Krwawe rytuały

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski poniedziałek, 4 kwietnia 2016
okładka, krwawe rytuały

"Akta Dresdena" są w moim odczuciu prawdziwą perełką wśród fantastycznych serii. Po pierwsze – na razie żaden z wydanych w Polsce tomów nie odstawał poziomem od reszty i zapewniał podobną czytelniczą frajdę. Po drugie – przecież wyszło ich już całkiem sporo, sam jestem właśnie po przeczytaniu szóstej części przygód Harry'ego Dresdena, "Krwawych rytuałów". Warto też dodać, że autor książek, Jim Butcher, wcale nie spoczął na laurach. Konsekwentnie realizuje swój cel napisania dwudziestu powieści (!) poświęconych perypetiom maga detektywa (możemy więc zakładać, że ma odpowiednio wszystko zaplanowane i nie pisze pod naciskiem fanów bądź wydawnictwa) oraz nieustannie rozwija fabułę całego cyklu, zapełniając ją zaskakującymi informacjami. Dowodzą tego również "Krwawe rytuały", które nawet w klasycznym kryminalnym śledztwie obierają interesujący i niespodziewany kierunek.

Tym razem Harry Dresden wkracza na plan filmu dla dorosłych, gdzie dochodzi do nagłych i zdecydowanie zbyt przypadkowych śmierci, żeby zakwalifikować je jako zwykłe wypadki. W grę może wchodzić użycie magii, dlatego bohater jest najodpowiedniejszą osobą do odkrycia przyczyn śmiercionośnych zdarzeń i złapania ewentualnego mordercy. Sprawa szczególnie wygląda podejrzenie, bo Harry działa na prośbę swojego przyjaciela wampira, Thomasa, a niewykluczone, że ten nie mówi mu wszystkiego, co wie. Na domiar złego na protagonistę czyha pałająca żądzą zemsty Mavra, więc musi mieć się przez cały czas na baczności. W jaki sposób Dresden wyjdzie z tych tarapatów? Polecam sprawdzić samemu.

Jeśli polubiliście poprzednie odsłony "Akt Dresdena", to nie będziecie rozczarowani "Krwawymi rytuałami". Recenzowany tom jest bardzo podobny do "Śmiertelnych masek" z uwagi na prowadzenie wciągającego dochodzenia, dzięki czemu w książce występuje mniej więcej równy nacisk na gatunek fantasy i kryminał (przykładowo w "Rycerzu lata" było jednak więcej fantasy, a śledztwo nie dawało wyraźnej satysfakcji). Zwroty akcji padają prawie co rozdział, nakręcając fabułę i przyczyniając się do zainteresowania treścią. Będę szczery: powieść skończycie maksymalnie w kilka wieczorów, ponieważ zbyt trudno się od niej oderwać, skoro nieustannie coś się dzieje. Zastoje występują rzadko; pisarz tak żongluje poszczególnymi wątkami, żeby zawsze było ciekawie. Poza tym porusza pikantne tematy, czego przykładem jest ukazanie branży porno – z niewielkimi szczegółami, ale znacznie uatrakcyjniającymi powieść i wyróżniającymi ją od poprzednich tomów. Niestety, nie wszystkie wątki budzą identyczną fascynację i napięcie potrafi czasem siąść, zwłaszcza podczas walk. Na szczęście są to sporadyczne przypadki, a Jim Butcher opisuje starcia lekkim, przyjemnym piórem, nie wdając się w zbędne, potencjalnie nużące drobiazgi.

krwawe rytuały

Humor nadal jest wysokich lotów i dostarcza wiele okazji do śmiechu. Dresden doskonale rozluźnia atmosferę ciętymi żartami i ostrym językiem, sprawdzając się tym samym zarówno w roli narratora powieści, jak i jej nieobliczalnego bohatera. Nikogo pewnie nie zdziwi, że zawsze wychodzi cało z wszelkich kłopotów, ale to urok tej serii, a przecież nie wszyscy pisarze muszą zabijać protagonistów na wzór George'a R. R. Martina. Tutaj o wiele istotniejszą rzecz stanowi sposób, w jaki Harry pokona wroga oraz ponownie ocali swoją skórę. Inaczej ma się sprawa z pozostałymi postaciami, których nie obejmuje żadna ochrona, dlatego ich los nie pozostaje czytelnikowi obojętny. Poboczne sylwetki – wśród których nie brakuje nowych charakterów, będących kolejnym elementem dalej rozbudowywanego świata – są intrygująco tajemnicze, skrywają kilka sekretów i odpowiadają za tworzenie fantastycznej, pełnej ciągłego zagrożenia atmosfery. Na szczególną uwagę zasługuje kreacja kobiet przedstawianych zazwyczaj jako piękne, atrakcyjne i zarazem piekielnie niebezpieczne jednostki. Mnie taka wizja odpowiada, lecz niektórzy mogą odczuwać znużenie częstym stosowaniem jednego szablonu.

"Krwawe rytuały" podobają mi się przede wszystkim z jednego powodu: opisują istotny rozdział w życiu maga detektywa, w którym mogą nastąpić zmiany. I to się chwali, bo seria nie stoi w miejscu, tylko – jak wspominałem we wstępie – stale się rozwija. Do tego pojawia się parę odpowiedzi na pytania, towarzyszące czytelnikom od pierwszego tomu, "Frontu burzowego". Książka posiada więc wszystko, co powinna – absorbującą fabułę, bohatera z poczuciem humoru, dużo sarkazmu, zajmujące postaci, przyjemny styl, ważne wiadomości o świecie i Dresdenie oraz konkretne zwroty akcji. Zachęcam do zaznajomienia się z niniejszym tomem – zdecydowanie jest tego wart.

Dziękujemy wydawnictwu MAG za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8,5  
Ocena użytkowników 9,33 Średnia z 3 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...