Pośród lasu

2 minuty czytania

posrodlasu

Kolejne małe miasteczko z mrocznymi tajemnicami? Nawet najbardziej oklepane motywy da się opowiedzieć w ciekawy sposób. Czy ta sztuka powiodła się autorkom "Pośród lasu"?

W miasteczku Shudder–to–Think codzienna egzystencja nie należy ani do łatwych, ani do przyjemnych. W dawnej kopalni węgla wciąż tli się pożar, przez co zarówno powietrze, jak i woda są zatruwane. Brak pracy i perspektyw mogłyby kierować myśli mieszkańców ku opuszczeniu miejscowości, lecz na to z kolei brakuje im pieniędzy lub zwyczajnie za bardzo przywykli do starej biedy. W takim otoczeniu poznajemy El i Octavię, które pewnego dnia budzą się w kinie z lukami w pamięci. Co się działo w ciągu ostatnich kilku godzin pozostaje dla nich niewiadomą, na którą poszukiwać będą odpowiedzi. I zabrną głębiej, niż mogłyby się tego spodziewać.

Carmen Maria Machado od początku zdaje się stawiać na ponurą atmosferę i harde nastolatki w przewodnich rolach. Tak przynajmniej odgaduję zamysł autorki, ponieważ owa atmosfera wielokrotnie siada, a to ze względu na nieprzekonujące zachowanie bohaterek. Nawet kobieta–jeleń i mężczyźni bez skóry nie zmuszają ich do czegoś więcej niż rzucenia kilkoma przekleństwami i niespecjalnie pospiesznej ucieczki, po której bodaj całkowicie zapominają o spotkaniu z czymś nadnaturalnym. Scenarzystka próbuje przedstawić czytelnikom miasteczko pełne zagrożeń, tajemniczej aury i posępnego nastroju na pograniczu szaleństwa, ale nijak nie sposób zawiesić niewiary, kiedy obserwuje się kolejne poczynania przewodnich postaci. Wspomniane wynaturzone istoty jedynie wprawiają w konsternację – czujemy, że powinny oddziaływać na dziewczyny, ogólnie miasteczko i w efekcie na odbiorcę. Tak się jednak nie dzieje, na czym cierpi napięcie.

posrodlasuposrodlasu

Fabuły nie ratuje chaotycznie prowadzona narracja i usilna próba wprowadzenia wątków wynikających z wieku bohaterek. Nastoletnie problemy i rozterki gmatwają historię, tyle że nie mają przełożenia na jej jakość, bo wszystkie postacie drugoplanowe – z jednym wyjątkiem – są nijakie, brak im jakiegokolwiek zarysu, a też nie mają wielkiego wpływu na rozwój wydarzeń. Irytuje także próba dodania dojrzałości komiksowi poprzez naszpikowanie dialogów wulgaryzmami – to tania sztuczka, która nijak tu nie zadziałała. W porównaniu chociażby do "Paper Girls", gdzie Brian K. Vaughan również nie szczędził ostrego języka, lecz zadbał o wyrazistą kreację bohaterek i lepiej osadził ją w obranych ramach czasowych, nastolatkowa otoczka "Pośród lasu" wypada blado. W całym komiksie dominuje też podejście, że to mężczyźni dopuszczają się potwornych czynów i przyjmują rolę agresorów, natomiast kobiety są przedstawiane jako ofiary ich okrucieństw. Może to zostać odczytane jako spojrzenie na świat z kobiecej perspektywy, ale budzi też obawę o przedstawianie krzywdzącej stereotypizacji.

Chaotycznie i z mozołem prowadzony scenariusz, próby nacechowania opowieści dojrzałością poprzez tony wulgaryzmów i powierzchowne zarysowanie nastoletnich rozterek, zakończenie intrygi zostawiające po sobie niesmak i ledwie wyczuwalny nastrój grozy – lista mankamentów "Pośród lasu" jest obszerna i czyni z komiksu najsłabszą odsłonę "Hill House Comics".

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
3
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...