mass-effect-andromeda-inicjacja

Amazing Spider-Man #3: Spiderversum

Marcin "Amaro" Martyniuk sobota, 9 czerwca 2018
amazing spider-man: spiderversum

Spiderversum rozpoczęło się nie najlepiej i to dosyć delikatne stwierdzenie. Mnóstwo chaosu – wynikającego ze zdecydowanie za długich i często nic niewnoszących dialogów, wielu Spider-Manów z różnych wymiarów oraz nikłych wyjaśnień przedstawionej sytuacji – nie pomagało w odbiorze opowieści. Finał eventu zaczyna się lepiej, lecz czy można mówić o bardzo dobrym tytule?

Historia o Tkaczach i Dziedziczących dobiega końca. Wydaje się, że ci drudzy mają ogromną przewagę i nawet połączone siły Spider-Manów nie są w stanie tego zmienić. Pojawia się jednak nadzieja dla Pająków.

Spiderversum od początku ma problem z ogromem wszystkiego. Tak postaci i niepotrzebnych dialogów, jak i licznych niedopowiedzeń wynikających z konstrukcji fabuły. Naturalnie niedopowiedzenia mogą być interesujące i w większym stopniu zaangażować czytelnika niż wykładanie wszystkich kart na stół, lecz w tym przypadku było ich – niedopowiedzeń – za dużo. W nowym albumie już na początku dostajemy parę odpowiedzi na nurtujące nas pytania, dzięki czemu kontynuowanie historii jest mniej bolesne. Jednak uzyskanie wyjaśnień w pełni odsłania inną, jeszcze poważniejszą wadę – cały event związany ze Spiderversum to tak naprawdę prościutka historyjka, która przez natłok charakterów i swoisty bełkot o Dziedziczących, Tkaczach i wymiarach próbuje udawać coś więcej niż nieskomplikowaną nawalankę. Niestety z marnym skutkiem.

Na pewno zawodzą sami Dziedziczący, o których trudno pisać w superlatywach. Niby posiadają jakieś moce, ale nie do końca wiadomo jakie. Poza tym Dziedziczący nie przepadają za sobą i łączy ich głównie głód.

Właściwie znalazłem jedynie trzy zalety strony fabularnej. Pierwszym jest sam fakt przedstawienia tak wielu i tak różnorodnych Pająków. Ostatecznie dostajemy m.in. Spider-Świnię czy Spider-Małpę, i choć trudno mówić o jakichś specjalnych walorach, które wnoszą do opowieści, to jednak jest to pewna ciekawostka. Szeroka gama Spider-Manów sprawiła, że ktoś musiał im przewodzić, co doprowadziło do całkiem przyzwoicie ukazanej rywalizacji naszego "głównego" Pajęczaka i Otto Octaviusa, aczkolwiek i tu można było pokusić się o rozwinięcie wątku. Pewne zainteresowanie budzi także Strażnik Krosna, stojący na straży wymiarów.

amazing spider-man: spiderversumamazing spider-man: spiderversum

Strona graficzna wypada lepiej, choć Giuseppe Camuncoli i Olivier Coipel nie do końca sobie poradzili. Upychanie tylu Spider-Manów na małych kadrach to w dużej mierze konsekwencja scenariusza. Pająki niejednokrotnie zlewają się w czerwono-niebieską masę. Niektóre sceny mogą się jednak podobać, bo panowie zadbali o dynamikę starć.

W poprzednich dwóch tomach scenarzysta Dan Slott próbował ukryć miałkość fabuły za zasłoną tajemnicy i można było się łudzić, że seria zaskoczy nas jeszcze czymś interesującym. Twórcy nie sprostali wyzwaniu, przez co powstała tylko w miarę efektowna opowiastka, mogąca zainteresować jedynie największych fanów Pająka. Inni mogą ominąć ten event szerokim łukiem.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 6  
Ocena użytkowników -- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...