piorun_kulisty

Deus Ex: The Fall

Wojciech "Courun Yauntyrr" Kominek sobota, 8 października 2016

Czasami już sam tytuł gry zapowiada nadchodzącą katastrofę, ale chyba tylko Square Enix łudziło się, że przeniesienie gry z telefonów na PC w wykonaniu ich wewnętrznego studia może się udać. Znana marka, fabuła przedstawiająca wydarzenia poprzedzające hit i zupełnie nowy bohater to elementy, które mogły zwiastować naprawdę dobrą pozycję. Niestety, "Deus Ex: The Fall" to przykład gry, która powinna pozostać w takiej formie, do jakiej została pierwotnie stworzona.

deus ex

Głównym bohaterem gry jest pan Saxon i to właśnie oczami byłego żołnierza formacji antyterrorystycznej SAS przyjdzie nam oglądać świat. Po nieudanej operacji w Australii, Ben został zwerbowany przez Jarona Namira, który zaproponował, by dołączył do Tyranów. Nasz protagonista miał zyskać możliwość zemsty na człowieku, który doprowadził do wybicia oddziału i utraty przyjaciela. Saxon szybko odkrył, że został oszukany i wykorzystany, zaś po akcji w Genewie uciekł wraz z Anną Kalso. Od tamtej pory ta dwójka ukrywa się, lecz w końcu postanawia pokrzyżować plany Illuminatów.

deus ex the fall

Historia wydaje się podobna do tej, którą oglądaliśmy w "Buncie Ludzkości", bowiem tutaj także mamy zrujnować plany stojącej za wszystkim organizacji i ponownie jednym rozwiązaniem okazuje się wzięcie sprawy w swoje ręce. Niestety, "Deus Ex: The Fall" jest tylko marnym naśladowcą, bowiem Saxon nie ma w sobie tyle charyzmy co Jensen, szybko sprowadzając się do roli bezrozumnego najemnika, kierowanego z miejsca do miejsca przez mądrzejszych od siebie.

Gdy dodamy do tego praktycznie znikomą ilość zadań pobocznych, szybko okazuje się, że "The Fall" to gra akcji, gdzie dialogi mają mniejsze znaczenie. Co gorsza, nasi dawni towarzysze, Tyrani, nie staną na drodze Bena, bowiem dopiero Adam Jensen będzie miał okazję pozbyć się ich na zawsze. W ten sposób tak naprawdę nasze działania niewiele zmieniają i już po paru minutach straciłem motywację do dalszej gry. Jakby tego było mało, po finale dostajemy informację, że ciąg dalszy nastąpi, więc z pewnością mieliśmy dostać w swoje ręce kontynuację.

Sytuacji nie poprawia bardzo przeciętna, miejscami wręcz kiepska grafika. Ten element miał zostać poprawiony względem oryginalnej wersji, jednak "The Fall" prezentuje się znacznie gorzej od starszego "Buntu Ludzkości". Lokacje rażą w kilku miejscach swoją kanciastością. Modele postaci także nie należą do najbardziej udanych, chociaż sam Ben Saxon zdaje się na tym tle pozytywnie wyróżniać. Animacje mówienia czy też drobne gesty podczas rozmów wywołują zażenowanie, przez co dialogi przypominają teatrzyk kukiełkowy. Tak samo kiepsko upadają przeciwnicy, którzy po paru chwilach i tak doznają tajemniczej dezintegracji. Tak naprawdę odwiedzamy raptem dwie lokacje, przy czym główne miasto zostało podzielone na segmenty, przez co przechodzenie między obszarami oznacza częste oglądanie ekranu ładowania.

deus ex the fall

Uproszczony ekran ekwipunku oraz wszczepów to efekt komórkowego rodowodu, podobnie jak dostępny z każdego miejsca sklep, gdzie walutę zastępowały mikropłatności. Jednak te elementy jestem w stanie przeboleć, bowiem dużo gorszy okazuje się sam system poruszania. Na telefonie wystarczyło dotknięcie, by wyłonić się zza przeszkody i zyskać możliwość ostrzału. W wersji na PC tego typu "wynalazki" powodują, że często obrywamy przez brak mobilności oraz możliwości oddawania pojedynczych strzałów. Duży odrzut broni i zerowa fizyka pocisków także nie ułatwiają celowania, jednak aż prosi się o to, by powrócić do systemu osłon z "Buntu Ludzkości". Tutaj mamy gotowe oznaczenia i tylko w danych miejscach można spróbować przeczekać zawieruchę, bowiem oponenci szybko tracą zainteresowanie naszą osobą i nie potrafią współpracować. Zapominamy także o skakaniu, co dodatkowo negatywnie odbija się na projektach lokacji.

Chyba dla nikogo nie będzie zaskoczeniem stwierdzenie, że "Deus Ex: The Fall" w wersji na PC to tytuł tylko dla wytrwałych. Gra często jest sprzedawana razem z innymi częściami uniwersum i to właśnie wtedy warto się nią zainteresować. Square Enix praktycznie niczego nie zmieniło i próbuje nas przekonać do tego, że ten króciutki spin-off jest wart większej uwagi. Mnie historia Bena Saxona nie urzekła i bez żalu powróciłem do przygód Adama Jensena.

Plusy Minusy
  • fabuła poprzedzająca "Bunt Ludzkości"
  • zupełnie nowy główny bohater
  • niekiedy klimatyczne lokacje
  • umiarkowana cena
  • znaczne uproszczenia
  • fizyka podczas strzelania
  • długość
  • mało interesująca fabuła
  • bardzo przeciętna grafika
  • kiepska sztuczna inteligencja przeciwników
Ocena Game Exe 4  
Ocena użytkowników 5,25 Średnia z 4 ocen
Twoja ocena

Komentarze

Brak komentarzy! Bądź pierwszy! Podziel się swoimi spostrzeżeniami!

Dodaj komentarz

 
 
Wczytywanie...