niezbednik-maga-z-domu-brooklynskiego

Wbrew Naturze #1: Przebudzenie

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 4 listopada 2017
Wbrew naturze: Przebudzenie

...i wielki zły wilk dmuchał i chuchał tak długo, aż domek ze słomy rozsypał się. Dobrze znamy tę baśń, która pokazuje, kto jest drapieżnikiem, a kto ofiarą w świecie zwierząt. Leslie, niepozorna świnka będąca bohaterką komiksu "Wbrew Naturze", ma sny o wilku – tylko że mają one charakter erotyczny.

Prawo zabrania jednak mieszania się ras. Przychylnością nie cieszą się również związki tej samej płci, jak i single – na tych ostatnich nakładane są wyższe podatki. W innej sytuacji znajdują się pożądane pary, które otrzymują liczne przywileje. Leslie chciałaby sama decydować o swoim życiu, niestety jej oraz innym antropomorficznym zwierzętom ta możliwość została odebrana.

Można pomyśleć, że podczas lektury "Wbrew Naturze" czeka nas duża dawka dramatu ukazana w realiach podobnych do twórczości George'a Orwella. Nie będzie to jednak pełną prawdą. Oczywiście dopatrywanie się w komiksie przesłań o tolerancji jest słuszne, ale nowa pozycja wydawnictwa Non Stop Comics nie wywołuje smutnych wrażeń. Pierwszy tom to bardzo dobra rozrywka z intrygą, tajemnicami i zaskakującymi zwrotami akcji, która wraz kolejnymi stronami coraz bardziej ciekawi. Poza tym dzięki kilku humorystycznym momentom potrafi też poprawić nastrój.

Historia zaczyna się niepozornie – właśnie od snu bohaterki. Później poznajemy jej codzienność i sympatyczną osobowość, aż przychodzi czas na przyspieszenie biegu wydarzeń. Ten wstęp nie jest ani za krótki, ani za długi. Pozwala czytelnikowi wejść w nieznany mu świat oraz polubić Leslie i jej przyjaciół. Mirka Andolfo zręcznie posługuje się problematycznymi sytuacjami, z którymi spotyka się protagonistka, usypiając naszą czujność przed rozpędzeniem akcji. Obyczajowe sceny mają też uwiarygodnić fikcyjne przecież realia. Fantastyka przejawia się tutaj nie tylko w antropomorfizowaniu zwierząt niczym w "Zwierzogrodzie", lecz także w mistycznym wątku i zagadkowych snach (ich celem nie jest umożliwienie psychoanalizy Leslie).

Wbrew naturze: Przebudzenie

Jeśli ktoś w pierwszej kolejności zwraca uwagę na ilustracje, to "Wbrew Naturze" go nie zawiedzie. W komiksie znajdziemy piękne plansze – tak mogłaby wyglądać nowa animacja Disneya, tylko że przeznaczona dla dorosłych. Świat Leslie prezentuje się nowocześnie i zjawiskowo, a przy kreacjach postaci znakomicie udało się połączyć cechy zwierzęce z ludzkimi. Kolorystyka (sporo delikatnego różu) i erotyzm mogą sugerować, że czytamy romans – nic bardziej mylnego. Zresztą nagość zostaje poparta fabułą, a jednocześnie dodaje całości lekkiej pikanterii.

Wbrew naturze: PrzebudzenieWbrew naturze: Przebudzenie

"Wbrew Naturze" już w pierwszej odsłonie budzi niekłamany zachwyt. Losy Leslie są współczesną opowieścią dla dorosłych, ale (niespodziewanie) autorka wcale nie idzie w kierunku dramatu. Jest parę przejmujących chwil, lecz Mirka Andolfo równie duży nacisk kładzie na nieobliczalną fabułę, w której każda wytworzona tajemnica intryguje, odpowiadając za kreowanie przyjemnej, trochę surrealistycznej atmosfery. Jeśliby się zastanowić, to historię można także z powodzeniem traktować jako thriller. Wydawałoby się zwykła bohaterka trafia w sam środek dziwnych zdarzeń, a my wraz z nią nie wiemy, co się, u licha, dzieje – pasuje to do tego gatunku.

Wspominałem już, że zawartość wygląda cudownie?

Dziękujemy wydawnictwu Non Stop Comics za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 8  
Ocena użytkowników 8,25 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

manfret · poniedziałek, 26 marca 2018, 21:29
+1
Ponieważ "skrypt" strony nagle przeniósł mnie z głównej na forum i cały mój post został skasowany, a nie chce mi się już pisać go od nowa to jakoś tak się streszczę. Wbrew naturze to moim zdaniem bardzo dobry komiks, który wciągnął mnie swoim story oraz pieknymi planszami. Nie ukrywam, że Krzyslewy mnie cholernie namówił do nabycia tego komiksiku i nie żałuję zakupu. Opowieść o małej śwince Leslie, która ma erotyczne sny, nie tylko przypomina powieść Orwella, ale też i nasz codzienny świat. Leslie żyje sobie w swoim uroczym domku, ale nagle przyszedł zły wilk w postaci "Państwa" (czyt. rząd) i rozpieprzył jej domek, każąc jej iść się żenić z kimś z własnej rasy. I tu dylemat.... wilk ze snów czy jakaś świnia?

Sama opowieść to dobry mix nie tylko thrillera, ale też dramatu (tych codziennych problemów i nie tylko) oraz komedii. Erotyka? Tylko we snach. Z pewnością romans jest też tuż za rogiem. Nie będę ukrywał, Wbrew naturze wciągnął mnie, daje mu 8,5/10 i czekam na więcej. I naprawdę, piękne plansze. Naprawdę można się nimi zachwycić Minus? Mało stron, ale dodatek na końcu jakoś to rekompensuje

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...