wampir_maskarada

Lewiatan

3 minuty czytania

Pewnie nie wszyscy o tym wiedzą, że "Lewiatan" stanowi drugą część kultowego cyklu pt. "Upadli", autorstwa Thomasa E. Sniegoskiego, amerykańskiego pisarza, który do świata literatury fantastycznej wniósł między innymi opowieści o Batmanie, Wolverinie czy Punisherze. Pierwszy tom pozostawił w głowach czytelników sporo wątpliwości i nie mniej pytań bez odpowiedzi. Wszelkie tajemnicze karty powinny zatem zostać odkryte właśnie w "Lewiatanie", dlatego nie mogłem doczekać się chwili, w której dostanę w swe ręce oczekiwaną książkę i wezmę się do lektury, by poznać intrygującą prawdę.

O tym, jak bardzo w krótkim odstępie czasu zmieniło się życie młodego chłopaka z miasteczka Lynn, Aarona Corbetta, można przeczytać w "Nefilimie". Kiedy młodzieniec zorientował się, że jest w połowie człowiekiem a w połowie aniołem, zaczęły się dziać różne niewyobrażalne dla pospolitego śmiertelnika rzeczy. Fabułę pierwszego tomu wieńczą czyny okrutnego Werchiela, Przywódcy Potęg, który nie tylko morduje przybranych rodziców Aarona, ale również porywa jego siedmioletniego braciszka. Od pierwszych stron "Lewiatana" Aaron rusza z odsieczą w towarzystwie Upadłego Anioła, Kamaela, oraz swego psiego przyjaciela – Gabriela. Ku radości czytelników, myśliwy jest jednocześnie zwierzyną, bowiem tropem trójki bohaterów ruszają Orisha – szkaradne kreatury będące na usługach Werchiela. Nie trzeba długo czekać, by zmierzyli się ze sobą. Pomimo że drużyna młodego Nefilima wychodzi zwycięsko z tego krwawego starcia, chłopak ma powód do zmartwień, bowiem w trakcie potyczki poważnie ucierpiał ukochany labrador, Gabriel. Poszukiwania braciszka na chwilę schodzą na drugi plan, a priorytetem staje się odnalezienie kliniki weterynaryjnej. W tym celu wspólnie udają się do pobliskiego miasteczka, Blithe, gdzie... rozegrają się pozostałe wydarzenia, które specjalnie dla wszystkich czytelników przygotował w "Lewiatanie" Thomas E. Sniegoski.

Przyznam, że poprzedni tom zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, dlatego zastanawiałem się, czy amerykańskiemu pisarzowi uda się utrzymać podobny poziom i ponownie wciągnąć mnie do wykreowanego przez siebie świata. Nie będę tego ukrywać – z radością mogę stwierdzić, że tak – udało się. Wraz z tym tytułem dostajemy nową porcję anielskiego świata. Przedstawione w lekturze wydarzenia są bardzo dynamiczne – szybko się rozgrywają – co powoduje, że trudno jest się oderwać od lektury i przestać czytać. Pomimo tego, że zabrakło mi częstych zawrotów akcji, Sniegoski skutecznie zabawia się z ciekawością czytelnika, pozbawiając go tym samym wrażenia, że wie, co za chwilę się wydarzy.

Warto wspomnieć o ważnym z mego osobistego punktu widzenia zabiegu, na który zdecydował się autor "Lewiatana". Mianowicie mając na uwadze, że jest to kontynuacja serii, spodziewałem się wyjaśnienia spraw, które zostały niedomówione w "Nefilimie". Owszem, czytelnik robi kilka kroków do przodu, poznaje szczątkowe informacje na temat tego, co się dzieje z siedmioletnim braciszkiem Aarona, niemniej jednak trzon fabuły stanowią wydarzenia rozgrywające się w Blithe, które, de facto, mógłby zostać przedstawione z zupełnie innym bohaterem w roli głównej, w zupełnie innej książce. Odniosłem przez to wrażenie, iż "Lewiatan" stanowi przerwę w serii "Upadli", zaserwowane w nim wydarzenia są nieco oderwane od całego cyklu, a to, na co czekaliśmy po przeczytaniu "Nefilima", dostaniemy w następnym tomie, który ma pojawić się na polskim rynku w 2011 roku.

"Lewiatan", na wzór "Nefilima", został napisany łatwym w odbiorze językiem, by każdy czytelnik, niezależnie od wieku, mógł zapoznać się z proponowaną historią. Nawiązując do wieku potencjalnego odbiorcy, książce nie można odmówić brutalności czy krwawych scen, lecz na próżno szukać w niej śladów erotycznych nutek bądź twardych przekleństw. Zwrócę też uwagę na pewien niuans, który udało mi się, jeśli takowym w rzeczywistości jest, odnaleźć. Otóż w trakcie lektury pewna znana nam postać otrzyma nowe imię, oczywiście nie powiem która, by niczego nie zdradzić, a brzmieć ono będzie "Malak". Cóż w tym takiego? Jak wiecie, wszystko rozgrywa się w anielskim świecie, a słowo "Malak" w języku arabskim oznacza po prostu "Anioł". Ciekawe, czy to tylko przypadek, czy autor specjalnie skorzystał ze znaczenia i znajomości tego wyrazu? Całość obejmuje nieco ponad 300 stron, toteż większość książkowych moli wręcz pochłonie tę lekturę.

Techniczna strona "Lewiatana" nie pozostawia wiele do życzenia, bowiem ponownie otrzymujemy solidnie wykonaną książkę. Przypuszczam, że prawdziwe znaczenie grafiki, która pokrywa okładkę, zrozumiecie dopiero po lekturze, bo przedstawiona tam dziewczyna sama w sobie nie intryguje ani trochę. Za plus należy uznać przyjazny dla oczu font oraz kartki wykonane z dobrej jakości papieru. W tekście nie znalazłem literówek, zatem i korektorom należą się brawa. Generalnie rzecz biorąc – dobra robota ze strony wydawnictwa Jaguar.

Ocenę "Lewiatana" mogę wystawić przez pryzmat znajomości "Nefilima", a to zmusza mnie do stwierdzenia, że jednak część pierwsza była książką ciut lepszą. Być może dlatego, że wtedy cała ta anielska otoczka świata była czymś zupełnie nowym i wnosiła pewną literacką świeżość. Niestety nie można dwa razy liczyć na skuteczne działanie tego samego chwytu, a pomiędzy "Nefilimem" a "Lewiatanem" nie ma aż tak znaczącego przeskoku, toteż książka sama w sobie wydaje się być nieco słabsza. Wszystko to jednak nie zmienia faktu, że można ją śmiało polecić miłośnikom fantastycznych książek, bowiem oferuje naprawdę ciekawą przygodę i gwarantuje kilka mile spędzonych wieczorów. Gorąco polecam!

Dziękujemy wydawnictwu Jaguar za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
8
Ocena użytkowników
8,75 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...