riese

Hellboy #5: Zew ciemności. Dziki gon

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski niedziela, 24 marca 2019
hellboy: zew ciemności. dziki gon

Spotkałem się z komentarzem, że Hellboy to superbohater – komentarz dotyczył zwiastuna filmu, a nie komiksu, który Piekielnego Chłopca przedstawia zupełnie inaczej. W nim Hellboy to współczesny heros, tyle że nie półbóg, lecz półdemon. Heros żyjący w świecie, w którym stykają się bogini grecka Hekate, Rasputin, Baba Jaga, dziki gon i inne postacie z legend, mitów, fantastycznych historii – i one wszystkie są żywe, prawdziwie pradawne, niezmącone postępem technologicznym i brakiem wiary ze strony ludzi.

Mike Mignola tworzy bardzo rozbudowaną mozaikę. Tworzył ją w wielu opowieściach, które (jak przyznaje w posłowiu) zaczynały mu się rozrastać, łączyć i wpływać na główny wątek całej serii. Dlatego piąty tom nieustannie odwołuje się do tego, co było wcześniej. Wspominane są dawne wydarzenia i postacie albo powracają znane osobistości. Zbliża się przeznaczenie, które tropi Hellboya podobnie jak bohaterów starożytnych tragedii, a przy tym historia jest cudownie zanurzona w epickim fantasy.

Nie bez przyczyny akcja "Hellboya" ostatnio odgrywa się bez udziału zwykłych ludzi. Hellboy tuła się po świecie, jest podróżnikiem uciekającym od przeznaczenia i być może własnej natury. Gra w karty z duchami, trafia do innego świata – wtedy najmocniej czuć niezwykłość i rozmach wydarzeń – gdzie zemsty na nim szuka Baba Jaga. Później opowieść zanurza się jeszcze w podaniach arturiańskich, które zręcznie zostają wpisane w wielkie uniwersum. Powraca też temat pochodzenia bohatera, ale tym razem twórca więcej uwagi poświęca matce Hellboya.

hellboy: zew ciemności. dziki gon

Bez wątpienia scenariusz robi niesamowite wrażenie, jednak docenić można go jedynie przez lekturę całej serii, tom po tomie. Wtedy dopiero zauważa się, jak wiele nici łączy Mike Mignola, często takich, które wydawałoby się, że nie będą miały wielkiego wpływu na wygląd tworzonego gobelinu. Piąta odsłona "Hellboya" jest tego wszystkiego kulminacją, której wielki finał nadejdzie w "szóstce". Dzięki temu dochodzi do spektakularnych, pełnych rozmachu starć – tym właściwie jest "Zew ciemności". On nie tylko naprowadza wątki na nową, fascynującą drogę, lecz także ukazuje konfrontację. Za to "Dziki gon" kontynuuje obrany kierunek i odkrywa największe tajemnice.

Pieczę nad rysunkami sprawuje nowy ilustrator, Duncan Fegredo. To świetny wybór, ponieważ styl Fegredo jest bardzo podobny do Mike'a Mignoli. Świat "Hellboya" widziany jego oczami okazuje się tak samo tajemniczy i mroczny, a sceny przedstawiające dawne zdarzenia mają taki charakter, jakby zostały wzięte wprost z historii świata. Jednocześnie Fegredo kreśli więcej detali, więc nie można powiedzieć, że tylko naśladuje Mignolę.

hellboy: zew ciemności. dziki gonhellboy: zew ciemności. dziki gon

Z zaskoczeniem zdałem sobie sprawę, że wątki z tego tomu pojawią się w najnowszym filmie o Hellboyu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż zmieszanie historii i postaci, bez cierpliwego budowania świata jak ma to miejsce w komiksie, poskutkuje chaosem. Ale to mało ważne, skoro można sięgnąć po pierwowzór, który coraz bardziej zachwyca złożonością i przepychem wielkiej opowieści z już kultowym bohaterem na miarę Conana czy Herkulesa. Czapki z głów.

Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników 9 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...