Lone Sloane

Marcin "Amaro" Martyniuk piątek, 30 czerwca 2017
Lone Sloane

Czasem trafiają się tytuły, przy których już po chwili czujemy, że obcujemy z czymś niezwykłym. Dokładnie takie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury pierwszych stron "Lone Sloane'a". Później już tylko utwierdzałem się w przekonaniu, że początkowe wrażenie było trafne.

Krótkie scharakteryzowanie albumu jest zadaniem bardzo wymagającym, a jednocześnie całkiem prostym. Konstrukcja świata, miejsca nad podziw tajemniczego i intrygującego jest tym pierwszym, a przedstawienie zarysu fabuły drugim. Na szczęście określenie "futurystyczna opowieść o przygodach awanturniczego kosmicznego pirata" nie w pełni oddaje charakter tworu, z którym mamy do czynienia.

To zresztą nie pierwszy kontakt polskiego czytelnika z piratem Lone Sloane'm, bowiem Egmont w ramach kolekcji "Mistrzowie Komiksu" już w zeszłym roku opublikował "Salambo" Philippe'a Druilleta, natomiast teraz nadszedł czas na jego kontynuację. Znajdziemy w niej sześć krótkich opowiadań oraz dwa znacząco obszerniejsze. Każde z nich cechuje się fantastycznymi ilustracjami.

Nie da się ukryć, że mimo upływu lat (przygody Lone Sloane'a powstawały od 1966 do 2012 roku) styl francuskiego artysty wciąż nie pozwala oderwać wzroku od komiksu. Czasem w komentarzach do jego prac pojawiają się głosy o tandecie czy patosie wyzierającym z plansz, ale jeśli przykładowe strony zamieszczone przez Egmont nie wywołały u was kręcenia głową, to prawdopodobnie będziecie zadowoleni lub wręcz zachwyceni całym albumem. Już samo założenie, które przyświecało Druilletowi, budzi zainteresowanie. Mowa o zrezygnowaniu z klasycznego podziału strony na mniejsze kadry – w "Lone Sloane" poszczególne rysunki potrafią wychynąć nie tylko poza obszar umownej scenki, wpływając na odbiór innego obrazka, lecz także część z nich pochłania nawet całe stronice. Ba, nie brakuje takich zajmujących dwie strony!

Lone Sloane

Najlepsze jest jednak to, że Francuz nie ograniczył się jedynie do nieformalnej prezentacji swych rysunków, ale też przedstawił na nich rzeczy niezwykłe. Potężne postacie, monumentalne budowle, figury, planety i istoty zdobią większość stron, które zostały przygotowane z ogromną pieczołowitością. Nie sposób nie zatrzymywać się nad ilustracjami stworzonymi z tak dużą wyobraźnią, które są na tyle bogate i tajemnicze, że same opowiadają niejedną historię. A skoro mowa o historii...

W tym aspekcie "Lone Sloane" prezentuje się już słabiej, ale wciąż nieźle. Nad fabułą unosi się mgiełka niedopowiedzeń; niby wiemy, co w danej chwili czyni pirat, wiemy dlaczego, wiemy, kim są postacie, naprzeciw którym staje, lecz jeśli ktoś oczekuje wielowątkowej opowieści budującej szerszy wizerunek protagonisty i jego przeciwników – nie ten adres. Pod tym względem mamy do czynienia ze starą szkołą – najważniejsze jest to, co teraz robi bohater, jego przeszłość czy przemyślenia nie są już tak istotne (lub nie są istotne w ogóle).

Lone SloaneLone Sloane

Odczuwalne jest to również w sposobie prowadzenia historii – narrator tłumaczy czytelnikom, że np. w tej chwili wybucha bomba, podczas gdy scena przedstawia walącą się twierdzę. Nie jest to aż tak irytujące, jak chociażby w przypadku innego klasyka – "Corto Maltese", w którym czasem o niszczycielskiej sile uderzenia pięścią informuje nas nie tylko zamaszysty rysunek, lecz także narrator. Mimo tych niedogodności nie można mówić o komiksie nudnym czy stawiającym tylko na stronę wizualną – poszczególne historie pozwalają nam uzyskiwać strzępki danych o przedziwnym uniwersum, więc odkrywanie niuansów jest naprawdę przyjemnym zajęciem.

"Mistrzowie Komiksu" po raz kolejny mnie nie zawiedli – tym razem w skład tej serii weszły ciekawe opowieści przyozdobione fenomenalnymi ilustracjami. Świat "Lone Sloane'a" skrywa w sobie wiele tajemnic i jego zalet nie są w stanie przysłonić wady wynikające z podeszłego wieku oryginalnego materiału.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 9  
Ocena użytkowników 9 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...