riese

Zaginione ogniwo ewolucji BioWare

pięć palców śmierci

Nie ulega wątpliwości, że ludzie, maczający swoje zwinne palce i wykorzystujący swoje giętkie umysły przy tworzeniu komputerowych gier fabularnych, to naprawdę dziwna kasta, która charakteryzuje się ponadprzeciętną fantazją i tryskaniem milionem pomysłów na minutę. Nie trzeba być też omnibusem, aby wykoncypować, iż jedne idee są zwyczajnie genialne, a drugie kompletnie poronione. Wiele pomysłów, zrodzonych dzięki delirycznym uniesieniom i za pośrednictwem lunatycznych myśli szaleńców, trafia do tego drugiego kufra, zwanego koszem na odpadki.

Jeden z właśnie takich projektów zakiełkował kilkanaście lat temu w umyśle Grega Zeschuka, założyciela BioWare, i na kończącej się dziś imprezie DICE, postanowił się nim podzielić.

Mechanika znana z serii „Baldur’s Gate” zmiksowana ze starymi filmami kung-fu? Szalony koncept, ale brakowało naprawdę niewiele, aby gra „Pięć Palców Śmierci” ujrzała światło dzienne. Projekt w głównej mierze opierał się na sprawdzonym systemie, znanym z przygód o Dziecku Bhaala, lecz klasyczne dzieła z Brucem Lee czy Bolo Yeungiem miały odgrywać kluczową rolę dla całego stylu rozgrywki. Przykładowo, każda z cut-scenek, która intensyfikowałaby akcję i posuwałaby historię dalej, byłaby w jakimś stopniu zainspirowana filmem z bogatej biblioteki gatunku kung-fu.

Dlaczego nigdy nie rozwinięto tego pomysłu dalej, niż poza etap zapisania kilku pustych kartek? Ideę tę zwyczajnie storpedowano...

„Zanieśliśmy ten projekt do firmy Interplay, ale wyśmiali nas wtedy na cały budynek.” – zdradza Zeschuk.

Potem jakoś tak się złożyło, że drogi ludzi z BioWare i Interplay się rozeszły, a kilka lat później stworzono grę znaną jako „Jade Empire”, choć stojącą już na zupełnie innych fundamentach. Pamiętajmy jednak o „Pięciu Palcach Śmierci” i wznieśmy czasem nasze puchary pełne miodu za pamięć tego zaginionego ogniwa ewolucji BioWare.

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...