Oko Jelenia: Drewniana Twierdza

Nie ma przyjemniejszego połączenia niż wakacje w Gdańsku i lektura w klimatach XVI-wiecznej Hanzy. Kamieniczki starego miasta, Żuraw Gdański, a obok, podczas byczenia się na plaży, opis alternatywnej rzeczywistości, gdzie codziennością są portowe domy z drewna w Tyska Bryggen. Naprawdę ciężko mi sprecyzować, co tak pociąga mnie w tym kupiecko-morskim klimacie, tym bardziej, że z równym prawdopodobieństwem może chodzić właśnie o całokształt. Do rzeczy jednak...

Poprzedni tom – Srebrna Łania z Visby – pozostawił nas w pełnym napięcia, acz niezbyt obiecującym momencie. Marek, jeden z trójki głównych bohaterów, dostał... „kulkę w łeb”. Czy przeżył? Sprawa rozwiązuje się po kilku stronach, także mam nadzieję, że nie popsuję wam zabawy odpowiadając – tak. Dzięki nanotechowi, który błyskawicznie leczy mechaniczne uszkodzenia, wylizuje się ze swoich ran dość szybko. Oczywiście, ku zdziwieniu otoczenia. Tymczasem Staszek i Hela kostnieją gdzieś na szlaku między Nidaros a Uppsalą, kurując się po walce z tajemniczymi wilkami. Cała sprawa okazuje się znacznie bardziej skomplikowana, niż można było stwierdzić na początku. Przypomina nieco górę lodową, o którą, niczym "Titanic", rozbijają się nasi bohaterowie. Liczba ofiar? Jedna.

W przeciwieństwie do poprzednich dwóch tomów, ten nie kręci się wokół wykonania jednego z zadań wrednej łasicy. Ta gdzieś zniknęła, pozostawiając swoich podopiecznych z wielką niewiadomą i całą stertą nowych zagadek. Chociaż wiadomym jest już czym jest Oko Jelenia i jak wygląda, na scenie pojawiają nowe przedziwne przedmioty datowane na... 2047 z dopiskiem "made in china". I właśnie na ich zidentyfikowaniu skupia się akcja. Dodatkowo fabuła „Drewnianej Twierdzy” kręci się wokół prozy życia codziennego podczas zimowych wakacji w kupieckiej dzielnicy Tyska Bryggen. Będącej, swoją drogą, tytułową drewnianą twierdzą i azylem kupców Hanzy, ku zgrozie duńskich namiestników. Całość sprawia wrażenie nieco „misji pobocznej”, stworzonej tylko po to, aby bohater mógł przygotować się do tych głównych wyzwań. A ponieważ Marek nie musi już skupiać się na zapewnieniu sobie wiktu i opierunku, fundusze przeznacza na powiększenie przygodowego ekwipunku.

Poczet postaci znacznie wzbogacił się, a nieco za naszymi głównymi bohaterami stanęli dwaj bracia, Rosjanie, którzy ze spokojną miną potrafią zadawać człowiekowi niesłychane męki – Sadko i Borys. Dołączył również kozak Maksym, grający w powieści rolę ówczesnego MacGyvera. I muszę przyznać, że robi to z nieocenioną gracją człowieka ze stepów. Osobiście, jestem gotowa stwierdzić, że owa trójka jest znacznie ciekawsza od tej pierwszej. Są to ludzie prości w obyciu, ba, nawet toporni, bez enigmatycznych floresów w postaci problemów moralnych i socjologicznych rozważań przybyszów z przyszłości. Może właśnie dlatego wydają mi się bliżsi. Oni nie zastanawiają się nad ewentualnym konsekwencjami, oni po prostu działają. A co będzie później? To się najwyżej będzie działać znowu. I właśnie na ich tle rozmyślania Marka nadają jego postaci strasznie rozmyty oraz mało ciekawy, w moim odczuciu, charakter wiecznego myśliciela. A co do rozmyślań jeszcze, o ile w poprzednich tomach był to po prostu dodatek przybliżający nam postać, a także jego pojmowanie otaczającej rzeczywistości, tak tu staje się to tak częste, że aż męczące. Prywatnie optowałabym za skreśleniem z listy wątków nitek kosmicznych nomadów, mechanicznych łasic i chrononautów, aby pozostawić alternatywną historię Hanzy.

Największym plusem powieści jest klimat, bo chociaż akcja nie porywa, a zagadki poniekąd rozwiązują się przypadkiem, to nadal miło zanurzyć się w lekturze i pospacerować uliczkami Tyska Bryggen. O samej zresztą dzielnicy oraz poszukiwaniach informacji o niej pisarz opowiadał (wzbogacając prelekcję obrazkami) na jednym z Pyrkonów. Dla mnie, dzięki tej prezentacji, „Drewniana Twierdza” zyskała na znaczeniu. Jednak nadal główny ciężar spoczywa na fantastycznych opisach, dzięki którym poznajemy nie tylko architekturę, ale możemy też zmacać „duszę” miasta. Nie oszczędzono również szczegółowych opisów kupieckich zwyczajów, chociaż niektórych mogą one irytować. Mnie wplecenie takiego przewodnika zaciekawiło.

Dla tych, którzy poszukują akcji w stylu Pilipiuka, tom ten może przyprawić o chrapnięcie. Jeżeli jednak kogoś przyciągnęła nietypowa tematyka powieści bądź poszukiwanie wyjątkowego klimatu, „Drewniana Twierdza” może okazać się jedną z lepszych części. Ale na potwierdzenie tego przyjdzie nam jeszcze poczekać, ponieważ przed nami kolejne tomy cyklu, a na owej prelekcji autor zapowiedział przynajmniej siedem tomów. Uf, to znaczy, że przede mną jeszcze sporo recenzji...

Ocena Game Exe
8
Ocena użytkowników
5,38 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...