Jonah Hex #3: Początki

Krzysztof "krzyslewy" Lewandowski piątek, 18 listopada 2016
jonah hex, początki

Dziki Zachód to zawsze wdzięczne miejsce akcji, a samotni mściciele potrafią przykuwać uwagę jako bohaterowie historii. Do tej kategorii komiksów z pewnością należy seria o Jonahu Hexie, w przeszłości skrzywdzonemu przez ludzi i teraz starającemu się samodzielnie wymierzać sprawiedliwość. "Początki" to trzeci tom, opowiadający o jego losach, który spokojnie może wprowadzić do świata łowcy nagród kompletnie nowego czytelnika.

Komiks składa się z trzech epizodów – każdy z nich przedstawia zamkniętą historię. "Zemsta" pełni rolę portretu Jonaha Hexa, przeplatając sceny z teraźniejszości i przeszłości. Te ostatnie uzasadniają aktualne działania protagonisty, dzięki czemu wraz z kolejnymi stronami staje się coraz bardziej wyrazistą postacią. Taka konstrukcja pozytywnie wpływa na odbiór, ponieważ stopniowo wchodzimy w świat Dzikiego Zachodu i, nim się spostrzeżemy, zaczynamy z zainteresowaniem śledzić losy Jonaha. Jak już mówi tytuł, mamy do czynienia z motywem zemsty, ale liczba wydarzeń poprzedzających upragnioną pomstę tworzy na tyle rozbudowaną fabułę, że nie odczuwa się znużenia szablonowością wątku.

Brutalne sceny są częstością, a na szczęśliwe zakończenie nie ma co liczyć. Dziki Zachód zostaje przedstawiony jako miejsce pozbawione sprawiedliwości, bo przecież następne trupy wcale jej nie zapewnią. Tutaj liczy się przetrwanie, a żeby przeżyć, najlepiej zabić swojego wroga, nim on skieruje lufę pistoletu w twoim kierunku. Jest to więc specyficzna rozrywka, drastyczna i z postaciami nieprzebierającymi w środkach, taka, którą pewnie polubią wielbiciele stylu Quentina Tarantino. Dotyczy to również pozostałych epizodów, aczkolwiek nie jestem fanem drugiego z nich, "Ballady o Tallulah Black". Jego konstrukcja jest zbyt prosta i nie może obronić się sylwetką Jonaha, który, choć się pojawia, to ustępuje Tallulah.

jonah hex, początki

Szczerze mówiąc, niezbyt spodobała mi się kreacja kobiety odgrywającej wiodącą rolę – też jest bohaterką tragiczną, ale czuć już w tym pewną przesadę. Rozwój wydarzeń nie przekonuje (jest za bardzo umowny, nawet jak na komiks, w którym jeden mężczyzna pokonuje grupę przeciwników), a epatowanie okrucieństwem zaczęło już mierzić – nie można opierać się tylko na nim, w przeciwnym wypadku otrzymujemy trochę sztuczny twór. Jednak największą słabością "Ballady o Tallulah Black" okazały się ilustracje. Rysunki Jordiego Berneta w "Zemście" dobrze oddawały gwałtowność scen akcji i nawet nie przeszkadzała niewielka szczegółowość, zwłaszcza dalszego planu. Tymczasem styl Phila Noto w drugiej historii można określić jedynie jako fatalny. Rozmyte kolory to strzał w stopę, zaś w połączeniu z momentami kanciastymi ludźmi daje wrażenie dużego niedopracowania.

jonah hex, początki

"Samotny wędrowiec" jest najkrótszy, ale pod względem rysunków wypada zdecydowanie najlepiej. Val Semeiks zadbał o detale, dlatego sceny są bardzo realistyczne. Dawka przemocy zostaje poparta interesującą treścią, która zaskakuje, mimo niewielkiej objętości. Scenariusz zdaje się mówić, że nic nie jest proste, a pozory mogą mylić – wcześniej podobnych przesłań raczej nie uświadczyliśmy. Chociaż poboczne postacie nie dostają dużo czasu, to scenarzyści – Justin Gray i Jimmy Palmiotti – potrafią przedstawić je od intrygującej strony. Wiąże się to z niespodziankami w ich zachowaniu, jasno określonymi motywami lub (w jednym przypadku) tajemniczością, które zostają odpowiednio zaznaczone w dialogach.

"Początki" nadają się na tom startowy, jednak komiksowi brakuje czegoś, co by zachęciło do sięgnięcia po następne odsłony "Jonaha Hexa". Chociaż bohatera dobrze poznaliśmy, to nie da się ukryć, że (jak już zauważył Amaro w recenzji "Mściciela") nie ulega on żadnej przemianie. Nie ma też konkretnego celu, więc poszczególne historie to taka szybka, niezobowiązująca rozrywka, pozwalająca posmakować surowego klimatu Dzikiego Zachodu, gdzie nieraz leje się krew. To może okazać się niewystarczające, żeby na dłużej przyciągnąć czytelników do serii, zwłaszcza jeśli będą trafiały się słabsze fragmenty jak "Ballada o Tallulah Black".

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za dostarczenie egzemplarza recenzenckiego.

Ocena Game Exe 6  
Ocena użytkowników 6 Średnia z 1 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...