world-of-warcraft-arthas-przebudzenie-króla-lisza

300

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski sobota, 18 marca 2017
300

Bitwa pod Termopilami przeszła do historii. Trudno znaleźć starcie, które byłoby lepiej kojarzone przez ludzi różnej narodowości. Zasługa to już samej natury Spartiatów. Byli urodzonymi wojownikami, wychowywanymi w celu obrony swojej ojczyzny – kto nie mógł pełnić tego obowiązku, ten ginął. Już ich sposób życia imponował – kto więc, jak nie oni, mogli zostać postawieni w beznadziejnej sytuacji, naprzeciw siebie mając dużo liczniejszego wroga, prawie bez szans na zwycięstwo... Mimo to walczących i prawie odnoszących wiktorię – przeszkodziła im w niej zdrada jednego człowieka. Heroiczne zachowanie stało się jednak legendą. Frank Miller posłużył się nią do stworzenia komiksu, dziś należącego do klasyki, a w 2006 roku zekranizowanego przez Zacka Snydera.

Osoby, które wcześniej zobaczyły wspomnianą produkcję, mogą być zaskoczone pierwowzorem. Okazuje się, że film w dużym stopniu rozwinął kwestie z komiksu. Ten ostatni posiada bardziej zwięzły scenariusz, jakby dopasowany charakterem do samych Spartan. Narrator jest oszczędny w słowach, podobnie postacie. Historia natomiast sprowadza się do genezy konfliktu z Persami, zaprezentowania surowego wychowania greckich bohaterów oraz potyczki zwieńczonej wiadomym finałem. Nie znajdziemy żadnych fabularnych niespodzianek. To odtworzenie wydarzeń ze starożytnych czasów, trochę nam je przybliżające, ale bardziej posępne i krwawe, nieposiadające rozbudowanej treści.

300

Taką wizję miał Frank Miller – oryginalną i na pewno wartą poznania (w końcu to klasyk!), ale nie każdy musi się nią zachwycać. Szczerze powiedziawszy, choć dostrzegam w stylu twórcy zalety, to nie do końca trafia w mój gust. Tekst w swoim minimalizmie zdaje się poetycki. Uzupełnia go ponura stylistyka i proste postacie, od dziecka uczone stawiania czoła przeciwnościom i wrogom w jeden sposób – siłą.

Dlatego to nie tyle pojedyncze osoby są frapujące, co grupa Spartiatów. Z jednej strony to odważni i heroiczni wojownicy, ceniący swoją wolność, posiadający imponujące zdolności oraz dokonujący niemożliwego. Z drugiej nadal ludzie, których postępowanie może wydawać się okrutne i złe, nawet prymitywne. Frank Miller kreśli inne czasy, przedstawia je z różnych stron. Starożytność jest pociągająca i posiada wiele fascynujących historii, ale wcale nie była doskonała. W tym świecie niełatwo przetrwać, wymaga wiele od żyjących w nim jednostek.

300

Po drugiej stronie stają Persowie na czele z pewnym siebie bogiem-królem – Kserksesem. To on wraz z Leonidasem i zdrajcą wybijają się na pierwszy plan. Przy czym władca Persów pozostaje wyniosłym despotą z upiorną armią u boku, zaś dwóm Spartanom scenarzysta zdaje się nadawać głębszy rys. W przypadku przywódcy Greków dzieje się to dzięki zaprezentowaniu jego historii, wyróżnieniu oraz ukazaniu go z... romantycznej strony – przynajmniej jak na Spartiatę. To z niego bierze się poetyckość, to on stał się legendą, będąc postacią, która doprowadziła do walki i nie lękała się zarówno wroga, jak i śmierci. Jeśli chodzi o zdrajcę, wiąże się to z przedstawieniem motywacji, które skłoniły go do haniebnego czynu.

Do większej liczby czytelników powinna przemówić warstwa wizualna. Kadry są klimatyczne, sprawiają, że historia przypomina wręcz mit. Wiąże się to ze stosowaniem wąskiej palety kolorów – przeważnie jasnego (żółtego) kontrastującego z czernią, co kojarzy się ze antycznym malarstwem ceramicznym. Pojawia się też czerwień, która wyróżnia Spartan. Stylistyka jest jednolita, a prostokątny format chwilami powoduje wrażenie oglądania epickich obrazów.

300

Frank Miller nie zapomina o mistycyzmie, który także poniekąd stanowi część zamierzchłych wieków. Tworzą go kapłani, król-bóg czy tajemnicze, straszne oddziały Persów. Jest to komiks historyczny, oparty na kulturze Greków i prawdziwym wydarzeniu, lecz przedstawiający je w taki sposób, że bardziej kojarzy się z legendą, opowieścią wysnutą przez autora – co daje bardzo interesujący efekt. Nie wydaje mi się, żebym kogokolwiek musiał namawiać do zapoznania się z nim samodzielnie, ale na wszelki wypadek – dzieło Millera bez wątpienia ma w sobie dużo wyjątkowości, z powodu której nikt nie powinien przejść obok niego obojętnie.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 7  
Ocena użytkowników 7 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...