szczury_wroclawia_szpital

Na drugą stronę

na drugą stronę, okładka

To zadziwiające, jak bardzo jesteśmy zakorzenieni w kulturze. Częścią owej kultury jest magia oparta na dawnych wierzeniach ludowych i przekonaniach społecznych. Ludzie na początku wyjaśniali w ten sposób zjawiska przyrodnicze, chcąc zracjonalizować to, czego nie pojmowali. Oczywiście nie można mówić o racjonalizmie magii, lecz był to powszechny sposób na przyjęcie istniejących odgórnie praw oraz znalezienia dla nich wyjaśnienia. Później zagadki tego typu zostały rozwiązane przez naukę, jednak, wbrew pozorom, wiara w pewne zjawiska czy jej realny wpływ na ludzkie działania nie zniknęła, ale na stałe wpisała się w ludzką codzienność. Boimy się nieznanego, przeraża nas coś, czego nie możemy dotknąć, sprawdzić czy zbadać. Nic zatem dziwnego, że śmierć jest jednym z popularniejszych motywów ludowych opowieści i obiegowych wierzeń. Pragniemy wytłumaczyć sobie niewytłumaczalne, zrozumieć coś, czego zrozumienie nie jest nam pisane, a nawet więcej – może tylko zaszkodzić.

Śmierć jest jednocześnie pociągająca i odrażająca. Za wszelką cenę pragniemy odsunąć od siebie myśl o umieraniu i starzeniu, stosując coraz skuteczniejsze, ale też bardziej inwazyjne metody. Udajemy, że jeśli głośno o czymś nie mówimy, to tego nie ma, ale mimo wszystko zdajemy sobie sprawę, że czy nam się to podoba, czy nie, śmierć jest dla nas integralną częścią życia. Może stąd ten dziwny pociąg, irracjonalne zainteresowanie, by zrozumieć swoisty rytuał przejścia z jednego wymiaru do drugiego.

Dzieł literackich poświęconych śmierci nie brakuje, a ich powodzenie zależy w dużej mierze od sposobu zaprezentowania zjawiska, historii ukazanej w związku z poruszanym problemem. Mogłoby się wydawać, że wizja zaświatów została ukazana już na tyle literackich sposobów, że w opozycji do "Fausta", "Listów starego diabła do młodego" czy "Nostalgii anioła", żadne dzieło nie jest już w stanie zaskoczyć i zainteresować czytelników. Na szczęście rzeczywistość literacka odbiega od tego, co może się wydawać, a utalentowani autorzy potrafią uniknąć schematyzmu nawet przy opisywaniu popularnych motywów.

Anna Kendall, a właściwie Nancy Kress, za sprawą powieści "Na drugą stronę" zabiera nas w świat, w którym można za życia udać się do krainy umarłych i nawet porozmawiać z niektórymi przebywającymi tam istotami. Najczęściej są to starsze kobiety, co chyba związane jest ze stereotypowym przekonaniem, że ta grupa społeczna jest najbardziej skłonna do zwierzeń. Bezkarne wędrowanie między planami jest jednakże przywilejem lub – jak historia pokaże – przekleństwem nielicznych wybrańców.

Jednym z nich jest główny bohater powieści – Roger Kilbourne. Jego dar nie zapewnia mu jednak szczęścia ani powodzenia w życiu, zwłaszcza że jego tajemnicze umiejętności mogłyby zaprowadzić chłopaka na stos, gdyż tak właśnie kończą istoty uznane przez przesądną społeczność za czarownice lub czarowników. Zadziwiające jest także to, że w celu przejścia Roger nie musi jedynie tego chcieć, wymogiem jest także zadanie sobie bólu, co skrupulatnie wykorzystuje jego wuj. Osierocony nastolatek mieszka bowiem z przerażoną ciotką i wujem, będącym wcieleniem zła. Brutalny opiekun wykorzystuje umiejętności dziecka na wiejskich jarmarkach, zarabiając w ten sposób pieniądze, ale służy mu to także usprawiedliwieniu ciągłego używania przemocy. Choć tak naprawdę nie potrzebuje uzasadnienia.

Splot tragicznych wydarzeń i otarcie się o rzeczywistą śmierć, a nie tylko wizyta w krainie Umarłych w charakterze gościa, pozornie oznacza dla Rogera szansę na lepsze życie. Uwalnia się on w końcu od wujostwa, a nawet dostaje ciężką, ale spokojną pracę w pałacowej pralni. Nie jest mu jednak dane wykonywać tej uważanej za babską roboty, gdyż gdy tylko jego niezwykłe umiejętności odkrywa królowa, Roger staje się pionkiem w grze o władzę, przywileje i kraj. Jakby tego było mało, chłopak, który o zasadach panujących w świecie blichtru i potęgi nie ma zielonego pojęcia, zakochuje się w zuchwałej, pięknej, ale niezbyt błyskotliwej lady Cecilii. Dworska miłość stanie się nie tylko przyczyną na drugą stronę, okładka niebezpiecznych działań i głupich decyzji, ale, co gorsza, doprowadzi do zakłócenia spokoju w świecie Umarłych. Roger miał bowiem możliwość wędrowania między dwoma planami, nie powinien natomiast ingerować w wydarzenia w świecie zmarłych, a raczej nie wywoływać zdarzeń, bo bez jego obecności panuje tam marazm i stagnacja. Roger łamie jednak tę niepisaną zasadę, najpierw przypadkowo, a później całkowicie celowo. Jednak nawet tak wyjątkowy śmiertelnik jak on, nie jest w stanie pokonać śmierci i jej panowania, a podobne próby są jedynie zapowiedzią katastrofy. Dar Rogera wymyka mu się spod kontroli, a to doprowadzi do wyjątkowo nieprzyjemnych konsekwencji.

Anna Kendall zaprasza nas do świata, który przeczy naszym wyobrażeniom śmierci. Kraina Umarłych w niczym nie przypomina wizji nieba czy piekła. Nie zostajemy tam czasowo, dopóki nie będziemy gotowi na dalszą drogę. Nikt nie rozlicza nas także z dotychczasowego postępowania, a dostajemy spokój.

Powieść "Na drugą stronę" nie jest opowieścią o zaświatach, a przynajmniej nie w tym celu została napisana. Pełno tutaj awanturniczych przygód i zaskakujących zwrotów akcji. Razem z bohaterem zostajemy wciągnięci w świat dworskich intryg mających na celu zdobycie władzy, gdyż to ona jest wartością najwyższą. Królowa nie cofnie się przed spiskiem, torturami czy zawieraniem sojuszy ze sprzymierzeńcami będącymi większym zagrożeniem niż wrogowie, a wszystko to w celu zdobycia władzy. Całość okraszona jest romansami, o których głośno się nie mówi, ale wszyscy o nich wiedzą, a także próbą odnalezienia się Rogera w tej niezwykłej dla niego rzeczywistości. Podróże do krainy Umarłych dodają opowieści pikanterii, a ja czekam na dalszy rozwój tej historii, ponieważ, jak zapowiada bohater: to jeszcze nie koniec.

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-ka za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
9
Ocena użytkowników
9 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
Książka uboga jest w wątki miłosne. Moim zdaniem powinna ich mieć znacznie więcej.

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...