Dziki Ląd

3 minuty czytania

dziki ląd

Najsłynniejszą książką o wampirach jest "Dracula" Brama Stokera, przedstawiciel powieści epistolarnej. Zasadne wydaje się tym samym, że "Dziki Ląd", komiks łączący tematykę krwiopijców z indyjskimi demonami, opiera się głównie na narracji listownej. To za jej sprawą charakteryzowane są postacie, przywiązujące się do siebie i emocjonalne.

Opowieść rozgrywa się w latach 60. XVIII wieku. Brytyjska ekspansja na ziemiach indyjskich przeplata się z rywalizacją niebezpiecznych istot z różnych kontynentów. Po jednej stronie wampiry, po drugiej demony. W tym rozgardiaszu nie brakuje konfliktów natury wojennej, a nawet odpowiednika Van Helsinga. Smakowita mieszanka? Na pewno ładnie pachnąca.

To już druga z kolei pozycja – po "Indyjskiej włóczędze" – zabierająca czytelnika w egzotyczne rejony. Właściwie, czemu nie, nie zauważam przesytu, a w dodatku "Dziki Ląd" prezentuje inny rodzaj opowieści, bo łączącej klasyczną grozę, brytyjskie wpływy w Indiach i nadnaturalną miłość. Coś innego i pozostaje tylko odpowiedzieć, na ile dobrego.

Najpierw muszę powiedzieć, że nie do końca tego się spodziewałem. Hołd dla "Draculi" w porządku, tylko że postacie idą w niepodobającą mi się czułostkowość, co z perspektywy czytelnika nie ma uzasadnienia, bo widzi on już wytworzone relacje, a nie relacje tworzące się. Gdy mówimy o kilku takich więziach na przestrzeni całego albumu, do tego bez wyraźnego rozwijania się, zamienia się to w problem umowności – trzeba przyjąć istotne motywacje na wiarę. Ogólnie jednak wampirze kreacje, choć z sentymentalnym "Wywiadem z wampirem" czy operującą kiczem "Czystą krwią" nie mogą się równać, są tak w klasycznym duchu wykonane, że można chętnie im kibicować. Tylko że to nie są główni bohaterowie, a czarne charaktery.

dziki ląddziki ląd

Główny bohater (ten, na którym historia skupia się najbardziej) to taka kreacja jak z "Pięknej i Bestii", w której Bestia jest pozbawiona pazurów – pod względem charakterologicznym, bo w walce jest zabójcza – a Piękna okazuje się dużo ciekawsza, lecz jej potencjał nie został w pełni wykorzystany. Boleję nad tym, bo nieśmiertelny demon powinien oferować więcej niż "honor, miłość, przywiązanie", które stanowią oklepany zestaw cech. Wypuśćcie go na żer, pokażcie jego gniew, dzikość – to wszystko jest takie stępione. To w końcu dotyczy też samej historii, która mogłaby przybrać bardziej odważny obrót, a której refleksje rozmazują się niczym postacie na tle wydarzeń z przeskokami w czasie.

Za to świetnie wypadają konfrontacje między bohaterami. Twórcy budują napięcie przed starciami i chociaż kibicowałem nie tym, co trzeba, to i tak niecierpliwie wyczekiwałem rozwiązań konfliktów. Na trochę zbyt dalekim planie odbywają się polityczne sprawy, ale jeśli się zastanowić, łączenie miłosnych wątków z wojennymi to domena melodramatów (np. "Wzgórze nadziei") – coś z tego więc jest, choć w małym stopniu, bo na tyle motywów komiks mógłby być dwa razy dłuższy. Nie zapominajmy o indyjskim i londyńskim klimacie, ponieważ akcja dzieje się w tych dwóch miejscach. Znów więc klasyczna groza łączy się z egzotyką, gotyckie lokacje z dżunglą, w mrocznej kolorystyce i z nieszczędzeniem dynamicznych scen akcji. Sumit Kumar i Vittorio Astone wykonali znakomitą robotę.

dziki ląd

Niestety "Dziki Ląd" jest przypadkiem, który większy entuzjazm wywołuje ilustracjami niż scenariuszem. To nadal niezły komiks, mogący skusić do lektury miłośników orientalnej kultury, stającej w szranki z brytyjską grozą. Bokiem wyszły różnorodne konwencje w jednym albumie – zabrakło stron, żeby każdą odpowiednio rozwinąć, aby nie przyjmować miłosnych uniesień na wiarę czy więcej wyciągnąć z motywów grozy. Czasem lepiej zmniejszyć liczbę wątków, a zadbać o ich jakość, która w "Dzikim Lądzie" waha się między przeciętną a dobrą.

Dziękujemy wydawnictwu Lost In Time za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
6
Ocena użytkowników
6 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...