. Gav Thorpe trochę za bardzo skupił się na wszelkiej maści powinnościach i obowiązkach, zapominając jednocześnie o całej reszcie. Szkoda, bo gdyby nie to, mielibyśmy niemal kompletne źródło wiedzy o tej niezwykłej rasie, zamknięte w formie zgrabnej, kilkusetstronicowej opowieści – idealnej dla wszystkich, którzy poszukują wiedzy przydatnej w grach RPG. I to nie tylko tych spod znaku wojennego młota.

Mimo to warto sięgnąć po ten tytuł – zwłaszcza, jeśli pałasz sympatią do brodatego ludu i chciałbyś dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Książka okaże się również skarbnicą wiedzy dla wszystkich, którzy postanowią odgrywać krasnoluda w dowolnej niemal grze fabularnej. Cała reszta może sięgnąć po "Powiernika krzywd" z czystej ciekawości, gdyż jak już pisałem we wstępie, książek poświęconych krasnoludom wydano na polskim rynku bardzo niewiele. Tym niemniej nie oczekujcie cudów, a raczej solidnej, wręcz podręcznikowej porcji informacji okraszonej mniej lub bardziej wyszukanymi opisami. Tylko wtedy te dwieście dwadzieścia stron w miękkiej oprawie nie wyda się wam stratą pieniędzy.

Ocena Game Exe
6
Ocena użytkowników
9,25 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...