outpost2

Księga Sandry

5 minut czytania

Ostatnio w moje ręce trafiła kolejna zagraniczna książka. To już niemalże standard, że na tłumaczenia nawet najpopularniejszych zagranicznych autorów przychodzi nam czekać długie (czasem bardzo długie) lata. "Księga Sandry", autorstwa Tamory Pierce, czyli pierwsza część cyklu Krąg Magii, to książka wydana w 1997 roku w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem do Polski trafia w tym roku za sprawą wydawnictwa Initium. Ci, którzy śledzą literaturę fantastyczną w jej oryginalnym języku, mogli natknąć się na lekturę pod tytułem „The Magic in the Weaving”, jest to mianowicie ta sama książka, jednak wydana w Wielkiej Brytanii pod innym tytułem.

Sama pisarka, Tamora Pierce, nie jest chyba (przynajmniej dla mnie) zbyt znaną autorką książek fantasy. Mimo że ma na swoim koncie dość sporo pozycji, a debiutowała już w 1983 roku, ciężko przypomnieć sobie jej nazwisko na polskich półkach księgarnianych. Sądzę, że stało się tak, gdyż dzieła autorstwa Tamory są przeznaczone raczej dla młodszych odbiorców, a jak wiadomo, to pole w Polsce zostało silnie zdominowane przez pewnego Harry'ego (którego przygody, mimo że dawno już wyrósł ze „szczenięcych” lat, nadal są dość popularne).

Krąg magii składa się z cyklu czterech książek o nazwach: Księga Sandry, Księga Tris, Księga Daji i Księga Briara. Jak nietrudno się domyślić, owe cztery postacie to główni bohaterowie cyklu, a co za tym idzie, i pierwszej części serii, czyli "Księgi Sandry". Swoją drogą, nawiązując do wydania z Wysp, stwierdzam, że tytuły brytyjskie zdecydowanie lepiej pasują, ale cóż – wydawca polski zdecydował się wypuścić je na rynek pod oryginalnym, amerykańskim tytułem. Jako dygresję wtrącę, że książka ma naprawdę ładną okładkę i prezentuje się bardzo elegancko, no ale książki nie ocenia się po okładce (ponoć).

Czwórka naszych młodych bohaterów (dokładnie nie wiadomo, ile mają lat, ale można ogólnie powiedzieć, że koło kilkunastu (10-11?)) to naprawdę bardzo różnorodna gromadka. Ich losy splata ze sobą postać czarodzieja Niklarena Złotookiego, który sprowadza ich do Wietrznego Kręgu, miejsca trochę o charakterze świątyni, a trochę przypominającego szkołę. Niklaren, zwany zazwyczaj Niko, odnajduje każde z nich z osobna w dość niezwykłych okolicznościach, które są pokrótce opisane na początku książki. Warto też dodać, że dzieci pochodzą z bardzo różnych środowisk, a łączą je dwie cechy: są sierotami oraz mają nietypowe magiczne zdolności.

Sandry jest osieroconą arystokratką z bardzo wpływowego rodu. Mimo że pochodzi z wyższych sfer, zachowuje się całkiem odwrotnie niż typowa dama – mianowicie jest dla wszystkich bardzo miła i otwarta. Dija natomiast wywodzi się z plemienia Kupców, narodowości czy też rasy, trudniącej się wyłącznie handlem. Została sierotą na skutek zatonięcia statku z jej rodzicami na pokładzie, a ona okazała się jedynym ocalałym, co w jej kulturze oznacza, że została wyrzutkiem. Tris to niechciana przez swoich rodziców dziewczynka. Ciągle wędruje od dalszych krewnych do szkół z internatem i tak w koło, nigdzie nie mogąc zagrzać miejsca. Tuła się po świecie, nie będąc nigdzie akceptowaną – nie do końca z jej winy. Briar to były drobny złodziejaszek, żyjący ze swoją bandą do momentu, kiedy omal nie zostaje skazany za kolejną już z kolei kradzież. Wszystkich bohaterów w ostatnim momencie z opresji ratuje wspomniany wyżej mag. Dlaczego tak się dzieje, książka delikatnie zdradza rąbek tej tajemnicy. Warto również dodać, że każde z czworga posiada własną unikatową pasję, a zarazem talent, który przyjdzie im rozwijać.

Fabuła lektury jest bardzo prosta, nie zawiera praktycznie żadnych wątków pobocznych czy też jakichś zwrotów akcji. Jest porządnie opisanym opowiadaniem, wyraźnie skierowanym do młodszych czytelników. Książka zaczyna się od krótkiego przedstawienia bohaterów oraz poznania okoliczności, w jakich Niklaren ratuje ich z opresji. Następnie czwórka trafia do Wietrznego Kręgu, gdzie w końcu zamieszkuje razem pod czujnym okiem dwóch opiekunek i maga. Mimo że dzieci są z początku wobec siebie dość nieufne, to jednak wspólne obowiązki zbliżają je do siebie. Z czasem przeżywają swoje pierwsze przygody, np. „wyprawę na targ” czy tym podobne historyjki.

Chociaż fabuła nie porywa i nie przedstawia mrożących krew w żyłach przygód (choć może młodsi czytelnicy odbiorą niektóre rzeczy inaczej), to jednak książkę czyta się przyjemnie. Nawet jeśli wiemy, co za chwilę się wydarzy, nie przeszkadza to wcale w dalszym czytaniu. W powieść wplecionych jest dużo scen z życia codziennego, np. ścieranie kurzu czy też praca w kuźni. Osobiście takie wstawki mi nie przeszkadzają, choć miałem wrażenie, że miał to być niemalże element edukacyjny, który ma pokazać, iż ciężka i staranna praca jest ważna i potrzebna, a także, że trzeba się uczyć cierpliwości oraz dyscypliny. Jak na książkę, która ma podchodzić pod gatunek raczej przygodowy, to tego typu wtrąceń było dla mnie za dużo.

Autorka stworzyła własny świat, choć powiedzieć, że jest on nowy i oryginalny, byłoby lekką przesadą. Jest to świat fantasy stylizowany na późne średniowiecze z dodaniem odrobiny delikatnej magii. W książce dużo się o niej mówi. Mamy tutaj klasycznych czarodziejów, jednak nie tylko. To właśnie dość niespotykane i wręcz głębokie podejście do istoty magii, było elementem, który najbardziej przypadł mi do gustu. W świecie Sandry magia przenika wszystko, nie tylko jako siła życiowa, lecz także jako pierwiastek każdej materii. W tym uniwersum sztuka rzemiosła czy też uprawa ziemi są z nią silnie związane, a co za tym idzie, uzdolnienia magiczne mogą objawiać się dość praktycznie, np. poprzez wyrabianie zwykłych przedmiotów z metali. Autorka mocno rozwodzi się na ten temat i ukazuje, czym tak naprawdę może być magia na co dzień, zwłaszcza, jeśli faktycznie łączy to się z lekko nadprzyrodzonymi zdolnościami, jakie posiada czwórka bohaterów. Wszystko to zawarte jest w lekko sielankowym klimacie Wietrznego Kręgu.

Powieść napisana jest językiem prostym i zwięzłym. Sprawia to, że książkę czyta się błyskawicznie w każdych warunkach, czy to w pociągu, czy w autobusie. Jest to literatura lekka i przyjemna dla czytelnika i może służyć jako dobra forma relaksu. Jednak jeśli ktoś poszukuje większych wrażeń, mrożących krew w żyłach przygód i epickich bitew, to powinien Księgę Sandry omijać szerokim łukiem. Osobiście zaklasyfikowałbym tę pozycję do kategorii „poczytaj mi mamo”, gdyż sądzę, że świetnie by się do tego nadała.

Zbierając wszystko razem, mamy tutaj lekką książkę przygodową dla nastolatków. Świat może nie tyle bardzo oryginalny, co o dobrze określonym środku ciężkości, np. między realizmem a fantastyką, prezentującym magię w sposób ciekawy, nawet lekko tajemniczy, a zarazem spajający wszystko w całość. Jeżeli masz naście lat, to jest to książka zdecydowanie dla ciebie i powinna ci się spodobać. Natomiast starszych czytelników proszę o samodzielne wyważenie, jakiej lektury oczekują. Jeśli mają ochotę na coś lżejszego lub po prostu chęć zapoznania się z nową pisarką, to czemu nie, spokojnie mogą sięgnąć po "Księgę Sandry" (choć wtedy trzeba będzie przeczytać kolejne książki cyklu, gdyż pierwsza część jest jedynie wstępem). Ja sam dawno nie dostałem w swoje ręce powieści o podobnym stylu i chociaż mnie nie zachwyciła, to jednak przeczytałem ją od deski do deski (w półtorej dnia), co może świadczyć tylko i wyłącznie, że czyta się ją naprawdę dobrze i przyjemnie.

Dziękujemy wydawnictwu Initium za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
9.5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...