riese

Królewski wygnaniec

Od pewnego czasu miałam ogromną ochotę przeczytać coś w stylu dość klasycznego fantasy – takiego z dobrymi królami, złymi barbarzyńcami itp. Według opisu wydawcy taki właśnie jest "Królewski wygnaniec", nowość Galerii Książki, napisany przez Fionę McIntosh. Od razu zaznaczę, że również przez ten opis nie miałam wielkich oczekiwań względem tej pozycji. Spodziewałam się nieskomplikowanej, prostej fabuły, gdzie dobro jest dobre, a zło złe. Bez wielkich twistów fabuły czy wielowarstwowych intryg.

Królestwa Koalicji Denova zadrżały, kiedy zły i okrutny przywódca barbarzyńców Loethar przekroczył ze swoimi wojskami granicę i z niebagatelnym impetem ruszył prosto do "serca" królestwa Penraven, siedziby Valisarów. Potężny ród Valisarów według legend skrywa niesamowity sekret – magiczny dar, dzięki któremu są w stanie zawładnąć ludzkimi sercami. Tego właśnie pragnie Loethar i to właśnie wymyka mu się z rąk, razem z ucieczką młodego następcy tronu, kiedy podbija Brighthelm – główną twierdzę Penraven. Jednak tyran nie zamierza tak łatwo dać za wygraną i rozpoczyna brutalny pościg za księciem Leonelem, aby odebrać mieszkańcom podbitego królestwa wszelką nadzieję i zmieść ród Valisarów z kart historii. I nie ucieka przy tym od rozlewu krwi, a także mnóstwa naprawdę drastycznych scen.

Tom pierwszy trylogii Valisarów jest zatem ogromnym wstępem do nadchodzących wydarzeń, które gwałtownie zmienią historię Koalicji Denovy. Można by się zatem spodziewać obfitych opisów wprowadzających całkiem nowe uniwersum. Tak niestety nie jest. Właściwie wszelkich opisów w książce jest niewiele, a i te, które są, pozostają dość skąpe. Język powieści nie należy do najbarwniejszych, jest raczej twardy i surowy, co jednak posiada także swoje zalety. Większość treści to dialogi, które niestety również są dalekie od przebiegłych gier słownych. Są przydługie i umiarkowanie wciągające. W całej książce bardzo brakowało mi szerszych opisów kultury oraz zwyczajów Denovy czy chociażby postaci. Szczególnie to odczułam, kiedy mniej więcej w połowie powieści fragment opisu Valyi zaburzył moje dotychczasowe wyobrażenie o kochance Loethara. Do tego jedyny zwrot fabuły, związany z Freathem jest od samego początku dość prosty do rozszyfrowania, wręcz do tego stopnia, że zastanawiałam się, na ile jego jawność wynikała z braku umiejętności opisania, a na ile było to zamierzone. Wątpić w to każe cała konstrukcja postaci Freatha – jako biegłego dyplomaty, niemalże podwójnego szpiega, a także dalsze części książki.

Nieco ciekawsza jest konstrukcja postaci. Chociaż nie są one zatrważająco wielowymiarowe, mają pewne rysy sprawiające, że nie są tylko papierowymi figurkami na sznureczkach przywiązanych do palców pisarki. Nie zaskakują decyzjami sprzecznymi z ich charakterem, jednak chociażby książę Leonel wyraźnie zmienia się z biegiem historii. Paradoksalnie najciekawszy wydaje się sam Loethar, opisywany głównie jako tyran, do tego pozostający bezsprzecznie brutalny, ma jednak jakąś tajemniczą nutę zagubionej duszy. Ponadto jego motywacje, chociaż teoretycznie wyraźnie opisane, wydają się mieć jeszcze inny wymiar.

"Królewski wygnaniec" nie jest zatem powieścią zaskakującą, ani obfitującą w ciekawe zwroty akcji. Ma jednak solidną dawkę średniowieczno-podobnego klimatu i jak na początek wydaje się dość ciekawa. Mam nadzieję jednak, że tak jak w pierwszym tomie akcja rozwija się stopniowo (pierwsza część książki jest straszliwie nudna, jednak później, mniej więcej w drugiej połowie, robi się coraz bardziej wciągająca), wraz z rozwojem historii Fiona McIntosh również rozwinie skrzydła, a zapowiadane dwie kolejne części będą jeszcze lepsze. Powieść polecam z umiarkowanym entuzjazmem, jednak jestem pewna, że miłośnicy tego typu fantastyki będą nią zadowoleni.

Dziękujemy wydawnictwu Galeria Książki za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
4,5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...