Hotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosny

Marta "Audrey" Nowak środa, 20 grudnia 2017
Hotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosny

Co powstanie z połączenia "Muminków", "Domu dla zmyślonych przyjaciół pani Foster", "Opowieści z Narnii" oraz "Tappiego"? Po pierwsze, nieprzewidywalna mieszanka wybuchowa, po drugie – "Hotel Dziwny", czyli komiks łączący beztroską opowieść dla dzieci z trochę mrocznym (w pozytywnym sensie) klimatem fantastyki.

Hotel Dziwny zamieszkują przeróżne stwory, do których może bardziej pasuje określenie cudaki, bo nie przypominają do końca ani ludzi, ani zwierząt, chociaż trzeba przyznać, że nie sposób ich nie polubić od pierwszych kart komiksu. Pracownicy Hotelu Dziwnego zapadają w sen zimowy i pewnie można by im tego zazdrościć, gdyby nie fakt, że tym razem wyjątkowo coś poszło nie tak. W hotelu zjawiają się goście i bez uprzedzenia budzą bohaterów z zimowego letargu, gdyż kalendarz wskazuje co prawda wiosnę, tylko za oknem wciąż panoszy się zima i wszystko wskazuje na to, że nie ma ochoty łatwo ustąpić. Mieszkańcy postanawiają zatem wyruszyć w podróż, odnaleźć Pana Wiosnę i przywrócić tradycyjny porządek. W sumie nie za bardzo mają wybór, bo nagle obudzeni są głodni, goście oczekują należytej obsługi, a hotelowa spiżarnia świeci pustkami...

Dobra książka dla dzieci musi być ciekawa dla dwóch grup czytelników – dzieci, bo to z myślą o nich się ją tworzy i dorosłych, którzy też powinni mieć jakąś przyjemność z lektury. Z komiksami stworzonymi dla młodszego odbiorcy jest tak samo i na szczęście "Hotel Dziwny" w stu procentach realizuje ten postulat. Maluchy znajdą tutaj wciągającą, ciekawą opowieść przygodową z wątkami fantastycznymi. Grupą poszukiwaczy Pana Wiosny rządzi Marietta wspierana przez Celestyna, ale najczęściej odzywa się wszystkowiedzący, wiecznie otoczony książkami pan Leclair, natomiast najwięcej zamieszania robi wokół siebie Kaki – dziwne, futrzaste stworzenie, nieprzypominające zbytnio żadnego znanego mi zwierzęcia. Jakby tego było mało, na czas podróży hotel zostaje pod opieką pracującego w recepcji zielonego ducha, który zna na pamięć całą księgę gości – co nie powinno dziwić, jeśli weźmiemy pod uwagę, że jak sam stwierdza, on jest księgą gości.

Hotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosnyHotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosny

Zakończenie jest oczywiście przewidywalne, ale cała opowieść została napisana zgrabnie, dzięki czemu nie stanowi to żadnej ujmy. Dorośli mogą po prostu czerpać przyjemność z lektury tak samo jak ich pociechy. Jednak prawdopodobnie oni bardziej docenią humor autorów, bo co z tego, że Gburowaci zniszczyli wszystkie książki pana Leclaira (tych "kilka", z którymi absolutnie nie mógł się rozstać nawet na chwilę), skoro Kaki uratował ciasteczka. Poza tym dorośli zauważą inwencję twórczą autorów i tłumaczki w tworzeniu nazw bohaterów, jak chociażby Kasandrole, ponieważ połączenie mitologicznej wieszczki Kasandry z trollami sprawia, że otrzymujemy stworki przekazujące tylko złe wieści. Rodzice docenią także na pewno nawiązania do "Muminków" i "Opowieści z Narnii", ponieważ poszukiwania Pana Wiosny do złudzenia przypominają podróż bohaterów serii C.S. Lewisa, którzy cały czas brnęli przez śnieg i słyszeli, że chociaż od lat jest zima, to nie ma Bożego Narodzenia...

Hotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosnyHotel Dziwny #1: Przez zimę do wiosny

Opowieści dla dzieci zwykle wyróżnia pewna wartość dydaktyczna. Ta w komiksie bardzo mi się spodobała, bo jest odbiciem naszego stereotypowego myślenia, któremu poddajemy się niezależnie od wieku. Bohaterowie powtarzają na początku obiegowe opinie o Panu Zimie, który podobno jest przerażający i wszystkich zamienia w lód, a tymczasem okazuje się, że to przemiły człowiek (przypominający trochę znanego z polskiej serii książek dla dzieci wikinga Tappiego), zmęczony zimą, przeziębiony, który marzy o tym, żeby jego młodszy brat w końcu przejął obowiązki, bo zamiast ciągle wypuszczać śnieg, wolałby zająć się ogródkiem.

"Hotel Dziwny" to przede wszystkim wciągająca opowieść z pięknymi ilustracjami, która na pewno spodoba się każdemu młodemu czytelnikowi, ale jednocześnie może zauroczyć dorosłego odbiorcę. Pamiętajcie, że po skończonej lekturze trzeba koniecznie upiec (i zjeść) razem z dzieckiem gościnotki – ulubione ciasteczka Kakiego. Przepis znajdziecie na końcu komiksu.

Dziękujemy wydawnictwu Kultura Gniewu za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8,5 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...