Pewnie zastanawiacie się, czemu was tutaj wszystkich zebrałem. Fuguushoku "Kanteishi" ga Jitsu wa Saikyou Datta" ("Even Given the Worthless 'Appraiser' Class, I'm Actually the Strongest"), czyli od dark fantasy o zemście i niesprawiedliwości społecznej do biseksualnej komedii haremowej z ciekawym światotwórstwem i fanserwisem godnym "High School DXD" z nutką dendrofilii [dewiacja seksualna, w której obiektem seksualnym są drzewa], czyli klasyczny problem Japończyków z trzymaniem się konwencji. Więcej niż średniak, ale do wspaniałości brakuje.

Będę szczery, zacząłem oglądać to anime na początku sezonu i w środku 3. odcinka uznałem, że poczekam aż wyjdzie całość, bo historia, wątek zemsty połączony z bardzo ładną animacją (w tym pięknie zanimowanymi cyckami głównej żeńskiej postaci) dawał nadzieje na wciągającą historię z dreszczykiem... po czym wróciłem do anime parę dni po tym, jak wyszedł ostatni odcinek i można powiedzieć, że przeżyłem szok kulturowy i to na wielu poziomach. Ale zanim szerzej o fabule, to parę słów o moim głównym zarzucie co do serii, czyli o tempie narracji. Anime rozpoczyna się historią zdradzenia głównego bohatera, jego ratunku i treningu w kazamatach lochu, serwując nam wolne, stopniowe rozwijanie fabuły, by nagle przyspieszyć 5-krotnie w kolejnych odcinkach, które całą historię każdej wprowadzonej postaci zamykają w jednym odcinku (poza jednym wyjątkiem). Nie dają czasu widzowi na zaangażowanie się emocjonalne z daną postacią, szybko ją uśmiercają i wracają do kompletowania przesłodkiego haremu.
O fabule, słów kilka
Skoro już o haremie mowa, to pomówmy trochę o fabule. Historia zaczyna się, gdy protagonista, Einz, posiadacz najgorszej z możliwych klas, "rzeczoznawcy", zostaje porzucony przez swoich towarzyszy jako przynęta dla stada piekielnych psów i postanawia skoczyć w przepaść aby uratować się przed straszliwymi kłami rzeczonych psów. Pogodzony ze swoim losem dochodzi do wniosku, że jego życie z góry było skazane na bycie chujowym. Dostajemy wtedy lekki zarys światotwórczy, otóż w rzeczonym świecie mamy dwa rodzaje zdolności: - umiejętności nadawane przez Boginię Ciemności; ten rodzaj podlega treningowi i możliwości rozwoju oraz ma charakter losowy - klasy, tutaj jest już większy problem; teoretycznie są nadawane przez Boginię Świata, w praktyce są dziedziczone po rodzicach. Tworzy to system feudalny, gdzie kiepskie klasy ma większość społeczeństwa, średnie poszukiwacze przygód i ci w miarę zamożni, a najlepsze kupcy i szlachta.
I oto mamy naszego bohatera narzekającego na gówniany świat, w którym dostał najgorszą możliwą klasę, ale zostaje uratowany przez Ducha Drzewa Świata (którego zadaniem w świecie jest produkcja many), Yuri, oraz jej strażniczkę Urszulę, które postanawiają podrasować jego okropną profesję, obdarzając go mega OP zdolnościami, a następnie zamieszkać w jego oku i wyruszyć na podbój Dungeonu w którym się znajdują, by w końcu ruszyć na powierzchnię celem odnalezienia Sióstr Yuri. Czemu? Bo kiedyś było jedno drzewo życia, ale wzięło i mu się uschło (bez spoilerów). Jego rdzeń podzielił się na 9 części i ukrył się w różnych lochach wraz ze swoimi strażnikami.
Największe zalety
Wątek poszukiwania Sióstr i tworzenie haremu to moim zdaniem największy atut tego anime, dzięki któremu tak świetnie się przy nim bawiłem.
Po pierwsze, mamy bardzo oryginalny sposób kolekcjonowania anime dziewczynek. Otóż w oko naszego bohatera został wszczepiony rdzeń Yuri (przypominam, Drzewa Świata), żeby jej duch mógł oddalić się od swojej drzewnej postaci i podróżować razem z Einzem, a każda z sióstr Yuri, która postanawia dołączyć do głównego bohatera, podarowuje mu swój rdzeń i w ten sposób podnosi już i tak zdolności OP bohatera (poważnie, to chyba jeden z najbardziej OP chłopów, jakich widziałem). Ale zanim to się stanie, nasz bohater musi zdobywać rzeczone Dungeony, które są piękne i bardzo kreatywne. Mamy do wyboru zarówno dżunglę, jak i bibliotekę królewską w innym wymiarze. Tutaj jednak, wcześniej wspomniane szybkie tempo narracji nie pozwalało czasami zrozumieć w pełni budowy danego Dungeonu... Co więcej, szybkie tempo narracyjne sprawia, że walki nie są zbyt emocjonujące bądź efektowne. Bohater wchodzi na kilka hitów, pokonuje przeciwnika i koniec.
Po drugie, relacje haremowe są zrobione bardzo dobrze. Każda z sióstr jest prześliczna (moją ulubienicą jest nieśmiała Alice, która przypomina mi trochę Roxy z "Mushoku Tensei") i w odróżnieniu od wielu haremów, które polegają po prostu na łapaniu Pokemonów i do zapomnienia poza główną laską, tutaj każda z sióstr ma swój unikalny charakter oraz buduje relacje z MC. A dodatkowo interakcje sióstr między sobą dają niesamowicie przeuroczy vibe.
No i po trzecie, OPPAI. Mamy zarówno Flat is a Justice, Medium is Premium, jak i Oppai is Truth. Fanserwis jak się patrzy, jednak nie jest on na tyle mocny oraz integralny, żeby móc go nazwać mianem ecchi, ale zarówno fani Oppai, loli bishojo, jak i Bromance będą zadowoleni.
W kierunku podsumowania
Zmierzając już do brzegu, pomimo pewnego zaskoczenia przez przeskok fabularny o 180 stopni, nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowany. Seria zdecydowanie jest czymś więcej niż zapychaczem czy średniakiem. Ma swoje mocne strony, jak światotwórstwo, relacje haremowe, animację, i ogląda się ją bardzo płynnie i immersyjnie. Jeśli komuś nie przeszkadza fanserwis, szybkie tempo narracji i po prostu chce przenieść się do przyjemnego fantasy świata z ciekawymi bohaterami, a wybaczy średnią jakość walk, serdecznie polecam to anime.
Komentarze
Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!
Dodaj komentarz