Nadciąga Burza

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 5 maja 2012
nadciąga burza

Książek traktujących o podróży w czasie jest wiele. Ostatnia powieść dotykająca tego tematu, jaką czytałem, to "Strażnicy Veridianiu" Marianny Curley, która na pierwszy plan wyniosła płaski, irytujący i beznadziejny wątek. Tak więc dobrych skojarzeń z takimi pozycjami nie miałem, ale postanowiłem, że "Strażników Historii" mimo to przeczytam. "Nadciąga Burza", pierwszy tom tej serii, to debiut Damiana Dibbena będącego z zawodu scenarzystą i nie dziwi mnie, że jego tytuł dotyka tej tematyki – sam autor uwielbia historię, więc będzie mógł wykazać się wiedzą o niej.

Głównym bohaterem tej powieści jest czternastoletni Jake, który już na początku zostaje porwany przez dwóch nieznajomych ludzi. Dowiaduje się, że należą oni do tytułowych Strażników historii, podróżujących w czasie, aby zapobiec złemu Zeldtowi w przejęciu władzy nad światem oraz w namieszaniu w przeszłości, co miałoby tragiczne skutki w przyszłości. Nasz protagonista dowie się także, że jego rodzice również należą do tej tajemniczej organizacji oraz że zaginęli w czasie podczas wykonywania pewnej misji. Czy Jake ich odnajdzie? Czy pokona Zeldta, który zamierza zniszczyć świat?

"Strażnicy Historii" nie są powieścią oryginalną. Ratowanie świata, straszny wróg, nastoletni bohater, podróż w czasie – ten schemat powtarzał się wielokrotnie. Autor musiał naprawdę się postarać, aby jego powieść była mimo to ciekawa. Nie było to łatwe zadanie, skoro nowości w książce brakuje. Ale Damianowi Dibbenowi udało się stworzyć dobry tytuł, który mimo widocznych minusów wciąga.

Największym zaskoczeniem były dla mnie strawne, zrozumiałe i szczegółowe opisy. Jeśli z nimi jest coś nie tak, to powieść nie ma szans na wybicie się i dostanie dobrej oceny. A ja nawet nie oczekiwałem po "Strażnikach Historii" aż tak wysokiego poziomu w tym aspekcie. Lokacje i pojedynki są tak przedstawione, że czytelnik łatwo i szybko odwzoruje je sobie w wyobraźni. Czuć w nich także epokę, w której bohater się znajduje, gdyż stroje i miejsca są opisane z dużą dokładnością oraz wiarygodnością odpowiadającą danemu wiekowi. Dialogi nie są jednak odpowiednio stylizowane, lecz wśród nich przeplatają się różne języki w zależności od wymaganej sytuacji – rosyjski, niemiecki, francuski, angielski, włoski. Dziwi mnie, że wszystkie podane języki zna osoba, która jest w podobnym wieku, co bohater (14-16 lat). Ciekawe od kiedy zaczęła się ich uczyć i ile jej to zajęło.

nadciąga burza

Mimo że powieść stara się być ekscytująca i porywająca, to jest taka tylko w średnio zadowalający sposób. Są wątki, które mnie zaintrygowały i zafascynowały, ale treść główna jest przewidywalna. Zdarzają się od czasu do czasu nieoczekiwane wydarzenia, ale jako całość fabuła jest schematyczna, co jest dużym minusem, który będzie się ciągnął zapewne przez całą serię "Strażników Historii". Nie wiem, czy Damian Dibben będzie potrafił coś w tym zmienić. Bardzo też rzuca się w oczy fakt, że książka jest pisana z myślą o młodszych osobach – niewulgarne dialogi, jasne określenie dobra i zła, sytuacje śmieszne na siłę i ciągle pozostające przy życiu dobre postacie. Raz nawet był moment, gdzie byłem pewien, że jeden z bohaterów przez swoją głupotę zginie – oczywiście pomyliłem się.

Przyznam, że nie spodziewałem się po debiucie tak różnorodnych postaci. Widać, że autor wie, jak dużą rolę w odbiorze powieści mogą odegrać różne charaktery. W "Nadciąga Burza" poznamy Jake'a fascynującego się obrazami oraz będącego odważną i upartą osobą; Nathaniela, mającego słabość do kobiet i kochającego się w pięknych strojach; Charliego, osobę o dużej wiedzy i posiadającą papugę, do której jest niezwykle przywiązany; Jupitusa, który jest ponury i pompatyczny (coś za tym będzie się kryło, o czym dowiecie się z lektury) oraz wiele innych ciekawych charakterów. W tej książce znajdziemy także wątek miłosny. Nie jest on najwyższych lotów, gdyż autor pomylił zauroczenie z miłością i zbytnio opierał się na schemacie wyglądającym następująco – bohater zakochuje się od pierwszego wejrzenia, zdradza swoje uczucia w ekstremalnych sytuacjach, mogących przynieść mu śmierć, a na koniec stara się swą ukochaną uratować. Jaki jest plus tego wszystkiego? Wątek miłosny ekscytuje (jak każdy takowy) i nie działa czytelnikowi na złość, jak we wspomnianych we wstępie "Strażnikach Veridianu".

"Strażnicy Historii: Nadciąga Burza" jest udanym debiutem Damiana Dibbena, jednak powinien on spróbować swoich sił w bardziej oryginalniejszych powieściach. Książka ta miewa świetne momenty, posiada ciekawe wątki, zawiera trochę historii, ale schematyczna fabuła i pewne uproszczenia związane z obniżeniem domyślnego wieku czytelnika odciskają swoje piętno na całości. Liczę, że wraz z kolejnymi tomami fabuła będzie mniej przewidywalna i może bardziej wzruszająca oraz drastyczna. Ginęły co prawda niektóre postacie, jednak same złe. Może to się zmieni? Zobaczymy. Na razie zachęcam do zapoznania się z pierwszym tomem wszystkich wielbicieli powieści przygodowo-fantastycznych w młodym wieku.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...