New X-Men: Piekło na Ziemi

2 minuty czytania

new x-men: piekło na ziemi

"New X–Men: Z jak Zagłada" miło mnie zaskoczyło. Grant Morrison z powodzeniem wyeksponował kluczowe cechy komiksów o mutantach i dorzucił garść ciekawych pomysłów, w tym jeden wstrząsający światem X–Menów. W efekcie otrzymaliśmy jeden z lepszych albumów o mutantach ostatnich lat.

Grant Morrison namieszał w życiu X–Menów za pośrednictwem siostry bliźniaczki profesora Xaviera, którą nie kierowały tak szlachetne pobudki, co nim samym. Cassandra Nova nie poprzestała jednak na manifestacji swojego sprytu i sianiu chaosu na Ziemi. Po przejęciu ciała Charlesa Xaviera udała się w kosmos, aby stanąć na czele armii Imperium Shi'ar. Jej prawdziwym celem jest zaś pozbycie się wszelkich mutantów.

Zamiary Cassandry Novy do najwymyślniejszych nie należały, lecz Morrison przekuł sztampowe polowanie na mutantów w wartką opowieść, pełną zwrotów akcji. Mogło się to podobać nawet osobom – które podobnie jak wyżej podpisany – nie są szczególnymi miłośnikami Xaviera i spółki. Tym bardziej szkoda, że końcówka konfliktu z Novą zawodzi oczekiwania. Dość napisać, że rozwiązanie fabuły mieści się w pierwszej połowie "Piekła na Ziemi", przez co historia zalicza gwałtowny zjazd, podczas którego Morrisonowi nie udało się zbudować aż tak emocjonujących scen, jak miało to miejsce w pierwszym albumie. Nadal nie sposób się nudzić, a losy bohaterów i antybohaterów śledzi się z niemałym zainteresowaniem, ale finał przychodzi nagle i trwa za krótko, aby należycie wybrzmiał. Można było oczekiwać więcej, zwłaszcza po fabule, która przywiodła forpocztę Imperium Shi'ar na Ziemię i postawiła ją naprzeciw X–Menom.

new x-men: piekło na ziemi new x-men: piekło na ziemi

W drugiej części albumu Morrison zwalnia tempo jeszcze bardziej, by przyjrzeć się swoim bohaterom. Nie wypada to źle na tle bardziej dynamicznych sekwencji z Cassandrą. To w dużej mierze zasługa sprawnego pióra scenarzysty, jak i obranych przez niego tematów. Prym wiodą bowiem dwa ciekawe wątki – zmyślnie przedstawione pojawienie się Fantomexa oraz stary motyw z ciemną stroną Jean Grey. I podobnie jak wcześniej, historie są udanymi zlepkami dobrze znanych elementów, ale z odświeżającym spojrzeniem na nie. To w zupełności wystarcza, żeby czerpać przyjemność z lektury.

Pomimo lekkiego spadku formy – wynikającego głównie z zakończenia rywalizacji z Cassandrą – "New X–Men" to kawał porządnego superhero, które można polecić tak fanom mutantów, jak i miłośnikom trykociarzy w ogóle. Morrison dobrze czuje się w pisaniu o wyrzutkach obdarzonych mocami i łatwo dać się porwać jego wizji.

Ocena Game Exe
7,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...