Fuguushoku "Kanteishi" ga Jitsu wa Saikyou Datta

4 minuty czytania

Pewnie zastanawiacie się, czemu was tutaj wszystkich zebrałem. Fuguushoku "Kanteishi" ga Jitsu wa Saikyou Datta" ("Even Given the Worthless 'Appraiser' Class, I'm Actually the Strongest"), czyli od dark fantasy o zemście i niesprawiedliwości społecznej do biseksualnej komedii haremowej z ciekawym światotwórstwem i fanserwisem godnym "High School DXD" z nutką dendrofilii [dewiacja seksualna, w której obiektem seksualnym są drzewa], czyli klasyczny problem Japończyków z trzymaniem się konwencji. Więcej niż średniak, ale do wspaniałości brakuje.

Fuguushoku \

Będę szczery, zacząłem oglądać to anime na początku sezonu i w środku 3. odcinka uznałem, że poczekam aż wyjdzie całość, bo historia, wątek zemsty połączony z bardzo ładną animacją (w tym pięknie zanimowanymi cyckami głównej żeńskiej postaci) dawał nadzieje na wciągającą historię z dreszczykiem... po czym wróciłem do anime parę dni po tym, jak wyszedł ostatni odcinek i można powiedzieć, że przeżyłem szok kulturowy i to na wielu poziomach. Ale zanim szerzej o fabule, to parę słów o moim głównym zarzucie co do serii, czyli o tempie narracji. Anime rozpoczyna się historią zdradzenia głównego bohatera, jego ratunku i treningu w kazamatach lochu, serwując nam wolne, stopniowe rozwijanie fabuły, by nagle przyspieszyć 5-krotnie w kolejnych odcinkach, które całą historię każdej wprowadzonej postaci zamykają w jednym odcinku (poza jednym wyjątkiem). Nie dają czasu widzowi na zaangażowanie się emocjonalne z daną postacią, szybko ją uśmiercają i wracają do kompletowania przesłodkiego haremu.

O fabule, słów kilka

Skoro już o haremie mowa, to pomówmy trochę o fabule. Historia zaczyna się, gdy protagonista, Einz, posiadacz najgorszej z możliwych klas, "rzeczoznawcy", zostaje porzucony przez swoich towarzyszy jako przynęta dla stada piekielnych psów i postanawia skoczyć w przepaść aby uratować się przed straszliwymi kłami rzeczonych psów. Pogodzony ze swoim losem dochodzi do wniosku, że jego życie z góry było skazane na bycie chujowym. Dostajemy wtedy lekki zarys światotwórczy, otóż w rzeczonym świecie mamy dwa rodzaje zdolności: - umiejętności nadawane przez Boginię Ciemności; ten rodzaj podlega treningowi i możliwości rozwoju oraz ma charakter losowy - klasy, tutaj jest już większy problem; teoretycznie są nadawane przez Boginię Świata, w praktyce są dziedziczone po rodzicach. Tworzy to system feudalny, gdzie kiepskie klasy ma większość społeczeństwa, średnie poszukiwacze przygód i ci w miarę zamożni, a najlepsze kupcy i szlachta.

I oto mamy naszego bohatera narzekającego na gówniany świat, w którym dostał najgorszą możliwą klasę, ale zostaje uratowany przez Ducha Drzewa Świata (którego zadaniem w świecie jest produkcja many), Yuri, oraz jej strażniczkę Urszulę, które postanawiają podrasować jego okropną profesję, obdarzając go mega OP zdolnościami, a następnie zamieszkać w jego oku i wyruszyć na podbój Dungeonu w którym się znajdują, by w końcu ruszyć na powierzchnię celem odnalezienia Sióstr Yuri. Czemu? Bo kiedyś było jedno drzewo życia, ale wzięło i mu się uschło (bez spoilerów). Jego rdzeń podzielił się na 9 części i ukrył się w różnych lochach wraz ze swoimi strażnikami.

Największe zalety

Wątek poszukiwania Sióstr i tworzenie haremu to moim zdaniem największy atut tego anime, dzięki któremu tak świetnie się przy nim bawiłem.

Po pierwsze, mamy bardzo oryginalny sposób kolekcjonowania anime dziewczynek. Otóż w oko naszego bohatera został wszczepiony rdzeń Yuri (przypominam, Drzewa Świata), żeby jej duch mógł oddalić się od swojej drzewnej postaci i podróżować razem z Einzem, a każda z sióstr Yuri, która postanawia dołączyć do głównego bohatera, podarowuje mu swój rdzeń i w ten sposób podnosi już i tak zdolności OP bohatera (poważnie, to chyba jeden z najbardziej OP chłopów, jakich widziałem). Ale zanim to się stanie, nasz bohater musi zdobywać rzeczone Dungeony, które są piękne i bardzo kreatywne. Mamy do wyboru zarówno dżunglę, jak i bibliotekę królewską w innym wymiarze. Tutaj jednak, wcześniej wspomniane szybkie tempo narracji nie pozwalało czasami zrozumieć w pełni budowy danego Dungeonu... Co więcej, szybkie tempo narracyjne sprawia, że walki nie są zbyt emocjonujące bądź efektowne. Bohater wchodzi na kilka hitów, pokonuje przeciwnika i koniec.

Po drugie, relacje haremowe są zrobione bardzo dobrze. Każda z sióstr jest prześliczna (moją ulubienicą jest nieśmiała Alice, która przypomina mi trochę Roxy z "Mushoku Tensei") i w odróżnieniu od wielu haremów, które polegają po prostu na łapaniu Pokemonów i do zapomnienia poza główną laską, tutaj każda z sióstr ma swój unikalny charakter oraz buduje relacje z MC. A dodatkowo interakcje sióstr między sobą dają niesamowicie przeuroczy vibe.

No i po trzecie, OPPAI. Mamy zarówno Flat is a Justice, Medium is Premium, jak i Oppai is Truth. Fanserwis jak się patrzy, jednak nie jest on na tyle mocny oraz integralny, żeby móc go nazwać mianem ecchi, ale zarówno fani Oppai, loli bishojo, jak i Bromance będą zadowoleni.

W kierunku podsumowania

Zmierzając już do brzegu, pomimo pewnego zaskoczenia przez przeskok fabularny o 180 stopni, nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowany. Seria zdecydowanie jest czymś więcej niż zapychaczem czy średniakiem. Ma swoje mocne strony, jak światotwórstwo, relacje haremowe, animację, i ogląda się ją bardzo płynnie i immersyjnie. Jeśli komuś nie przeszkadza fanserwis, szybkie tempo narracji i po prostu chce przenieść się do przyjemnego fantasy świata z ciekawymi bohaterami, a wybaczy średnią jakość walk, serdecznie polecam to anime.

Ocena Game Exe
7.5
Ocena użytkowników
-- Średnia z 0 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
Męczą Cię captche? , a problem zniknie. Zajmie to mniej niż rozwiązanie captchy!
Wczytywanie...