Green Arrow

green arrow

Jeszcze dekadę temu mało komu przyszłoby do głowy, że Green Arrow dołączy do grona najbardziej rozpoznawalnych herosów ze stajni DC Comics, chociaż postać Olivera Queena powstała raptem dwa lata po Batmanie.

Duża w tym zasługa serialu "Tajemnice Smallville", w którym Zielona Strzała pojawiał się gościnnie i wystąpił łącznie w kilkudziesięciu odcinkach. W 2012 roku Robin Hood z DC Comics otrzymał własną produkcję, która liczy sobie już osiem sezonów i za sprawą ogromnej popularności przyczyniła się do powstania kolejnych telewizyjnych tytułów, m.in. "Flasha" czy "Supergirl".

W Polsce uzbrojony w łuk komiksowy bohater także poczyna sobie coraz śmielej. Fani mogą sięgnąć po pozycje wydane w ramach "Wielkiej Kolekcji Komiksów DC", serię wydawaną w ramach "DC Odrodzenie" albo recenzowany album autorstwa Jeffa Lemire'a i Andrei Sorrentino. Ten ostatni to pierwsze tak okazałe wydanie poświęcone postaci Green Arrowa na rodzimym rynku.

Stellmoor International przejmuje korporację Queen Industries, którą po śmierci Roberta Queena – ojca Olivera – zajął się Emerson, przyjaciel rodziny. Podczas kłótni o kompetencje Emerson zostaje zabity przez obcego łucznika, ale podejrzenie pada na Olivera. Chwilę potem heros zostaje bez firmy i środków pieniężnych, a na dodatek musi ujść z życiem w pojedynku z przeciwnikiem posługującym się tym samym orężem, co on sam.

Na ponad czterystu kolejnych stronach Jeff Lemire sięga do korzeni Green Arrowa, wielokrotnie odwołuje się do pobytu Olivera na wyspie, bez którego nie stałby się obrońcą Seattle, i przywołuje postacie znane fanom dawnych komiksów lub serialu z łucznikiem, jak Hrabiego Vertigo i Johna Diggle'a. Znałem dorobek kanadyjskiego scenarzysty, dlatego liczyłem na porządnie nakreślone charakterystyki bohaterów i tu się nie rozczarowałem. Dostajemy dobrze skrojone portrety tak pierwszoplanowych, jak i pobocznych figur. Oczywiście pierwsze skrzypce odgrywa sam Queen. Pomimo stażu jako Green Arrow i tak niejako na nowo musi znaleźć w sobie motywację i odkryć rodzinną spuściznę, przeplatającą się z losami wielu innych osób i sekretnych stowarzyszeń. Z tego względu to ciekawa propozycja godna uwagi zarówno fanów herosa, jak i czytelników dopiero chcących poznać historię Olivera Queena. Lemire zręcznie wplata informacje, które dla niezaznajomionych z genezą postaci mogą być niejasne. Na pierwszych kilkudziesięciu stronach przypominanie ostatnich wydarzeń bywa lekko męczące, lecz to unaocznia fakt, że komiks był pierwotnie publikowany w modelu zeszytowym i kto wie, być może nie zakładano, że popularność umożliwi Kanadyjczykowi rozpisanie aż tak rozbudowanej historii.

green arrowgreen arrow

W gronie artystów pracujących nad serią pojawiły się nazwiska Andrei Sorrentino, Matta Hollingswortha i Marcela Maiolo. Największe brawa należą się pierwszemu z wymienionych twórców. Włoch znakomicie kadruje wydarzenia, rozplanowuje plansze na różne sposoby – raz częstuje czytelników serią poziomych pasków, aby kiedy indziej zaserwować całostronicowy obraz. Artyści grają intensywnymi barwami i budują kontrast odcieni zieleni z bardziej jaskrawymi kolorami. Efekt jest więcej niż zadowalający.

"Green Arrow" to komiks udany tak od strony kreacji postaci, jak i rozwoju opowieści mocno zakorzenionej w mitologii herosa. Lemire urozmaicił elementy, które mogłyby znaleźć się właściwie w każdym superhero, silnymi akcentami charakterystycznymi dla historii łucznika, dzięki czemu to nie generyczne trykociarstwo, którego znajdziemy na pęczki w księgarniach. Jednak nie sposób pisać o dziele przełomowym czy wybitnym. Ostatecznie "Green Arrow" to bardzo porządnie skrojona i satysfakcjonująca opowieść, pełna zwrotów akcji, dobrze napisanych postaci i obleczona w świetne ilustracje – album do polecenia fanom Queena oraz pokazania osobom wzdrygającym się na myśl o superbohaterach.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe
7,5
Ocena użytkowników
7,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Wczytywanie...