Król Demon

W ciągu ostatniej dekady nastąpiła dosłowna eksplozja nowych książek i pisarzy gatunku fantasy. Choć księgarnie wydają się być skłonne do dzielenia książek fantasy na osobne sekcje dla dzieci i młodzieży, sporo dorosłych mimo wszystko zabiera się za takie lektury. Skutkuje to tym, że ogólna jakość pisania zmieniła się i w wielu przypadkach stała się bardziej dojrzała. Jednym z dobrych przykładów takiej tendencji może być Cinda Williams Chima, której twórczość zalicza się do “Young Adult fantasy”, lecz z przyjemnością może być czytana przez każdego. Amerykańska pisarka, której książki cieszą się sporą popularnością, debiutuje w Polsce pozycją „Król Demon” – pierwszą częścią czterotomowej serii.

„Światem równoległym” w Królu Demonie jest Siedem Królestw, kraina z kilkoma podobieństwami do czasów średniowiecza. Pojawiają się więc tu zamki i slumsy, pofalowane wzgórza i lasy, oraz całe społeczeństwo skupione na ochronie linii królewskiego rodu. Świat ten nie jest jednak idealny. Ma swoją mroczną historię, podczas której o mały włos cała kraina nie została zniszczona przy pomocy magii. Działo się to tysiąc lat wcześniej, kiedy tytułowy Król Demon zniszczył Królestwa w czasie, który został później określony Rozłamem. Z powodu dzikiej mocy pojedynczego maga płonęły ziemie, a wszyscy czarownicy zostali uznani za wrogów. Taki rozwój sytuacji doprowadził do wielkich zmian w prawie oraz do magicznego powiązania Królowej i każdej jej następczyni z najważniejszym obrońcą oraz potencjalnym przeciwnikiem – magiem. Wprowadzone zmiany są opisywane przez pierwszą część książki; mimo iż jest tam niewiele akcji i czytanie trochę się dłuży, to jednak ciężko byłoby zrozumieć fabułę, nie znając pewnych „prawnych” aspektów zawartych na początku powieści.

W tych oto okaleczonych Królestwach zaczyna się historia dwóch, całkowicie od siebie różnych protagonistów. Pierwszym z nich jest młody człowiek, nazywany Hanem Alisterem lub Bransoleciarzem (znany pod takim przydomkiem poza Klanami). Bransoleciarz jest dość pechowym imieniem, gdyż po urodzeniu otrzymał srebrne bransolety, których w żaden sposób nie może usunąć. Jako były „lord” slumsów, Han posiada znakomitą opinię w mieście, lecz w klanach jest „tylko” szanowany. Wiele kilometrów dalej, na całkowicie różnym szczeblu drabiny społecznej, otrzymujemy kolejny punkt zainteresowania, a jest nim córka Królowej. Księżniczka Raisa jest następczynią tronu, piękną, młodą kobietą zbliżającą się do pełnoletności. Jest ambitna, inteligentna (podobnie jak jej ojciec), lecz mimo to nie mniej kokieteryjna niż jej matka. Linia rodu Raisy wywodzi się od Królowej Hanalei, więc jej status ma swoje koszty. Dziewczyna jest poważana, ale również oczekiwania wobec niej często nie pozwalają jej na podejmowanie własnych decyzji. Zbliża się Dzień Imienia Raisy (po którym prawnie będzie mogła wziąć ślub) i wie, że jej przyszły małżonek zostanie wybrany przez wzgląd na polityczne dywagacje.

Większa część tej książki skoncentrowana jest na tajemnicy i budowaniu napięcia. Początkowo wątki głównych bohaterów (Hana i Księżniczki Raisy) nie są ze sobą powiązane, ale, jak łatwo się domyślić, w jakiś mniejszy czy większy sposób wątki te spotkają się. W książce także pojawiają się romanse, których konsekwencje będą prawdopodobnie odczuwalne podczas całej serii. Zakończenie książki jest solidne i w świetny sposób zachęca do sięgnięcia po kolejną część. Tak czy inaczej, jest to radosna opowieść, która dostarcza wiele tematów do zainteresowania, powodujących że czytelnik będzie usatysfakcjonowany powieścią. Pojawia się wiele motywów zapowiadających nadejście ciekawych historii i przemyśleń. Jest to dopiero pierwsza cześć, ale mam nadzieję, że kolejne będą przynajmniej tak dobre jak ta i nie otrzymamy upychaczy w stylu „Łotra” Trudi Canavan…

Cinda Williams Chima tchnie w swoje pisanie humor, akcję oraz napięcie. Postacie przez nią wykreowane mają silną osobowość, zadowalającą złożoność oraz wystarczająco „nowoczesnego posmaku”, aby czytelnik mógł czuć się w pełni usatysfakcjonowany. Uniwersum Siedmiu Królestw jest świeżym światem, z ciekawą scenerią oraz całkowicie różnym zestawem zasad. Książka liczy sobie blisko 550 stron, co jak na literaturę młodzieżową wydaje się dość sporo, jednak bez obaw, jest to ten typ książki, od którego ciężko się oderwać (poza wspomnianymi wcześniej kilkoma początkowymi rozdziałami – jednak z każdym kolejnym jest coraz lepiej). Po zakończeniu pozostał niedosyt i z wielką chęcią czekam na wydanie kolejnej części.

Dziękujemy wydawnictwu Galeria Książki za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7
Ocena użytkowników
6,5 Średnia z 7 ocen
Twoja ocena

Komentarze

0
·
"Król demon" bardzo mnie zdziwił. Początkowo był dosyć nudny i ledwo przeczytałem 100 stron. Potem wciągnął mnie i przeczytałem go w dwa dni (200 stron wieczorem i reszta następnego dnia rano). Zakończenie, jak wspomina autor recenzji, jest solidne, ale nie czuję po nim niedosytu. Mam wrażenie, że "Król demon" to prolog czegoś wielkiego, więc nie mogę się doczekać dnia, kiedy wpadnie w moje ręce drugi tom. Jedyne, co mnie razi to bohaterzy. Raisa przypomina jakąś napaloną (nie mogłem znaleźć innego określenia) nastolatkę. Ciągle tylko, by się całowała itk. Często się zastanawiałem czy nie czytam jakieś książki dla nastolatek. Han też ma jakieś dziwne zapędy. Wszystko by jeszcze było w porządku, gdyby nie wrażenie, że to wszystko a) jest niepotrzebne b) wciśnięte w powieść na siłę. Co do fabuły to jest schematyczna i praktycznie nic tak dużego się nie dzieje, a mimo to "Król demon" ciekawi i wywołuje wielkie napięcie. W książcee podobają mi się także klany - dosyć ciekawa wersja Indian. Krótko mówiąc: "Król demon" jest fajną książką, którą polecam, bo, mimo że jest wiele lepszych tytułów, to ten oferuje szybką akcję, krótkie opisy i interesujący świat, przez co jest znakomitą odskocznią od czegoś "grubszego". Ocena: 7,5/10

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...