riese

On – drakon

Na ten film natrafiłem całkiem przypadkowo, w trakcie przeglądania prac rosyjskiej fotografki, Uldus Bakhtioziny, której obrazy przedstawiające staroruski folklor odbiły się szerokim echem w internetowych czeluściach, zapewniając jej wystąpienie na konferencji TED w 2014 roku. Artystka została zaangażowana do zaprojektowania plakatu, który zaintrygował mnie swoją baśniowością i dramatyzmem. Dopiero później dowiedziałem się, że film został luźno oparty na opowiadaniu "Rytuał" duetu Diaczenków.

on – drakon

W dawnych czasach, by uniknąć gniewu smoka, ludzie oddawali to, co mieli najcenniejszego w księstwie – najpiękniejsze panny, spławiając je w rytualnych łodziach w nurt rzeki, aby uskrzydlony gad mógł wybrać swoją ofiarę i zniknąć na pewien czas, dając ludziom chwilę pozbawioną strachu. Jednak pewnego razu wybór padł na wybrankę serca odważnego woja, którego gorejące uczucie nie mogło zaznać spokoju, pałając zemstą. Dzielny wojownik udał się w daleką podróż, by odzyskać swoją lubą, jednak gdy dotarł do legowiska potwora, było już dla niej za późno. Rozjuszony wojownik ubił w gniewnym ataku smoka i stał się legendarnym pogromcą. Od tego momentu księstwo zaznało spokoju, aż do czasu ożenku Mirosławy i zabrzmienia rytualnej pieśni z przeszłości.

on – drakon

Należy podkreślić, że nie jest to wierna ekranizacja opowiadania Diaczenków. Twórcy wysupłali z niego tylko szkielet, kilka istotniejszych wątków i niektóre imiona. Dodali jednak od siebie całkiem pokaźny zasób eteryczności i fantazyjności, czerpiąc garściami ze staroruskiego folkloru i mitów. Już na wstępie, przy wypuszczeniu rytualnych łodzi, wyczuwa się cudowny, magiczny klimat dawnej Rosji z jej wielce zdobionymi strojami, tajemniczymi pieśniami i obrzędami.

W postać smoka wcielił się Matvey Lykov, bardziej znany jako paryski model niż rasowy aktor, jednak nie przeszkodziło mu to w odegraniu roli na dobrym poziomie. Obcy akcent wręcz pomógł mu w uwiarygodnieniu swojej smoczej postaci, jako odmiennej od ludzkiej rasy, bardziej fantastycznej. Jednak to Mariya Poezzhaeva, wcielająca się w księżniczkę Mirosławę, gra w filmie pierwsze skrzypce. Jej dziewczęca i infantylna aparycja świetnie pasuje do młodej szlachcianki gotowej do zamążpójścia, a małe aktorskie doświadczenie dobrze przekłada się na zachowanie i gestykulację postaci, jako nieobytej i niedojrzałej młódki.

on – drakon

Sam film nie różniłby się niczym od groma innych romansów fantastycznych, gdyby nie to, co dzieje się na ekranie. Spektakularne efekty specjalne, jak na rynek rosyjski, feerie kolorów, a także wysokie kontrasty nadają historii baśniowego wyglądu. Do tego ciekawe ujęcia, zwłaszcza w trakcie scen na jeziorze czy legowiska smoka, zapewniają niesamowite doznania dla oka. Co więcej, "On – drakon" to reżyserski debiut Indara Dzhendubaeva, więc tym bardziej zaskakuje forma wykonania. Jednak same piękne widoki nie dałyby takiego efektu bez muzyki, pełnej ludowych melodii i tonów. Akt składania panien młodych w ofierze smokowi wiele straciłby bez plemiennych bębnów, dzwoneczków i kobiecego wielogłosu.

on – drakon

"On – drakon" to romantyczna opowieść zarówno dla oka, jak i ucha. Nieco lirycznie naiwna, czasami zabawna, ale w ostatecznym rozrachunku utrzymana w bardzo ciekawym, baśniowym i eterycznym stylu. Trzeba mieć na uwadze, że odbiorcą docelowym tytułu są nastolatki, więc nie należy oczekiwać spektakularnej fabuły, pełnej zwrotów akcji i niesamowitych zdarzeń. Nie bez kozery rosyjskie media porównywały go do sagi "Zmierzch". Jest to film prosty w swej konstrukcji, ale piękny pod względem audiowizualnym i właśnie dlatego warto go zobaczyć, zwłaszcza że jest to wysokiej jakości fantasy, patrząc przez pryzmat współczesnej rosyjskiej kinematografii.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
Gość_eeeee* ·
film ładny, jak ktoś lubi fantastyke historyczną (środki wyrazu artystycznego), legendy, będzie zadowolony, przykuwa uwagę, trochę przegadane slow motion

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...