wampir_maskarada

Dracula: Nieumarły

3 minuty czytania

„Dracula” Brama Stokera należy do kanonu literatury grozy. W ciągu 100 lat od jej wydania hrabia Dracula z nieznanego średniowiecznego rumuńskiego włodarza stał się, głównie za sprawą adaptacji filmowych, ikoną rozpoznawaną na całym świecie. Motyw wampiryzmu stanowi stałe źródło inspiracji dla pisarzy i reżyserów; wystarczy tu wspomnieć chociażby bardzo popularną ostatnio sagę „Zmierzch” Stephanie Meyer czy „Kroniki wampirów” Anne Rice. Zazwyczaj powieści te jednak nie mają wiele wspólnego z oryginalną, Stokerowską, wizją nieumarłego. Pragnienie przypomnienia światu pierwotnego ducha dzieła Stokera doprowadziło jego potomka, Dacre’a Stokera, oraz Iana Holta do stworzenia powieści kontynuującej historię bohaterów „Draculi”. Książka nosi tytuł „Dracula: Nieumarły”.

Jej akcja rozgrywa się 25 lat po wydarzeniach opisanych w „Draculi”. Walka z rumuńskim hrabią odcisnęła swoje piętno na wszystkich w niej uczestniczących. Małżeństwo Harkerów przechodzi kryzys; Jonathan nie może wybaczyć Minie zdrady, jakiej dopuściła się z Draculą. Zgorzkniały Artur Holmwood myślami trwa przy ukochanej nieżyjącej Lucy, czym unieszczęśliwia swoją żonę. Profesor van Helsing stał się schorowanym starcem, cieniem autorytetu, którym był niegdyś. Quincey, syn Harkerów, wbrew woli nadopiekuńczych rodziców poświęca się całkowicie swemu marzeniu – teatrowi. Tam poznaje niejakiego Basaraba, znanego rumuńskiego aktora, który szybko zostaje jego mentorem. Młodzieniec oferuje artyście rolę Draculi w tworzonym właśnie spektaklu autorstwa niejakiego Brama Stokera. Natomiast dr Jack Seward, pogardzany przez środowisko lekarskie, wpada na trop kolejnego wampira terroryzującego Europę – Elżbiety Batory. Jednocześnie Londynem wstrząsa seria brutalnych morderstw, bardzo przypominających działalność Kuby Rozpruwacza sprzed ćwierćwiecza. Zajmujący się sprawą Inspektor Cotford używa wszystkich swych sił do usidlenia i schwytania głównego podejrzanego – van Helsinga; jednocześnie pogromcy wampirów spotykają się raz jeszcze, pomimo bolesnej przeszłości, by raz na zawsze pozbyć się zagrożenia ze strony wampirów.

Muszę przyznać, że zabierałem się do „Draculi: Nieumarłego” tak z entuzjazmem, jak i z dużą dozą niepokoju. Niestety, moje lęki się sprawdziły: autorom nie udało się stworzyć mrocznego klimatu charakterystycznego dla „Draculi”. Książkę czyta się przyjemnie – i tylko przyjemnie. Mimo nagromadzenia zupełnie niezwiązanych ze sobą motywów – Draculi, hrabiny Elżbiety Batory, Kuby Rozpruwacza (ba, pojawia się nawet Titanic!), działania bohaterów są niezwykle przewidywalne. Od samego właściwie początku wiadomo, pod czyją postacią ukrywa się hrabia. Jego konotacje z hrabiną Batory oraz związek obojga z londyńskimi zabójstwami również łatwo wytłumaczyć.

W książce zdecydowanie irytują niektóre działania bohaterów. Nie mogę określić ich inaczej niż „absurdalne”. Ot, na przykład: Quincey Harker po odkryciu, że przeszłość jego rodziców jest związana z nieumarłym potworem, nie wyraża zdziwienia ani strachu. Jedyną emocją Quinceya jest wściekłość na matkę, która dopuściła się zdrady na ojcu. Jak dla mnie jest to reakcja dziwna i nieuzasadniona. Jednak takich sytuacji można zauważyć stosunkowo mało. Największa wada „Draculi: Nieumarłego” to sposób przedstawienia postaci tytułowej. Hrabia bowiem w książce jest bohaterem, chrześcijańskim rycerzem walczącym mimo swego mrocznego dziedzictwa z poganami i nieumarłymi bestiami. Wszystkie ważne wydarzenia z „Draculi” Brama Stokera przedstawiono w nowym świetle, rehabilitującym Draculę – okazuje się, że cały czas stał on po stronie ludzi i pomagał im na miarę swych możliwości. Natomiast mówienie o nim jako o czułym i namiętnym kochanku było dla mnie zdecydowaną przesadą. Taki opis umożliwia przyporządkowanie hrabiego do tej samej kategorii bohaterów co np. nieszczęsny Edward ze „Zmierzchu”. Pozwolę sobie zacytować odpowiedni komentarz: „Nic, tylko żałość człowieka ujmuje”.

Niemniej czasu spędzonego z „Draculą: Nieumarłym” nie uważam za stracony. Według mnie zawsze warto zapoznać się z dalszymi losami ukochanych bohaterów, za których uważam Stokerowskich łowców wampirów. Konserwatywni fani Brama muszą się liczyć z faktem, że książka jest tak naprawdę tylko luźną kontynuacją „Draculi”, nie mającą z nim wiele wspólnego poza postaciami. Osobom, które nie czytały oryginalnego dzieła Stokera powieść będzie się zapewne podobała bardziej. Osobiście wydaje mi się, iż cena blisko 40 zł jest wygórowana jak na tę pozycję. W każdym razie, życzę przyjemnej lektury.

Ocena Game Exe
6
Ocena użytkowników
9,75 Średnia z 2 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

Wczytywanie...